Dziedziczenie: „Po równo” czy według „małej spłaty ordynata”?
Publicysta strony dziennika Rzeczpospolita opublikował opinię na ciekawy a lekceważony wśród Polaków temat sposobu dziedziczenia firm.
W tekście „Czasem firma jest ważniejsza niż dobro dzieci” Sławomir Wikariak pisze:
Czy państwo powinno decydować o tym, co stanie się z majątkiem przedsiębiorcy po jego śmierci? Czasem tak, bo firma to nie tylko pieniądze, które można rozdzielić między spadkobierców. To często miejsce pracy dla wielu osób, które państwo powinno chronić.
Nawet najlepszy biznesmen nie zawsze wie, jak podzielić schedę po sobie. Czasem zwyczajnie nie chce za swego życia tworzyć podziałów w rodzinie, czasem śmierć nadchodzi, gdy się tego jeszcze nie spodziewa. Nie ma problemu, gdy spadkobiercy są zgodni, co zrobić z biznesem. Co jednak, gdy tylko jednemu zależy na rodzinnym interesie, a reszta zwyczajnie chce kasy? Mają do tego prawo i co do zasady państwo nie powinno im tego prawa odbierać. Tyle że biznes to nie tylko pieniądze, ale też często dodatkowa wartość, nie uniknę górnolotnych słów, dla kraju. Dlatego jego prawodawstwo może ingerować w podział majątku po zmarłym.
O co tu chodzi? Mówiąc wprost: Czy firmę (gospodarstwo rolne, firmową cukiernię, manufakturę obuwniczą) dzielić po równo, czy też zapisać jednemu dziedzicowi, „ordynatowi”, który według możliwości pozostałym braciom i siostrom wypłaci cząstkowe, nie-ekwiwalentne sumy których spłata nie zachwieje kondycją firmy.
Kiedy jedziemy przez nasze wsie, widzimy siedliska gospodarstw wiejskich i dworskich istniejących kilkaset lat, ponieważ obowiązywała w nich zasada „ordynacji” – gospodarstwo dziedziczyło najstarsze lub najlepsze z dzieci wybrane na nowego pana. Gdyby przy każdej zmianie pokoleniowej majątki dzielono szybko doszłoby do rozproszenia kapitału i degeneracji wsi. Przeszłość podpowiada więc, że podział „po równo” jest zły. Dzieciom które ominęło dziedziczenie małego gospodarstwa, trudy jego prowadzenia i utrzymanie pozostałych przy życiu seniorów, mogły liczyć na spłaty równoważne wartością dzisiejszej sumie 20 – 30 tysięcy złotych. Tego systemu nikt nie podważał, bo każdy rozumiał jego sens.
(Polski pejzaż ukształtowało prawo ordynacji. Średnie i duże polskie firmy prawo „równego” podziału może prowadzić do wrogiego przejęcia i zniszczenia.)
Podobnie przedstawia się problem przekazania domu. Dom powinien otrzymać jeden młody gospodarz gwarantujący seniorom utrzymanie w jego oddzielnym apartamencie lub „apartamenciku”. To sprawdzony schemat.
Rozmawiajmy taktownie i grzecznie o sprawach dziedziczenia nie wstydząc się perspektywy naturalnej kolei rzeczy (memento mori) i znajomości natury ludzkiej dzieci.
AD
gospodarz strony Andrzej Dobrowolski