16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O dwóch panach Sienkiewiczach

            1.

            10 maja w wieczornych Faktach tvn-owscy dziennikarze opowiedzieli o kilku „rasistowskich” aktach w Białymstoku (podpalenie drzwi mieszkania, wybicie szyb w oknach czarnoskórego białostoczczanina). Z przedstawionej historii wynikało, że zagrożenie złem rasizmu w Polsce istnieje. W materiale filmowym pojawił się komentarz Bartłomieja Sienkiewicza z MSW, który powiedział – cytuję z pamięci – że „środowisko sąsiedzkie i Kościół powinny dopomóc w ujęciu sprawców”.

             Prośba o pomoc w ujęciu sprawców zła została umiejscowiona w programie tak, że nasuwała skojarzenie, iż Bartłomiej Sienkiewicz zakłada, iż rasiści wyrastają w środowisku do którego zaapelował o pomoc, a nie np. w środowisku socjaldemokratycznym: inteligencji instytucji państwowych i jej podopiecznych.

             Abstrahując od tego, że tak przygotowany przekaz ma odcień groteskowy (od czego policja ma sieć informatorów jak nie od zbierania informacji w środowisku żuli i przestępców? od szeptanej propagandy wyborczej? a od wskazywania przestępców ma być Kościół?), przekazuje on widzom sugestię z fałszywą genezą systemowego rasizmu.

             W 1940 roku ukazała się książka Fryderyka Augusta von Hayeka „Droga do zniewolenia”, w której zwrócono uwagę, że plemienne zdziczenie rasizmu, nazizmu, faszyzmu, komunizmu jest skutkiem oświeceniowej zmiany myślenia ludzi na kolektywizm, wypierającej indywidualne, personalistyczne pojmowanie egzystencji. Ponieważ w duchu różnych kolektywizmów edukowano całe pokolenia ludzi, to gdy państwa oparte o prawne i ekonomiczne rozwiązania kolektywistyczne zbankrutowały, ludzie w nich wychowani bankructwo to pojmowali w duchu kolektywizmu. I przez tę „niewolę umysłową” szukali jako przyczyny pogarszającego się życia „grupowego wroga” swych „praw socjalnych”. Kiedy socjalizm republiki weimarskiej zaczął się walić, demagogom łatwo było rozniecić w sercach ludzi podejrzenie, że biedzie Niemców winni są „wszyscy Żydzi”, a nie bismarckowski socjalizm.

              Kto więc tworzy podstawy pod rasizm? Ci, którzy uczą kolektywistycznego myślenia:  to prowadzi do bierności indywidualnej, roszczeniowości, przerostu ambicji ludzi miernych, arogancji uzbrojonej w „argumenta” w bezpłatnych szkołach, nieproduktywności, potem zaś kryzysu i … wybuchu nastrojów rasistowskich. Gdybym i ja traktował wybryk białostockich chuliganów jako akt pączkującego systemowego rasizmu, a nie popis kilku durniów, tobym zaproponował, żeby o autorów rasistowskich wybryków pytać nauczycieli „wychowania obywatelskiego”, personel poczekalni z wyłożoną prasą codzienną, opiekunów bloków komunalnych i noclegowni.

              2.

              Henryk Sienkiewicz z nieodległej nam Woli Okrzejskiej, pradziad Bartłomieja Sienkiewicza, był mistrzem polskiej powieści historycznej. Konserwatystą, obrońcą kultury i jej spontanicznie wyrosłych w czasie stworzenia zasad. Piewcą indywidualnego pojmowania egzystencji (w tym także indywidualnej odpowiedzialności rządzących zasłaniających się dziś kłamstwem o konieczności dziejowej).

              Jego książki znikają z programów edukacyjnych polskich szkół. Nie będą więc uczyć życia w cywilizacji wolnych ludzi różnych stanów społecznych, wyznań, fortun, języków. Ze szkół eliminuje się więc wiedzę podpowiadającą kierunek wyjścia z matni kolektywizmu: poszanowanie swojej i cudzej osobności osoby ludzkiej od społeczeństwa, odrzucenie zawiści przemianowanej na sprawiedliwość społeczną, akceptację istnienia hierarchii społecznej i poszukiwanie sensu życia poza sferą materialną.  

                                                                                                         Andrzej Dobrowolski

 

„Własność jest przedłużeniem osoby”

Św. Tomasz z Akwinu

.