Właściwe drzwi do domu sztuki.

lipiec 8, 2021

 Mój domownik słucha w Internecie wykładów popularyzatorskich z dziedziny sztuki emitowanych z szacownej instytucji kultury narodowej. Słucham więc i ja, i wydaje mi się, że warto byłoby dodać do nich uwagi otwierające oczy na samo najistotniejsze zagadnienie: rozpoznawania ponad-racjonalnego przesłania sztuki. Może to niezgodne z popularyzatorskim wymiarem tych wykładów? Nawet jeśli tak, to przynajmniej marginalne uwagi wykładowców mogłyby odesłać ku głębi zrozumienia zdolnych do zrozumienia.

 Właściwe wejście do domu sztuki to wejście dla widzów i słuchaczy przyjmujących jej metafizyczne i egzystencjalne piękno; zdziwienie istnieniem; pokazania ukrytej osnowy bytu; a nie boczne wejścia dla rzeczoznawców, techników, muzealników, agentów ubezpieczeniowych, historyków sztuki, ekspertów pożarnictwa, seksuologów freudystów. Kto wejdzie do domu sztuki niewłaściwym wejściem, ten nie znajdzie w nim sztuki, ona mu się wtedy nie ukaże. A nawet jeśli mu się przez mgłę ciekawostek nie-na-temat pojawi, to do niego nic nie powie, jakby była martwa.

 Aby to właściwe wejście odnaleźć należy unikać przewodników wprowadzających do nauki pojmowania sztuki tylko przez okoliczności jej powstania odwodzących uczniów sztuki od wejścia właściwego, za którym – i tylko za nim – w domu sztuki są rzeczy olśniewające.

Pomocnym założeniem do rozpoznania dobrego przewodnika znającego właściwe wejście jest rozpoznanie, czy uważa on dzieła za owoce natchnienia artysty świadomego lub nieświadomego ducha nim władającego w akcie twórczym, czy też traktuje dzieła te jako pochodną dostępnych materiałów, technik i co najważniejsze – umiejętności warsztatowych artysty. Jeśli przewodnik uważa, że artysta grecki rzeźbił idealne boskie postacie z innego wymiaru przybywające do naszego i w inny niż nasz wymiar patrzące, bo nie umiał ukazać realistycznie portretowanych postaci jak rzymski artysta portretujący senatora ze zmarszczkami i brodawkami na twarzy, to to przewodnika dyskwalifikuje. Należy przyjąć, że duch władający artystą wiedział co robi, bo to naprowadza ucznia na właściwe wejście. Genialne freski z jaskini Chauveta (sprzed XXXIII tysięcy lat) są darem od Boga, choć ich malarze nie chodzili do szkół i nie znali historii sztuki jako opowieści o zamówieniach dla artystów.

 Niezręczni przewodnicy zwodzą uczniów na manowce i odwodzą od Sensu, co w przyszłości odbierze uczniom – oprócz rozeznania – możliwość dostrzeżenia pięknych drugorzędnych dzieł w galeriach Krakowa, Kazimierza, na straganach Łowicza czy Kostomłotów, które leżą przecież w zasięgu ich możliwości zakupu, i przez to odbierze ich domom – funkcjonalnym maszynom do mieszkania – przemianę w piękne domy z charakterem – własny kosmos ze swą duszą.

 

 Jakie mogłyby być kierunki ćwiczeń wrażliwości:

 Idealizacja przedstawianych rzeczy rozciąga się od piktogramu oznaczającego rzecz, przez transfiguracje ich do odsłon idei wcielającej się w te rzeczy, aż do realistycznego odbicia. Po odrzuceniu piktogramu i prostej fotografii stajemy przed wizją artystyczną wolną od pozorności jaką pokazuje realizm, pozorności jaką zarzuca nas codzienność, zasłaniając piękno.

 Duchowość przemawiająca figur, przedmiotów, obrazów otwiera adeptów na zanurzenie się w sobie, albo patrzenie w wieczność transcendentną. Czas staje w miejscu przed dziełem stworzonym przez artystę, który jest miejscem cudu.

 Umiejscowienie w świecie duchowym może wskazywać nadprzyrodzone przestrzenie i ich panów, albo nierzeczywiste krainy wyobraźni, czy artefakty ponadczasowe wrzucone do nas ze świata bez zamętu.

 

***

 Spotkałem kiedyś dobrego przewodnika, który umiał wprowadzić rozmówców właściwymi drzwiami do galerii, pałaców i świątyń. Nazywał się Andrzej Litwornia. Szukajmy takich nieustannie.

AD

Scholia

Przeciwstawiając się współczesnemu usuwaniu tajemnicy, stwierdźmy jej wszechobejmującą obecność.

 

 

 

Przemianę świata w przedmiot pozbawiony koloru, smaku, zapachu, i pięknego dźwięku uniemożliwia wyłącznie duch, który przyznaje światu rzeczywistość bez przyznawania mu autonomii.

 

 

 

Bezwstyd jest środkiem rozkładającym wrażliwość.

 

 

 

Dusza cywilizowana to ta, którą interesują prawdy nieutylitarne.

 

 

 

Człowiek współczesny, kiedy powód jakiejś decyzji nie jest ekonomiczny, dziwi się i przestrasza.

 

 

 

Wszystko czemu odmawiamy posiadania duszy, staje się zwykłym skupiskiem bezwładnych elementów.

 

 

 

Lepiej świat ubóstwiać lub demonizować niż aseptycznie preparować – jak to czyni współczesny człowiek.

 

 

 

Rzeczywiste nie jest racjonalne, a racjonalne nie jest rzeczywiste.

 

 

 

Mikołaj Gomez Davila

gospodarz strony Andrzej Dobrowolski