22 listopada 2018r. Imieniny: Cecylii, Marka, Maura
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Porównanie stylów pracy Agencji p. Bondaryka i Gangu Olsena

            Na początku listopada gruchnęła wieść, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego kierowana przez Krzysztofa Bondaryka w spektakularny sposób udaremniła niebezpieczny zamiar terrorystycznego zamachu bombowego na najwyższe władze.

              Wieść ta była zdumiewająca, ale nie ze względu na rozmiar planowanego zła, tylko z powodu podejrzanie teatralnego charakteru odkrytej intrygi.

               Układ głównych mediów; i państwowych, i „niezależnych” – jak na komendę przedstawił sprawę jako sensacyjny temat numer 1, eliminując wiele ciekawych wieści z różnych stron świata. Prezenterzy i dziennikarze robili marsowe miny relacjonując sprawę. (Gdyby media były różnorodne, to przynajmniej niektóre powinny były potraktować temat jako niepewny, czy też wyeksponowałyby wątpliwości wobec autentyzmu zagrożenia terroryzmem w Polsce.)

               Zbliżało się Święto 11 Listopada, podczas którego manifestują partie poza-systemowe, przełamując w świadomości zbiorowej propagandowy mit reprezentowania w parlamencie wszystkich autentycznych sił narodowych. Wykreowanie rzekomego zagrożenia „polskim Breivikiem” mogło przeszkodzić we wzrastaniu popularności alternatywy wobec partii establishment’owych. Poza tym w cierpiętniczej roli ukazywało prezydenta i premiera. Służyć więc mógł propagandowo całemu układowi władzy „rozpisanemu w Sejmie na 5 fortepianów”.

               Po konferencji prasowej dotyczącej planowanego zamachu zaśmiewaliśmy się do łez z garwolińskim parkingowym z zaistnienia w opowieści o nim sekwencji nieprawdopodobnych wątków.

               Zamachowiec nazywał się Brunon K. i przez germańskie imię kojarzył się z Breivikiem.

               Był pracownikiem śląskiej uczelni przez co kojarzył się z braćmi Kowalczykami, najsłynniejszymi zamachowcami PRL (wysadzili salę konferencyjną KW PZPR).

               Brunon K. zgromadził w mieszkaniu 4 tony trotylu.

               Brunon K. - jak ostatni idiota - filmował próby wybuchów, więc na konferencji prasowej ABW przedstawiono te filmy jako spektakularny dowód w sprawie.

               Brunon K. informacje potrzebne do zamachu zbierał przez Internet jakby nie wiedział, że sieć jest monitorowana przez służby specjalne.

               Brunon K. miał kupionym półciężarowym samochodem zajechać pod Sejm, i tam zdetonować bombę i to w czasie gdy w Sejmie byli obecni prezydent i premier, co miało wstrząsnąć państwem polskim.

               Jakiś niepoprawny ekspert przebił się w końcu z uwagą, że tak zaplanowana detonacja ładunku pod Sejmem mogła co najwyżej wybić w nim szyby.

               No a potem okazało się, że Brunonowi K. od kilku miesięcy towarzyszyli jako współsprawcy agenci ABW, pozorując współpracę z zamachowcem. A skoro służyli mu merytorycznymi radami i specjalistyczną pomocą, to rodzi się pytanie, czy to nie oni de facto wykreowali całe wydarzenie jako prowokację? Bo tak to wygląda. Jeśli tak było, to rodzi to pytanie: czy służby służą demokracji, czy nieudolnie ją reżyserują jako spektakl pozoru?

               Krzysztof Bondaryk podał się właśnie do dymisji i premier tę dymisję przyjął. Moim zdaniem ledwie pozorem pozwalającym zachować twarz ustępującemu szefowi ABW było oficjalne podanie za powód dymisji jego wyniosłej niezgody na planowane na 2013 rok zmiany w ABW, a nie blamażu sprawy Brunon-bombera.

               A teraz czas na uśmiech. Porównajmy domniemane przez wielu z nas scenopisarstwo, reżyserię i działanie Agencji p. Bondaryka z kunsztem Gangu Olsena, który po łup w królewskim teatrze w Kopenhadze włamuje się przez piwnice, synchronizując swe działania z graną na parterze uwerturą. Cóż za metafora działania spiskowego! Oto link do filmu -

http://www.flixxy.com/olsen-gang-elverhoj-overture-comedy-film.htm#.UOhoO-XD790

                                                                                                              Andrzej Dobrowolski

 

P.S. Link do krytyki K. Bondaryka w dzienniku Rzeczpospolita - http://www.rp.pl/artykul/159563,966794-Bondaryk--zasluzyl-na-pale--Niedostateczny-z-wykrzyknikiem.html

.