18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Jak przekonać sąsiadów elektrowni atomowej

           Po ogłoszeniu planu budowy elektrowni atomowej w Polsce mieszkańcy miejscowości wytypowanych na ich lokalizację rozpoczęli protestować przeciw nim. Głośno mówią, że boją się skażenia swego środowiska, a po cichu myślą sobie jeszcze – do czego głośno się nie przyznają ze względu na panowanie mentalności socjalistycznej zawstydzającej troszczących się o swą własność – że spadnie wartość ziemi w ich okolicy. Na sprawiedliwość w sądach nie mają co liczyć – odszkodowania zasądzane dla pokrzywdzonych przez złe sąsiedztwo są w RP szyderczym ochłapem – ot, sto złotych rocznie dla właściciela dwuhektarowej parceli, która straciła walor inwestycyjny. Więc skrzywdzeni właściciele nie mają się nawet komu pożalić na to, w obawie, że zamiast słów współczucia zobaczą uśmiech uszczęśliwionej cudzym poniżeniem zawiści.

           Projekt budowy elektrowni atomowych w Polsce jest dobry, więc jak doprowadzić do zgody władz z sąsiadami?

           Ponieważ konflikt z sąsiadami takich elektrowni przypomina konflikt z sąsiadami składowisk odpadów, to pozwolę sobie w oparciu o tę analogię opisać zasadniczy błąd polskich władz rządowych i samorządowych w układaniu się z sąsiadami „śmierdzącej” inwestycji publicznej.

            Akceptację sąsiadów kłopotliwej inwestycji należy wynegocjować poprzez indywidualne odszkodowania, a nie poprzez rekompensatę kolektywną.

             Przykład.

            We wsi Grępa jest niezłe miejsce pod składowisko o podstawowym standardzie ekologicznym, osiągalnym za 5 milionów złotych (wyfoliowanie dna, kontrole odcieku, podstawowa segregacja odpadów, stosowanie odszczurzania). Sąsiedzi tego miejsca mieszkają 2 kilometry dalej, i osłonięci są lasem. Wyjątkiem jest kolonia pięciu gospodarstw, które leżą 600 metrów od wskazanego miejsca, na szczęście za zasłoną lasu.

           Mieszkańcy kolonii nie chcą sąsiedztwa składowiska, bo mają świadomość, że podczas letnich upałów, kiedy wiatr zawieje od strony składowiska, pojawi się w ich gospodarstwach niemiły smród, gorszy od naturalnego odoru obornika. To martwi ich dodatkowo dlatego, że lasy w ich okolicach mają walor terenów pod domki rekreacyjne mieszkańców pobliskiej wielkiej aglomeracji, i składowisko może ten walor przekreślić.

           Kiedy zgłaszają swe pretensje do władz, te kierują sprawę w stronę dodatkowego zainwestowania w składowisko 15 milionów złotych na nowoczesne urządzenia – np. komorę-kompostownię, by degradacja odpadów była zupełnie niekłopotliwa dla społeczeństwa.

           Tak to wygląda w polskiej praktyce.

           Tymczasem lepiej byłoby pięciu gospodarzom z pobliskiej kolonii wypłacić odszkodowania po pół miliona złotych za zrzeczenie się pretensji, i po kilkadziesiąt tysięcy złotych innym właścicielom każdego hektara sąsiednich gruntów rolnych. Razem – powiedzmy – 5 milionów złotych.

           Po pierwsze - tak byłoby taniej i rozsądniej, amortyzacja składowiska nie nabijałaby kosztów zrzutu odpadów tak wysoko, że nie opłaca się na nie zrzucać odpadów i lepiej je wywieźć choćby 200 kilometrów dalej. Składowisko drogie będzie martwe.

            Po wtóre – nawet najlepszy standard składowiska nie przywróci okolicy sielskiego charakteru terenu rekreacyjnego.

            Po trzecie – efekt propagandowy sowitych odszkodowań byłby taki, że następnego dnia do władz zgłosiłoby się kilka delegacji gospodarzy wskazujących w swej okolicy miejsca pod składowiska pod warunkiem wypłacenia sąsiadom tak samo dobrych rekompensat.

           Analogia z tym przykładem każe skierować do sąsiadów elektrowni atomowej następującą ofertę: „Jest Was 2000 rodzin, wypłacimy Wam po milion złotych odszkodowania (razem 2 miliardy złotych – tyle co ten głupi Stadion Narodowy) a Wy – Panie i Panowie Sąsiedzi – zgodzicie się na podstawowy standard zabezpieczeń w elektrowni. Za odszkodowania kupicie dzieciom 3 domy w dalszej okolicy, i w razie awarii (o prawdopodobieństwie 1:1 000 przez 50 lat) przeprowadzicie się do ich domów.”

           Myślę, że wtedy zaakceptują sąsiedztwo elektrowni (takiej za 40 mld zł, a nie za 50 mld - z dodatkowymi zabezpieczeniami).

           Poszanowanie indywidualnej, osobowej natury człowieka – więc i wyrastającej z indywidualnej uczciwej pracy jego i jego przodków - pracy zakumulowanej we własności prywatnej, jest podstawą dobrego rozwiązania „problemu”. Stosowanie kolektywistycznych rekompensat (np. basen dla gminy przyjmującej tarczę antyrakietową) nie przekonuje nikogo. Poza realizatorami tych rekompensujących „odszkodowań”.

                                                                                        Andrzej Dobrowolski

 

„ - Jaką składkę płacą w waszej partii przedsiębiorcy?

- 10% od przetargu.”

dowcip z Życia Siedleckiego

 

Anegdotka o społeczniku

           W Garwolinie rozważano kiedyś sens budowy składowiska odpadów na wschodnim przedmieściu. Zmartwiony gospodarz pobliskiej działki opowiadał o tym koledze gospodarującemu w zachodniej części Miasta (licząc na współczucie), a ten mu odpowiada:

„ - Ja bym w tej sytuacji nie tylko nie protestował, ale i oddał Miastu swoją ziemię za darmo – toż to cel społeczny!”

„ - Tak? To wymieńmy się ziemią, i Ty swoją oddaj Miastu!”

            Kolega z zachodniego przedmieścia zbladł, odwrócił się na pięcie i odszedł.

                                                                                                                      A.D.

.