Ciekawy spór w Lublinie

mar 14, 2026

 Do ciekawego sporu pomiędzy władzami miejskimi, właścicielem gruntu a deweloperem doszło w Lublinie.

 Link tu : https://biznes.interia.pl/finanse/news-najslynniejsze-pole-w-polsce-sprzedane-rolnik-ustapil-po-lat,nId,22654161

 Mieszkańcy bloku zapragnęli parku, którego nie wybudowano, ani nie zaplanowano kiedy kupowali mieszkania. Cynicy mogą powiedzieć, że mają spóźniony refleks, ale rozsądni obserwatorzy, którzy wiedzą, że odpowiedzialność elit zarządzających rozwojem miasta powinna wyprzedzać niedostatki wyobraźni ludzi, którzy zazwyczaj raz w życiu kupują kosztowne mieszkanie, więc nie uczą się na popełnionym błędzie i zawstydzeni nim nie pouczają o nim innych ludzi by nie deprecjonować wartości swej siedziby, otóż ci rozsądni obserwatorzy mogą określić sprawę tak:

 Władze miejskie na etapie planowania przestrzeni dzielnicy bloków winni warunkować pozytywne zaopiniowanie projektu budowy bloku jeśli przypisana mu jest przestrzeń zieleni parkowej stosowna dla liczby rodzin z tego bloku.

 Na przykład pod blokiem oprócz chodników, parkingów, śmietnika, itp. powinien być malutki „park”, i to najlepiej taki, który łączy się z małym „parkiem” sąsiedniego bloku. Ziemię pod taki „park” powinien kupować deweloper jako część integralną przedsięwzięcia, co niewątpliwie sprawiłoby, że właściciel ziemi sprzedający mu grunt musiałby opuścić cenę metra kwadratowego, bo plan „parku” zmniejszałby opłacalność inwestycji. Gdyby nie chciał opuścić ceny – deweloper kupi działkę w innym miejscu i rozwój ominie – być może na lata całe – jego dziedzinę.

 Oczekiwanie, że właściciel gruntu zmaksymalizuje zyski sprzedając ziemię w całości przeznaczoną pod intensywną zabudowę, i deweloper zmaksymalizuje zyski kupując tylko ziemię pod sam blok z minimalnym otoczeniem, a czarną robotę wykreowania parków, pasaży, gościnnych parkingów wykona Miasto, płacąc właścicielom wysoką cenę gruntu budowlanego jest utopijne, nieżyciowe, niesprawiedliwe i paraliżujące dobrą urbanistykę.

 Państwo polskie od wielu lat „udaje, że nie wie” że tak jest. A przecież same rady miast i gmin nie narzucą swoim sąsiadom dobrego standardu planowania, bo „nikt nie jest prorokiem we własnym kraju” i nie może rządzić twardo kolegami i krewniakami. Tu powinien wkroczyć dekret królewski z którym nie dyskutuje się.

 Wymienione w tekście Interii lubelskie osiedle może zacznie niedługo pustoszeć, starzeć się, jakoś tak podupadać, a mieszkania będą tracić wartość. Za 15 lat miasto zacznie wykupować mieszkania na lokale komunalne. To się nazywa re-akcja.

 AD

gospodarz strony Andrzej Dobrowolski