Przypomnijmy ustalanie granicy polsko-ukraińskiej.
W roku 1945 Józef Stalin ustalił przebieg granicy polsko-ukraińskiej w oparciu o niekorzystnie dla nas skorygowaną linię Curzona. Zostawmy dziś jednak szczegółowe kwestie jej przebiegu i przypomnijmy dlaczego w ogóle granicę ustalono na Bugu.
W Małopolsce Wschodniej, pomiędzy Krakowem a Tarnopolem żyli sobie od wieków przemieszani ze sobą Polacy i Rusini. Prze-mie-sza-ni! W wielkim uproszczeniu: w miastach, miasteczkach dominowali katoliccy Polacy, na wsiach i w nielicznych miasteczkach – prawosławni Rusini.
Po wprowadzeniu zasady, że państwa powinny mieć charakter narodowy, Stalin stanął przed kwestią niemożności wykreślenia granic tak, żeby państwa uzyskały jednorodne i naturalne terytorium. Dlatego powtórzył decyzję z roku 1921, kiedy wewnątrz ZSRR rozgraniczono Rosję i Ukrainę.
Wtedy to na terenie od Dniepru (czyli od Kijowa) do gór Kaukazu mieszkało 2/3 Rosjan i 1/3 Ukraińców przemieszanych ze sobą, więc 1/3-cią tego obszaru Lenin przyznał Ukrainie a 2/3 – Rosji. Kto chciał, ten mógł przenieść się na wybrany teren.
Podobnie zrobił Stalin, linią graniczną czyniąc osiowy Bug. I Polacy z nowej połaci radzieckiej republiki ukraińskiej masowo przeprowadzali się do Polski, a niektórzy Ukraińcy z PRL na Ukrainę. Do mieszkania mojego wujka spod Stanisławowa sprowadził się Ukrainiec ze wsi podkrakowskiej, a mój wujek wyprowadził się do Gdańska, do kamienicy poniemieckiej.
Ze względu na wypychanie przez sowieckie władze Polaków którzy przeżyli przejście frontu na Kresach ich potomkowie są tam raczej nieliczni. (Moją 18-letnią natenczas teściową zastraszono na pograniczu Litwy i Białorusi powołaniem do pracy w kopalni torfu).
Tymczasem Rusini-Ukraińcy w PRL mogli żyć lepiej niż USRR. No więc wielu do dziś zostało na zachód od Bugu, ominął ich horror wykorzenienia, żyli wśród takich samych warunków jak katoliccy polscy sąsiedzi. Nawet ci z Bieszczad, których oskarżano o wspieranie banderowców i przesiedlono ich na Pomorze, to przecież zachowali życie, zdrowie i znośny byt.
„Sprawiedliwość” polegała więc na tym, że zmniejszono przemieszanie narodowe, a po dwóch stronach granicy stworzono lepsze warunki życia w zgodzie narodowej.
Dlatego dziś gdy mowa jest o tym, że w niektórych miejscach pod Sanokiem czy Jasłem wciąż żyje dużo Rusinów-Ukraińców i że to argument za przynależnością tej ziemi do państwa ukraińskiego, to jest to bzdura. To samo można byłoby powiedzieć o Polakach na Wołyniu gdyby nie ich straszna śmierć i o Lwowie, w którym Polaków czekałby koszmar wytępienia.
Podsumujmy: Ukraina nie ma prawa do ziem województwa lubelskiego i rzeszowskiego pomimo obecności Rusinów na tych ziemiach, i oni powinni to rozumieć jak Polacy rozumieją fakty dokonane na Kresach jako akt niemożliwy do naprawy i rozumieją brak winy zrodzonych na Ukrainie dzieci Rusinów, tym bardziej gdy dzieci te mają świadomość o złych czynach UPA.
Kto za Bugiem nie akceptuje tego – jak ukraiński minister występujący na tle mapy Ukrainy zawierającej Przemyśl i Sanok – zdradza sowiecki darwinizm swego myślenia: mordy i wysiedlenia Polaków na Kresach były „dobrym ostatecznym rozwiązaniem”, tolerancja dla Rusinów w Polsce „była i jest głupotą Lachów”. (Powinni o tym pamiętać żydowscy Polacy popierający takich ludzi.)
Polskie dzieci powinny o tym wiedzieć, by nie dać się okłamać takim darwinistom.
AD
Przed wojną województwo lwowskie miało wschodnią granicę na Bugu.
.
gospodarz strony Andrzej Dobrowolski