Warunki do praktykowania indywidualnego życia

Kwi 5, 2021

 Wiemy z nauk fizycznych i metafizycznych, że twierdzenia przedstawiane przez nie są prawdziwe w obszarze określonym pewnymi warunkami brzegowymi.

 Na przykład rozważania o wodzie jako cieczy są sensowne przy założeniu, że w omawianym układzie w którym woda znajduje się w laboratorium panuje zwykłe ciśnienie atmosferyczne, przy temperaturze powyżej zera st. Celsjusza a poniżej stu stopni, gdy woda nie jest martwym kryształem ani chaosem gazu.

 Albo też opowiadanie o naturalnym zachowaniu lisa oparte jest o nieoczywistą oczywistość że lis dla bycia sobą winien żyć w środowisku starego lasu w którym są myszy, żaby i dżdżownice, na pewnej minimalnej powierzchni gwarantującej istnienie zależności bezpieczeństwa i troski, w których żyje po swojemu, ani nie zagłodzony, ani nie zapasiony.

 Ludzkie praktykowanie wolności indywidualnej i odpowiedzialności osobistej za podejmowane decyzje także wymaga świata społecznego, który nie degraduje ludzi upodleniem i nie psuje niezasłużonym dobrobytem.

 W ciągu ostatnich stu lat doprowadzono do takich rewolucyjnych zmian cywilizacyjnych w społeczeństwach, że stare cnoty pozornie straciły ważność właśnie dlatego, że ludzie stracili środowisko naturalne towarzyszące nam od rozbłyśnięcia w Adamie i Ewie refleksji głębokiego myślenia.

 Większość ludzi sto lat temu było wolnymi gospodarzami różnych stanów i rang i odpowiadała sama za swój dobrobyt. Gospodarzowi wstyd jest narzekać, bo przez to przyznaje się do słabości własnego gospodarowania. Własne gospodarowanie uczy cieszyć się z tego co osiągnęliśmy. Gospodarz myśli: „Mógłbym zarobić dwa razy więcej, ale musiałbym pracować dłużej ryzykując niepewną inwestycję, nie chcę takiej podwyżki – zadowolę się obecnym stanem rzeczy.”

 Dziś większość z nas pracuje jako pracownicy w oparciu o umowę, że w określonych porach dnia zgłaszamy się do pracy zlecanej przez kierownika i dostajemy za to pensję. Niezależnie od tego czy nasz zakład pracy pracuje owocnie czy nie („Byłem w pracy? Wykonywałem polecenia? Reszta mnie nie obchodzi!”). Nastąpiło oderwanie płacy od pracy, nie jest ono co prawda całkowite (można pracownika zwolnić, albo przenieść na inne stanowisko, można dać lub nie dać premii), ale praktycznie jeśli nie popełnia się rażącego błędu to zgodnie z prawem Parkinsona – można latami żyć bez troski o sens wykonywanej pracy. To oducza nas troski ludzi wolnych. Przejmujemy myślenie nie-wolników, nigdy nie winiących siebie za zły obrót rzeczy.

 W zwykłym świecie rodzina jest ubezpieczalnią zdrowotną i emerytalną, patronem wykształcenia dzieci, mieszkaniem i bankiem. Ponieważ rodziny mogą się psuć i nie spełniać dobrej roli, lewica przebudowała świat tak, by funkcję patronatu szkolnego finansującego edukację przejęło państwo, podobnie jak ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, a nawet budowę mieszkania. To rodzi nadwątlenie więzi dzieci, rodziców i dziadków w rodzinach dobrych.

 Nastąpiło zagłuszenie sumień po przejęciu odpowiedzialności za opiekę nad biednymi przez państwo. Zagłuszenie sumień ma swe źródło nie tylko w tym, że państwo rzeczywiście tak dba o biednych, że nie wymagają oni pomocy, ale i w tym że spodatkowani ludzie z „klasy średniej” oddają w podatkach pieniądze, które mogłyby posłużyć jako pomoc przez nich samych kierowana bez pośredników do ludzi potrzebujących. Do tego dzisiejsza sytuacja zmienia optykę widzenia spraw przez biednych – zmieniają się i drobną dobrowolną pomoc od znajomych czy sąsiadów traktują jako jałmużnę, której przyjęcie jest dyshonorem (w przeciwieństwie do pobierania zasiłku od janosikowego państwa, który „każdemu dobremu człowiekowi, a więc i mnie, się należy”).

 Demokracja taka jaka jest również nas demoralizuje. W tajnych wyborach i referendach głosujemy anonimowo a więc nieodpowiedzialnie; mamy prawo nałożyć na sąsiada podatki i roztrwonić je na kwietystyczne cele, i nie będziemy za to karani własnym niedostatkiem.

 W tej sytuacji dominuje oszołomienie umysłów. Jest dla mnie oczywiste, że te zmiany wpływają zwrotnie na całe myślenie egzystencjalne.

 Ewangelia uczy, że nie należy podatku świątynnego zwanego korban, starożytnej dziesięciny, podatku który był odpowiednikiem podatku socjalnego, traktować jako osobistego aktu dobrodziejstwa zaspokajającego sumienia wobec znanych nam ludzi nieszczęśliwych. No tak, ale jeśli wszystkie daniny płacone przez człowieka zabierają mu 80% dochodu (20% PIT, 20% VAT, 20% ZUS, 20% inne podatki) to czy nie zniekształca to świata tak, że nie można dziwić się temu, że z pozostałych 20% człowiek nie chce dawać jałmużny?

 Zresztą komu? Jeśli zostanie wprowadzony minimalny dochód gwarantowany dla każdego, powiedzmy 1500 zł miesięcznie i ładne mieszkanie komunalne oraz dobre centrum sportu i kultury, dobra szkoła dla dzieci i dopłata na nie 1000+, to kto będzie potrzebował pomocy charytatywnej? Nikt. Stare pojęcia w luksusowym ośrodku socjalnym tracą sens. Dziwne, że z niektórych kościołów słychać aprobatę dla dochodu gwarantowanego.

 Każde przykazanie dekalogu w ludzkim zoo jest negowane: pożądaj rzeczy bliźniego (sprawiedliwość społeczna), cudzołóż (bądź spontaniczny), kradnij (bierz emerytury od dzieci wychowanych przez innych, kształć dzieci za pieniądze ludzi którzy ich nie spłodzili), zabijaj (eutanazja, aborcja), czcij idole zastępujące prawdziwego transcendentnego Boga (hipostaza Ludzkości). Nie czcij matki i ojca, nie pomagaj im na starość – zapłaciłeś podatki, więc niech to zrobi wydział socjalny. Zaburzenie środowiska ludzkiego przyniosło zaburzenie norm’alności ludzkiej, chociaż najtwardsze charaktery nie łamią się.

 Spełnienie obietnic komunizmu i socjalizmu położyłoby kres człowieczeństwu jakie znamy. I to dlatego koteczku, a nie dlatego, że socjalizm jest niewykonalny jako zaspokojenie nienasyconych ludzi, należy się mu przeciwstawiać.

 AD

gospodarz strony Andrzej Dobrowolski