15 listopada 2018r. Imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Błąd pana Gomułki a oceny Garwolina '2013

          Rządzący komunistyczną Polską pod koniec lat sześćdziesiątych Władysław Gomułka oceniając pozytywnie PRL często porównywał poziom jej funkcjonowania do poziomu funkcjonowania przedwojennej Polski. Mówił np. że PRL produkuje – powiedzmy – 3 razy więcej stali niż II RP, z czego miało wynikać, że w PRL jest 3 razy lepiej niż w II RP.

           Błąd pana Gomułki polegał na tym, że nie dopuszczał on myśli, iż gdyby przedwojenna II RP istniała w niezakłócony sposób, to poziom produkcji stali byłby w niej w 1968 roku 5 razy wyższy niż w 1938. Byłaby więc  - respektując ten sposób oceny - państwem lepszym niż PRL. Przedwojenna Polska wyłoniła się w 1918 roku z tych samych organizmów państwowych co Austria i Finlandia, w dwudziestoleciu rozwijała się porównywalnym tempem, więc zapewne w 1968 miałaby poziom socjaldemokratycznych Austrii i Finlandii. A ten był ewidentnie lepszy niż w komunistycznej PRL.

             Na 4 czerwca przypada 24 rocznica przejścia od komunizmu (państwowy sektor produkcji utrzymywał sektor socjalny państwa) do socjalizmu demokratycznego (prywatny sektor produkcji utrzymuje sektor socjalny państwa). W przestrzeni publicznej zapewne znowu odtrąbi się „niebywały sukces polskiej transformacji”, bo poziom życia w III RP jest wyższy niż w PRL. Znów popełniony zostanie więc błąd pana Gomułki, to znaczy statyczne porównanie Polski 2013 z Polską 1988.

              A jak należałoby ocenić polską państwowość? Przez porównanie z państwem które było w czasach komunizmu w podobnej sytuacji do nas, ale poszło drogą innych przekształceń.

              W czasach komunistycznych, prawie-starożytne Chiny rządzone przez Mao cofnęły się do epoki żelaza (każda rodzina budowała swoją dymarkę i wytapiała w niej żelazo), ale pod rządami Denga w roku 1980 zaczęły gonić Świat Zachodu. Załóżmy, że w roku 1988 obydwa państwa – Chiny i Polska - znalazły się w porównywalnej sytuacji i od tej pory (czas start!) ruszył wyścig między dwoma rodzajami transformacji. Nam nadano prawa socjaldemokratyczne, Chińczykom – liberalne.

             Zaryzykuję tezę, że gdyby w 1989 w Polsce nie wprowadzono takiej jaką mamy demokracji ale szeroką wolność gospodarczą tak jak w Chinach, to dziś inwestorzy przemysłowi wypełnialiby wolne miejsca w Polsce, nasi przedsiębiorcy zarządzaliby już średniej wielkości fabrykami, przeciętny Polak zarabiałby 8 000.- zł miesięcznie, nasz poziom życia zrównałby się z poziomem niemieckim, a Europa Środkowa garnęłaby się pod skrzydła Orła Białego. Ponieważ strategia życia opierałaby się na własnej pracowitości, a nie dotacjach z UE – naszego kraju nie zalewałaby fala kontrkulturowego zepsucia obyczajów programowo wymuszana przez neo-marksistów z Brukseli za przyznanie "dotacji". Per saldo kultura ludu (nie mylić z domami kultury, prawdziwa kultura to np. kultura życia rodzinnego owocująca dzietnością i tradycyjnym wychowaniem) byłaby w lepszej kondycji.

               Oczywiście błąd pana Gomułki dotyczy również rozumowania Garwoliniaków, którzy sądzą, że w naszym Mieście dobrze się dzieje, bo jest lepiej niż w 1988 roku.

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski

.