Polecamy teksty o aktach Epsteina na stronie independenttrader.pl
Czcij dziadka swego i babcię swoją.
W sytuacji demograficznej Polski, przy spadku liczby urodzin dzieci nowego pokolenia, pojawiły się liczne komentarze analizujące możliwości zaradzenia bolączkom związanym z tym.
Pisze i mówi się wiele o tworzeniu materialnych warunków dla młodych rodziców, tak jakby dziś istniejące warunki były gorsze od tych w PRL.
Wiele miejsca zajmują apele o odkładanie oszczędności mających wesprzeć w starości dzisiejszych pracowników. Metodą mają być między innymi tworzone przez państwo prawa oszczędzania w specjalnych funduszach. 😉
Na świecie obowiązuje obecnie eugeniczna religia ograniczenia liczebności ludności Ziemi, której Polska wpięta w system światowy musi słuchać i dlatego biadania nad demografią są dopuszczane w formie tworzenia pozorów walki z zanikaniem narodu. Dowodem jest równoległe obłąkańcze propagowanie „samorealizacji” kobiet, ich samozadowolenia i ich wolnochy, które ma dać im praca w biurze, jazda na rowerze i lepienie z gliny.
Natomiast nie mówi się o istotnych kwestiach mogących przynieść cud rodzicielstwa młodziakom zagubionym w rzeczywistości.
Jedną z nich jest przyjęcie za normalność istnienia rodziny wielopokoleniowej. Taka rodzina jest wciąż dominująca w Afryce, Azji, biednych miejscach Ameryk i wysp na Pacyfiku. Kto jest wolny od europejskiego prowincjonalizmu postrzegania rzeczy, winien docenić model obowiązujący tam, gdzie ludy nie zanikają.
Życie w rodzinie wielopokoleniowej jest tanie! Dziadkowie mieszkają za darmo w domu przekazanym na utrzymanie młodym rodzicom i jedzą z nimi, a że jedzą tyle co wróbelki, nie obciąża to budżetu rodziny. Dziadkowie są pożytecznym wsparciem przy wychowaniu wnuków, dopilnowaniu domu, drobnych pracach w otoczeniu. Nawet jeśli są chorowici, życie z nimi (bez kredytu!) jest dobre. I sensowne!
(Pierwsze lata młode małżeństwo winno przeżyć samodzielnie, by poznać się jako n a j w a ż n i e j s i d l a s i e b i e l u d z i e, lekko zdystansowani do swoich rodziców. Natomiast dziadkowie starym gospodarskim i szlacheckim obyczajem powinni zapisać swój dom/mieszkanie w całości temu dziecku, które zostaje „na gospodarstwie”. Nie ma tu dzielenia majątku między dzieci „po równo”!)
Kto ma dbać o rodziców: ich dzieci czy cudze dzieci czyli ZUS? Ten drugi zapewne wkrótce będzie ich pocieszał kokainową eutanazją.
Polacy rzadko zmieniają miejsce zamieszkania. To ułatwia skonfigurowanie dwóch bliskich mieszkań, albo jednego dwu-mieszkaniowego domu. Można również zastosować model mieszkania w wielkim mieście podparty domem na prowincji bazowym w wolne dnie.
Oczywiście zgodne życie trzech pokoleń wymaga stosowania trudnej sztuki współpracy i dystansu wobec odmienności pokoleniowych, poskromienia fochów, treningu naprawiania sprzeczek.
I właśnie tego powinni uczyć nas teraz psychologowie, coach’owie i specjaliści. A nie uczą.
W wielopokoleniowej rodzinie łatwiej mieć wiele dzieci.
„Czcij ojca swego i matkę swoją” – powiedział Ten, Który Jest. Wielki Duch dobrego istnienia.
AD
gospodarz strony Andrzej Dobrowolski