15 listopada 2018r. Imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O niezwykłym kościele w Mariańskim Porzeczu - Irena Budasz


„Czyli was nie zdumiała na stelach attyckich powściągliwość ludzkiego gestu?

Czyli miłość i pożegnanie nie kładą się tak lekko na plecy jakby stworzone z innej materii niż nasza?”

                                                                                                                     Rainer Maria Rilke

                                                                                                       II Elegia duinejska, tłum . M. Jastrun

 

     Nie umiem powiedzieć w jednym zdaniu, czym jest sztuka, ale chcę spróbować wyrazić, czym może się stać albo czym być nie powinna.

     Otóż zawsze myślałam, że nie powinna być udawaniem, ale ma wyrażać, lub zbliżać się do przekazania tego, co niewyrażalne, co ukazuje „drugie dno” ludzkiego bytu. Najbliżej mi to określa greckie słowo epifanes - „widzący poprzez”, gdyż utwór artystyczny ma otwierać wewnętrzną perspektywę i przerzucać niewidzialny most ku drugiemu człowiekowi. Może by trzeba nazwać sztukę „relacją”…

     Przypominają się tu przejmujące słowa Chiary Lubich o źrenicy – Jezusie Opuszczonym – przez którą Bóg spogląda na człowieka, a człowiek na Boga. Wiem, że nie można utożsamiać sztuki z mistyką, ale nie można negować pewnych jakby nakładających się wspólnych kręgów. Najbardziej fascynującym fenomenem sztuki jest właśnie jej wymiar trynitarny. Wspomniałam już o relacji między odbiorcą a twórcą. Lecz podstawową, choć nie zawsze uświadomioną inspiracją jest Bóg. W greckiej intuicji o prometejskim symbolu ognia, wyniesionym z nieba, kryje się ważna prawda.

      W sztuce zwarty jest także element przekraczania: przekraczanie konwencji, przekraczanie dawnych dokonań, przekraczanie siebie. A także przekraczanie własnych przyzwyczajeń i sądów. Zdarzyło mi się to właśnie w Mariańskim Porzeczu.

http://www.czasgarwolina.pl      Zanim zamieszkałam w ośrodku Mariapoli Fiore [w Trzciance pod Garwolinem], któregoś roku spędzałam tam wakacje. Pewnego dnia wybrałyśmy się do pobliskiego kościoła w Mariańskim Porzeczu, zachęcone opinią o jego wyjątkowym pięknie. Porzecze leży nad rzeką Wilgą, i stąd nazwa miejscowości. Porzecze, a przydomek „Mariańskie” nawiązuje do klasztoru Ojców Marianów. Kościół zbudowany w XVIII w., należał do parafii w Wildze. Jest sławny przede wszystkim dzięki słynącej łaskami Ikonie Matki Boskiej Goźlińskiej (dawny klasztor znajdował się właśnie w sąsiednim Goźlinie).

http://www.czasgarwolina.pl      Rzeczywiście, jak na drewnianą budowlę jest to duży kościół, kryty gontem, z zewnątrz świetnie się prezentujący, troskliwie utrzymany, jednak nie wydawał mi się ciekawszy od innych tego typu obiektów. Po prostu ładny.

      Natomiast widok jego wnętrza stał się niespodziewanie wspaniałym i znaczącym dla mnie przeżyciem. Od pierwszej chwili musiałam właśnie przekroczyć, porzucić swoje przekonania, jak „wypada” malować na drewnie. Muszę od razu przedstawić autora późnobarokowej, iluzjonistycznej polichromii. Był nim zakonnik, ojciec Jan Niezabitowski.

      Iluzjonizm – dążenie do możliwie wiernego oddania złudzenia rzeczywistości… - można przeczytać w encyklopedii. Wywoływanie złudzenia, czyli udawanie. A więc spotkałam się tutaj z ta tendencją, która jest mi zupełnie obca. Uważałam zawsze, że wszelkie „udawanie” jest ciężkim grzechem sztuki (zresztą nie tylko w sztuce, ale to już zupełnie inna sprawa). Pamiętam, jak kiedyś zbulwersowała mnie w amerykańskim tygodniku fotografia solniczki w kształcie głowy prezydenta Kennedy’ego, gdzie otwory na sól odtwarzały rany po kulach. Nie tak makabryczne, ale równie nieznośne wydają mi się wszelkie drukowane na tapecie marmury, skóra lamparta na tkaninie, czy tabernakulum w formie złożonych rąk, usiłujące wzruszyć swoją sentymentalna symboliką. Zresztą, ile malowanych na ścianie marmurów sam barok ma na sumieniu.

     Tak, spotkałam się tutaj z iluzjonistycznym malarstwem, ale równocześnie urzekła mnie jego twórcza maestria. Widać tu ogromne obycie ze światem sztuki, malarz zapewne znał wspaniałe świątynie z pięknymi rzeźbami, kolumnami, złoceniami, światłem, a sam dysponował skromna tapetą, drewnianymi ścianami, które okleił płótnem i wyczarował z tego niebiańską wizję. Dysponował również niebywałą wrażliwością, wyobraźnią, smakiem, rozmachem, i pewnością ręki. A także miłością sztuki i miłością tej ubogiej świątyńki, którą chciał ozdobić najpiękniej. Stworzył tak niezwykłe bogactwo figur, płaskorzeźb, jakichś krużganków, kotar, złudnych okien, a wszystko rozmalowane wrażliwą paletą, w dodatku bardzo oszczędną, w ziemnej tonacji zgaszonej czerwieni, szarych błękitów, i dymnej ochry o wyrafinowanej elegancji. … Jakby stworzone z innej materii niż nasza. … Jakby mówił: „Tak , jesteśmy biedni, ale chcemy przystroić Bogu ten przybytek jak najpiękniej, więc wybaczcie mi te wycięte z deski anioły, te udawane kosztowności i pomódlmy się razem do Boga, który jest Pięknem jedynym.”

       Przez długi czas wpatrywałam się w płyciny jakiejś kolumny. Malowane wyszukanym różem o takiej delikatności odcieni, że nie można było oderwać wzroku. Miało się wrażenie, że światło pada namalowanego gdzieś w górze okienka, ale przecież czułam, że to światło spływa z Nieba.

       W bocznym ołtarzu jest właśnie ten słynący łaskami obraz Maryi, podobny do Madonny częstochowskiej. Nie będę opisywać, jaki jest piękny, ale że jest cudowny przekonałam się osobiście. W kilka tygodni po powrocie z wakacji spotkała mnie radość: Miałam zamieszkać w Trzciance, mówiąc prościej – w Mariapoli Fiore. Bliska obecność Maryi w Porzeczu jest dla naszego miasteczka niezwykle cenna, a ja głęboko wierzę, że to Ona mnie tu zaprosiła.

                                                                                                                Irena Budasz

 

      Od gospodarza Czasu Garwolina:

     Czytelnikom oczarowanym – jak ja – stylem Autorki, która nie tyle uczy, lecz pociąga za sobą do świata sztuki, polecam lekturę napisanej podobnie trylogii erudyty Andre Malraux Nadprzyrodzone – Nierzeczywiste - Ponadczasowe („Przemiana bogów”). Używane egzemplarze tej książki dostępne są na Allegro za 60-80 zł.

                                                                                                                          AD

Verba docent, exempla trahunt.

Słowa (tylko) uczą, przykład (aż) pociąga.

http://www.czasgarwolina.pl.

 

.