16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Ideał pracy w pobliżu domu

http://www.czasgarwolina.plCzas Garwolina przedstawia drugi fragment „Języka wzorców” – amerykańskiej książki urbanistycznej i architektonicznej ostrzegającej przed błędami organizacji życia popełnionymi w XX wieku. 

 

Dzisiejszy fragment przypomina nam czasy, gdy garwolińscy rzemieślnicy mieli warsztaty przy domach – taka forma oceniana jest dobrze przez autorów książki i zalecana do umiejscowienia małych firm, zawsze kiedy to możliwe i rozsądne.

 

W odniesieniu do relacji osiedli mieszkaniowych i dużego przemysłu myśl autorów sprowadza się do potrzeby ich względnej bliskości.

 

Andrzej Dobrowolski

 

 

Sztuczne rozdzielenie domów i miejsc pracy jest przyczyną nie­znośnego rozdźwięku w wewnętrznym życiu człowieka.

 

Niemal wszystkie miasta w epoce nowoczesnej są podzielone na strefy „pracy" oraz strefy „mieszkaniowe". W większości wypadków ów podział jest regulowany prawnie. Podaje się dwa powody takiego rozdzielenia. Po pierwsze, miejsca pracy powinny znajdować się blisko siebie z przyczyn ko­mercyjnych. Po drugie, zakłady pracy zakłócają ciszę i bezpieczeństwo sąsiedztw mieszkaniowych.

 Jednakże taka segregacja wywołuje ogromny rozdźwięk w życiu emo­cjonalnym ludzi. Dzieci dorastają w miejscach, w których mężczyźni poja­wiają się tylko w weekendy; kobiety wpadają w pułapkę oczekiwań, że bę­dą ślicznymi, głupimi gospodyniami domowymi; mężczyźni są zmuszeni do akceptacji faktu, iż poza snem większą część świadomego życia spędzą „w pracy, z dala od rodziny", a drugą część „z rodziną, z dala od pracy".

 Segregacja wzmacnia poczucie, że praca jest znojem, a tylko życie ro­dzinne jest „prawdziwym życiem". Ten schizofreniczny pogląd stwarza ogromne problemy wewnątrz rodziny.

 Aby usunąć ów rozdźwięk i ponownie utworzyć kluczowy dla każdego zdrowego społeczeństwa związek pomiędzy miłością i pracą, należy zmie­nić układ miejsc pracy. Trzeba przenieść miejsca pracy na obszary zamiesz­kane, aby dzieci w ciągu dnia mogły przebywać zarówno w pobliżu męż­czyzn, jak i kobiet; aby kobiety mogły się uważać zarówno za kochające matki, jak i żony, a przy tym ciągle mieć możliwość twórczej pracy; aby mężczyźni również mogli doświadczać ustawicznego związku swojego ży­cia jako pracownika z życiem kochającego męża i ojca.

 Jakie powinno być rozmieszczenie miejsc pracy, żeby rozwiązać powyż­sze problemy?

 Każde mieszkanie powinno znajdować się 20-30 minut od wieluset miejsc pracy. 

Wiele miejsc pracy powinno znajdować się tak blisko miejsc, w któ­rych przebywają dzieci i rodziny, aby można było pokonać ten dy­stans pieszo. 

Pracownicy powinni mieć możliwość doraźnego wychodzenia do do­mów na lunch, załatwiania w trakcie pracy pilnych spraw, pracowa­nia na pół etatu i spędzania połowy dnia w domu. 

Część miejsc pracy powinna znajdować się w domach; należy zapewnić wiele różnych okazji do pracy w domu lub zabierania pracy do domu.

 Sąsiedztwa powinny być chronione przed ruchem ulicznym i hałasem wytwarzanym przez „uciążliwe" miejsca pracy.

 Jedynym wzorcem, który spełnia powyższe wymagania, jest wzorzec roz­proszonej pracy, polegający na silnym zdecentralizowaniu miejsc pracy. Aby chronić osiedla przed hałasem i ruchem ulicznym wytwarzanym przez zakła­dy, część hałaśliwych miejsc pracy może się znajdować na obszarach granicz­nych rozdzielających sąsiedztwa, społeczności oraz podkultury. Inne, mniej hałaśliwe i szkodliwe, mogą być „wbudowane" w domy oraz sąsiedztwa. W obu wypadkach decydują­cym elementem jest to, żeby każde mieszkanie znajdowało się w odległo­ści kilku minut drogi od dziesiątków miejsc pracy. Wówczas każde gospo­darstwo domowe ma szansę stworzenia sobie prywatnej ekologii domu i pracy. Wszyscy jego członkowie mają możliwość wyboru miejsca pracy bli­sko siebie i w pobliżu swoich przyjaciół. Ludzie mogą spotykać się na lunchu, dzieci mogą odwiedzać rodziców w pracy, pracownicy mogą wpadać do swoich domów. Pod wpływem radości, jaką dają takie połączenia, same miejsca pracy nieuchronnie staną się przyjemniejsze i zaczną przypominać dom, w którym życie toczy się nieustannie, bez ośmiogodzinnej przerwy.

