Wojciech Cejrowski nie zrozumiał
Pożyteczny i inspirujący Wojciech Cejrowski popełnił błąd wypowiadając się w Internecie na temat papieża Franciszka.
Całe zło jakie wyrządził ten rewolucjonista (zainstalowany na miejscu Benedykta, który pożegnał wiernych słowem „Dobranoc!”) polski kowboj obraca w błahostkę, a argentyńskiego kardynała nazywa po prostu durniem, co rozmywa jego odpowiedzialność za świadome niszczenie wiarygodności nauki katolickiej.
Franciszek doprowadził do błogosławienia par homoseksualnych w świątyniach w sposób parodiujący małżeństwo jednocześnie (!) ograniczając możliwość sprawowania mszy przedsoborowej dla katolików świadomych jej wartości; zmienił niezmienną naukę 265 papieży o karze śmierci za największe zbrodnie takie np. jak rytualne zabijanie ludzi i kanibalizm; w Nowym Jorku (mieście Rockefellerów i Roth-schildów finansujących rewolucje pod czerwoną-flagą) zadeklarował że jest komunistą.
Popierał proceder nielegalnej, masowej imigracji do Europy, ten masoński plan zastąpienia Europejczyków hodowlą nowych ludzi. Nakazał przyjmować do seminariów homoseksualistów co jest wypraszaniem normalnych kandydatów do seminarium! Przygotował uchylenie kultu Maryi jakoby nie-pośredniczki i nie-współodkupicielki!!! Obiecanej de-pedofilizacji kurii rzymskiej nie przeprowadził. (Takiego papieża polscy biskupi nazywali „naszym umiłowanym Ojcem Świętym!”.)
Gadał też o możliwości uniknięcia sądu boskiego poprzez wybór nicości. Jego prywatni rozmówcy twierdzili, że nie wierzył w zmartwychwstanie Chrystusa ciałem. Jego siostra ujawniła, że wyznał jej, że nie wierzy w Boga, co by przecież znaczyło, że będąc uczciwym powinien zrezygnować z objęcia tronu papieża.
Jednocześnie Franciszek bezwzględnie i pryncypialnie ekskomunikował księży i kardynałów, którzy wypominali mu błędy.
Nigdy nie wyznał żalu za grzechy ani postanowienia poprawy, a jego ostatnim gestem był wybór na miejsce swego pochówku kościoła Santa Maria Maggiore naprzeciwko grobu papieża, który stulecia temu ukonstytuował mszę trydencką, niejako przecząc mu, grając mu na nosie.
Chciał być zły, był zły, i do końca życia i dzień dłużej był dumny ze zła swego.
Był wielbiony przez wrogów Kościoła.
A Wojciech Cejrowski nazywa go durniem. O nie! To był kuty na cztery nogi cwaniak z miną Petera Selersa – grającego inspektora Clouseau – udający szaleńca bożego!
Rozmywanie zła prowadzi do lawinowego jego narastania, np. do stawiania żydów ponad Chrystusa, konfidencjonalnego judaszowania jak ta gadanina krakowskiego kardynała, lubelskiego rektora, gnieźnieńskiego prymasa, dominikańskiego agenta.
Oświeceniowy koncept który mówi, że każdy obywatel jest dobry i chce dobra – tylko co najwyżej inaczej je rozumie – jest nieprawdziwy. Zło istnieje, i są ludzie którzy chcą zła, bo to zło fascynuje i daje przewagę bezwzględności nad ludźmi „głupio” dobrymi.
AD
Link do „shorta” W. Cejrowskiego:
https://m.youtube.com/shorts/D0AQ-LEXlA0
gospodarz strony Andrzej Dobrowolski