16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Mechanizm degradacji

            Minister sprawiedliwości został zdymisjonowany ze stanowiska  i – abstrahując od okoliczności w jakich to nastąpiło – z otoczenia premiera zniknął polityk jawiący się ludziom jako alternatywa wobec niego.

            Po raz kolejny zadziałało prawo techniki rządzenia nakazujące rządzącemu usuwanie potencjalnych konkurentów i zastępowanie ich ludźmi bez charyzmy.

             I u nas w Garwolinie to prawo działa.

             Burmistrz Garwolina – z wyjątkiem swego pierwszego wiceburmistrza, o którym opowiadano, że byłby lepszym burmistrzem od swego zwierzchnika – powołuje na to stanowisko bez wielkich szans samodzielnego burmistrzowania.

             I inni garwolińscy politycy nie wychowują sobie następców, chociaż w ich otoczeniu są sympatyczni młodzi ludzie o zdolnościach politycznych. Wręcz przeciwnie – eliminują ich ze sceny wydarzeń. Co owocuje karleniem rządzonej społeczności pozbawianej wzrastających liderów.

              (Zjawisko eliminacji bystrych ludzi ze swej opcji przyjmuje lawinowe rozmiary przy ustalaniu list wyborczych, gdy ich liderzy eliminują każdą silną osobowość, jaka może podczas elekcji zebrać więcej głosów od nich samych.)

              Ja tu nie krytykuję, tylko opowiadam o ludzkiej, naturalnej trosce rządzących. O tym skrywanym niepokoju o siebie samych ujawniającym się w obecności wyróżniających się indywidualności.

              Państwo w oczywisty sposób potrzebuje prawa ograniczenia wielo-kadencyjnego sprawowania władzy na obieralnych stanowiskach, by problem reelekcji nieodwołalnie znikł z pola widzenia rządzących i by nie przeszkadzali wzrastać swym potencjalnym następcom. Taką receptę wymyślono 2500 lat temu w Atenach i Rzymie.

                                                                                                      Andrzej Dobrowolski

 

 

Wypis z historii klasycznej

„Rządy Periandra (lata 627-585 przed Chrystusem)

     Gdy Periander przejął po ojcu wodze rządów, tyrania istniała już w wielu miastach Grecji, nie tylko sąsiadujących z Koryntem – w Sikionie, Megarze, Epidauros - ale i w państwach dalekiej Jonii i jeszcze dalszej Sycylii. Szczególnie słynął potęga swej władzy tyran jońskiego Miletu imieniem Trazybulos. Do niego to, jako do człowieka rozumnego i stanowczego, wyprawił Periander posła, aby dowiedzieć się, jak ma postępować, aby umocnić swą władzę.

      Trazybulos przyjął posła uprzejmie i poprosił, aby wespół z nim wybrał się na przechadzkę za miasto. Szli polem; zboże o tej porze zdążyło się już wykłosić i dokoła nich falowało całe morze bujnego urodzaju. Trazybulos wypytywał gościa o sprawy korynckie, ten opowiadał – i nagle tyran, przerywając jego opowiadanie, postawił niespodziewane pytanie:

      - A więc o co chce mnie Periander pytać przez Ciebie?

       - O to – odrzekł poseł – jak ma postępować, aby umocnić swą władzę.

       Trazybulos nic nie odpowiedział, , tylko szybkim ruchem laski śmignął ponad otaczające go kłosy, po czym najwyższe źdźbła uległy strąceniu. Po czym szli w dalszym ciągu. Znów zaczął wypytywać o sprawy korynckie i słuchał opowiadań posła – i nagle to samo pytanie:

       - A więc czego pragnie dowiedzieć się Periander?

      Gdy poseł powtórzył swoje, Trazybulos znów nie odrzekł ani słowa, po czym nastąpiło śmignięcie laski i nowych kilkanaście kłosów utraciło swe czuby.

 http://www.czasgarwolina.pl      Tak stało się i za trzecim razem, potem zaś Trazybulos kończąc przechadzkę, jął żegnać się z posłem, życząc mu szczęśliwej drogi. Ten spytał z pokorą:

       - Czy nie raczy Trazybulos zaszczycić pana mego odpowiedzią na jego pytanie?

        - Opowiedz panu swemu – odrzekł Trazybulos – wszystko, coś słyszał i coś widział.

        Wróciwszy do Koryntu, poseł wzburzony opowiedział Periandrowi, że Trazybulos albo zdziecinniał, albo tez stał się nazbyt dumny; zamiast mówić poważnie, bawił się jak malec.

       Periander atoli zrozumiał, że w tej zabawie zawarta była właśnie i odpowiedź, i rada Trazybulosa; skoro chcesz umocnić swą władzę, nie dopuszczaj do tego, aby w państwie byli inni ludzie wybitni – i zaczął rządzić jeszcze srożej niż jego ojciec. Tamten uciskał tylko Bakchiadów, ten zaś ściągał bez różnicy wszystkich, kto bogactwem albo rozumem wybijał się nad współobywateli, bądź to Bakchiadów, bądź prostych Doryjczyków, bądź nawet Achajów. Tym okrucieństwem, które zaszczepił w nim Trazybulos, wyhodował on w sobie niepowściągliwość, która następnie zwróciła się przeciw jego własnej rodzinie i stała się przyczyną zguby jego rodu, jak to zobaczymy niebawem. /…/”

                                                                          prof. Tadeusz Zieliński. „Grecja Niepodległa”

.