 Ten wzorzec jest naturalny w społeczeństwach tradycyjnych, w których miejsca pracy są względnie małe, a gospodarstwa domowe stosunkowo sa­mowystarczalne. Jednak czy pozostaje on w zgodzie z wymogami nowoczes­nej technologii oraz tendencją do skupiania pracowników w zakładach przemysłowych? Jak silna jest potrzeba umieszczania zakładów pracy bli­sko siebie?

 Za koncentracją fabryk i ich stopniowym powiększaniem przemawia głównie argument ekonomiczny. Wielokrotnie udowadniano, że dzięki pro­dukowaniu wielkiej ilości towarów lub usług w jednym miejscu można po­czynić wielkie oszczędności.

 Jednakże produkcja masowa nie musi być nierozerwalnie związana z wielkimi, scentralizowanymi organizacjami. Istnieje wiele dobrych przy­kładów pokazujących, że tam, gdzie praca jest rozproszona, ludzie wciąż produkują towary i usługi o ogromnej złożoności. Jednym z najlepszych hi­storycznych przykładów jest Federacja Jurajska, zrzeszająca zegarmistrzów, założona w górskich wsiach Szwajcarii we wczesnych latach siedemdziesią­tych XIX wieku. Zegarmistrzowie ci produkowali zegarki w przydomo­wych warsztatach i każdy z nich zachowywał niezależność, a jednocześnie współpracował z innymi rzemieślnikami z sąsiednich wsi.

 W naszych czasach Raymond Vernon udowodnił, że w metropolitalnej gospodarce Nowego Jorku niewielkie rozproszone miejsca pracy znacznie lepiej odpowiadają na zmieniające się zapotrzebowanie mieszkańców i źró­dła zaopatrzenia oraz że kreatywność w skupisku drobnych firm jest dużo wyższa niż w bardziej scentralizowanych, trudniejszych do zarządzania gi­gantach przemysłowych.

 Aby zrozumieć przedstawione tu fakty, musimy najpierw zdać sobie sprawę z tego, że miasto samo w sobie jest ogromnym, scentralizowanym miejscem pracy. Wszystkie wynikające z tego korzyści są potencjalnie do­stępne dla każdej grupy osób będącej częścią wielkiej miejskiej wspólnoty pracy. W rezultacie cały region miejski daje duże oszczędności przez sku­pienie tysięcy grup współpracowników w odległości pozwalającej na szyb­ki kontakt. Jeżeli tego rodzaju „centralizacja" zostanie właściwie rozwinię­ta, zapewnia nieskończoną liczbę połączeń między małymi, rozproszonymi grupami współpracowników, a także bardzo uelastycznia metody produk­cji. „Myślę - pisze Lewis Mumford - że kiedy zrozumiemy, iż nowoczesny przemysł nie musi pociągać za sobą ani finansowej, ani przestrzennej kon­centracji, wtedy nastąpi rozwój mniejszych ośrodków i zwiększenie liczby odbiorców prawdziwych korzyści płynących z technologii".

 Pamiętajmy, że nawet tak skomplikowane i wydawałoby się scentralizo­wane projekty, jak budowa mostu czy rakiety kosmicznej, mogą być zorga­nizowane w wyżej opisany sposób. Kontrakty wykonawcze i zlecenia pod­wykonawcze, wiążąc ze sobą setki małych firm, umożliwiają wytwarzanie skomplikowanych towarów i usług. Projekt Apollo, mający na celu produk­cję skomplikowanych statków kosmicznych do lotów na Księżyc, połączył pracę ponad 30 000 niezależnych firm.

 Ponadto agencje zajmujące się organizacją takich złożonych kontraktów poszukują małych, częściowo autonomicznych firm. Wyczuwają instynk­townie, że im mniejsza, im bardziej samodzielna grupa, tym lepszy produkt i usługa.

 Warto podkreślić, iż nie uważamy, jakoby decentralizacja miejsc pracy miała mieć pierwszeństwo przed nowoczesną technologią. Wierzymy, że te rzeczy można pogodzić: połączyć ludzką potrzebę interesującej i twórczej pracy z wyszukaną współczesną technologią. Można wytwarzać telewizo­ry, kserokopiarki, maszyny do pisania IBM, samochody, zestawy stereo i pralki w humanitarnych warunkach pracy. Wspomnieliśmy o kserokopiarkach oraz maszynach do pisania IBM, ponieważ odegrały one kluczową ro­lę w procesie tworzenia naszej książki. Takie nowoczesne urządzenia uwa­żamy za niezbędne elementy poszukiwanego przez nas, nowego, zdecentra­lizowanego społeczeństwa.

 Dlatego [urbanisto]:

Używaj planów ogólnych i planów miejscowych, zagospoda­rowania przestrzennego, bodźców podatkowych i wszystkich in­nych dostępnych środków, aby rozsiać miejsca pracy w całym mieście. Nie zezwalaj na dużą koncentrację miejsc pracy bez stworzenia wokół nich otoczki życia rodzinnego. Nie dopuszczaj do nadmiernej koncentracji życia rodzinnego bez miejsc pracy w pobliżu. 

                                                                           Christopher Aleksander, Język wzorców
http://www.czasgarwolina.pl.

.