15 listopada 2018r. Imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Uderz przeciwnika w coś, co jest mu drogie - starożytne chińskie strategie

 http://www.czasgarwolina.pl    Przedstawiamy fragment "Trzydziestu sześciu strategii starożytnych Chin" obrazujący sposób rozumowania wojskowych dowódców ze starożytnych imperiów. Odkrywa on przed adeptami polityki "konieczność bycia bezwzględnymi ludźmi" wykorzystującymi szlachetne słabości przeciwnika (w tym przypadku - patriotyzm).

     Czas Garwolina przedstawia ten tekst jako ostrzeżenie przed sytuacją w której jedyną władzą staje się władza wojskowa, niezrównoważona żadną inną władzą ludzką. Przeniesienie zasady "uderz przeciwnika w coś, co jest mu drogie" ze sztuki wojennej do życia cywilnego jest okrutne i destrukcyjne dla życia społecznego rządzonego narodu.

      Dowódcy wojskowi - jeśli nie mają przeciwwagi mentalnej - w kulturze pokoju a przeciwwagi politycznej - we władzy cywilnej, to wprowadzają permanentny stan wojenny w życiu społecznym. Nie tylko że sztukę życia redukują do sztuki wojny, ale i zamieniają swe własne społeczeństwa w sieci donosicieli, zastraszone stada, kłębowiska żmij; a samych ludzi w skarlałych nikczemników stosujących w swych żywotach sztukę prowokacji, zemsty, czyhania na śmiertelny błąd przeciwnika - jakiej nauczyli się od rządzących.

      W przyszłości postaramy się wrócić jeszcze do fragmentów "Chińskich strategii".

      Andrzej Dobrowolski    

 

 http://www.czasgarwolina.pl    Kiedy nieprzyjaciel jest zbyt silny, by zaatakować go bezpośrednio, uderz w coś, co jest mu drogie. Pamiętaj, że nie może on górować we wszystkich aspektach. Gdzieś musi być szczelina w pancerzu, jakiś słaby punkt, który można zaatakować, Jeżeli wróg jest w trakcie kampanii, jego strony rodzinne będą słabo chronione; jeśli jego armia jest szybka, zaopatrzenie przemieszcza się wolniej; kiedy wojsko jest dobrze wyposażone, skarbiec będzie pusty.

     (Podczas nieustających waśni między rozmaitymi państwami Epoki Walczących Królestw każda kraina przypuszczająca atak na inną ryzykowała tym, że kolejna strona [państwo trzecie] wkroczy na jej własne tyły. Taka strategia służyła w pewnym stopniu zachowaniu istniejącego militarnego stanu rzeczy. Jeżeli jakiekolwiek królestwo atakowało inną krainę, reszta rozsiadał się wygodnie i obserwowała rezultaty tych działań. Kiedy wszystko wskazywało na to, że któraś ze stron stanie się zbyt potężna, dotychczasowi obserwatorzy jednoczyli siły, aby ograniczyć ambicje pretendenta. Taki układ funkcjonował przez wiele stuleci, ale pod koniec epoki Walczących Królestw rządzący zaniechali tej strategii, w efekcie czego królestwo Ch'in zdołało podbić całe Chiny. - przypis Stefana Verstappena)

     Opisywana tu strategia wzięła swoją nazwę od słynnych wydarzeń, które miały miejsce w roku 352 p.n.e. W tym czasie doradca króla Ch'i był jeden z najbardziej uznanych chińskich strategów, Sun Pin, którego przodkiem był z kolei Sun Tzu. Sun Pin służył wcześniej na dworze Wei, ale jego spryt wzbudził zazdrość innego z ministrów nazwiskiem P'ang Chuan. Intrygi pałacowe tego ostatniego sprawiły, iż Sun Pin został wrobiony w szpiegostwo, skazany na okaleczenie i uwięziony. Sun zdołał zbiec i uciekł do królestwa Ch'i, a kilka lat później ten sam P'ang Chuan został mianowany przez króla Wei dowódcą armii i wysłany z rozkazem uderzenia na królestwo Chao. Władca zaatakowanej krainy natychmiast zwrócił się o pomoc do Ch'i, a włodarz tego królestwa poprosił z kolei o opinie swoich doradców. Wszyscy oni sugerowali, by niezwłocznie wyruszyć sojusznikowi na pomoc, jedynie Sun Pin sprzeciwił się takim planom.

      Oznajmił on: "Wtrącanie się między dwie walczące armie przypomina próby odwrócenia przypływu przez stawanie na jego drodze. Lepiej będzie powstrzymać własne działania, dopóki obydwie armie nawzajem się nie wyniszczą". Król zgodził się zaczekać.

      Oblężenia Chao trwało już ponad rok, kiedy Sun Pin zdecydował, iż nadszedł czas na udzielenie zaatakowanym pomocy. Generałem mianowanym przez króla Ch'i na dowódcę został książę Tien Ch'i, natomiast Sun otrzymał stanowisko doradcy wojskowego. Tien Ch'i chiał zaatakować bezpośrednio siły Wei, by w ten sposób przerwać oblężenie Chao - Sun odradził jednak takie posunięcie, mówiąc: "Ponieważ większość żołnierzy Wei znajduje się poza granicami kraju i jest zaangażowana w oblężenie, ich własna obrona musi być słaba. Atakując stolicę Wei, zmusimy ich wojska do powrotu mającego na celu obronę miasta stołecznego, co zakończy oblężenie Chao i pozwoli zniszczyć po kolei siły Wei". Tien Ch'i przystał na taki plan i podzielił swoja armie na dwie części - jedna miała zaatakować stolicę Wei, a druga przygotowała zasadzkę wzdłuż prowadzącej tam drogi.

     Kiedy P'ang Chuan dowodzący wojskami Wei usłyszał, że zaatakowano ich własną stolicę, natychmiast pospieszył ze swoją armią, by bronić miasta. Osłabieni żołnierze Wei, wyczerpani rocznym oblężeniem oraz forsownym marszem, dali się całkowicie zaskoczyć przygotowana wcześniej zasadzką i ponieśli ciężkie straty. Chao zostało w ten sposób uratowane, podczas gdy P'ang Chuan z trudem uciekł do Wei, by zbierać siły po porażce. Sun Pin pokonał później swojego wieloletniego oponenta, wykorzystując kolejną klasyczną strategię (patrz rozdział 28).

 

Agnieszka Mazek - "Na podsłuchu" - www.galeriagrafikiiplakatu.pl .

http://www.czasgarwolina.pl.

.