18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Gazeta Wyborcza poniża sondażami

 

„Chrześcijaństwa nie poniża się już na gruncie etyki, lecz w socjologii.”

Mikołaj Davila

 

           Gazeta Wyborcza opisała 9 czerwca w samodzielnym tekście wyniki litewskiego sondażu.

           „Niemal co drugi mieszkaniec Litwy twierdzi, że osoba nieuleczalnie chora powinna mieć prawo do podania jej środków prowadzących do śmierci.

            Tylko 37 proc. respondentów uważa, że lekarz nie powinien przyczyniać się do śmierci pacjenta. 47 proc. mieszkańców Litwy twierdzi natomiast, że cierpiąca, nieuleczalnie chora osoba powinna mieć prawo do otrzymania środków prowadzących do śmierci. Zdania na temat eutanazji nie ma 16 proc. ankietowanych, wynika z badania przeprowadzone na zlecenie agencji BNS.

             Projekt ustawy legalizacji eutanazji został zarejestrowany w litewskim sejmie w marcu. Określa on m.in. tryb i warunki dokonywania eutanazji, system kontroli oraz odpowiedzialności lekarzy za ewentualne naruszenia. - Obecne przepisy przyznają prawo pacjentowi do wcześniejszej śmierci [poprzez odmowę poddania się zabiegom czy leczeniu], ale skazują go także na ból i cierpienie. Eutanazja natomiast daje prawo do godnej śmierci - wyjaśniał w marcu pomysłodawca projektu, poseł Andrius Burba.  /…/ „

            A więc litewski ludowy rozum przemówił za spełnianiem prośby zabicia cierpiących ludzi - wysuniętej przez nich samych lub zasugerowanej im - jak zwykle nie oceniając dalekosiężnych konsekwencji swej „dobroci”. (Przy tym Andrius Burba ocenił ból i cierpienie jako niegodne człowieka!). Relacja lewicowej „Wyborczej” ma zapewne przekazać czytelnikom impuls do przyłączenia się do opinii większości Litwinów (zgodnie ze stadnym odruchem obecnym jako przypadłość w człowieku.)        

              Gazeta Wyborcza nie przytoczyła choćby zdawkowo informacji, że zatwierdzenie prawa eutanazji likwidując prostą granicę etyczną może otworzyć drogę do zabijania pacjentów, którzy eutanazji nie chcą. A przecież łatwo się domyślić, że na wykonywanie eutanazji - i to w skali przemysłowej - będzie nalegać lobby ubezpieczeniowe, ta kasta kapłańska nowego, wspaniałego świata neomarksizmu, rezydująca w wieżowcach Nowego Jorku, Paryża, Warszawy i Wilna.

              Gazeta Wyborcza nie przypomina czytelnikom, że większość demosu bywa złym prawodawcą i rządcą (np. wybierając rząd „legalnie” zarządzający holokaust, czy wprowadzający zły system emerytalny), tak aby ostrzec czytelnika przed mechanicznym przyjmowaniem poglądów większości.

              Gazeta Wyborcza nie przytacza bezkrytycznie wyników sondaży, jeśli przypadkowo popierają one tradycyjne wartości kulturowe (np. karę śmierci dla mordercy, dla którego Stary Testament nie uznaje nawet świętego azylu przy ołtarzu świątynnym), i nie przytacza ich gdy sondaże te są jawnie bzdurne - (popieranie teorii geocentrycznej przez większość żyjących w XXI wieku ludzi) – a więc gdy obnażają niekompetencję ludu.

             Gazeta Wyborcza nie tłumaczy statystycznego działania zasad: powiedzmy przykładowo - obecnie w Polsce wykonuje się w ukryciu 500 eutanazji; uznanie jej w „majestacie prawa” za dobrą sprawi, że będzie ich 10 000 rocznie. Gra idzie o 9500 żywotów, w tym 9490 zamordowanych tak naprawdę w sytuacji znośnej dla chorego w hospicjum, a niekiedy nawet w sytuacji możliwości wyleczenia go.

             Przytaczane zaś przez nią z radością sondaże dotyczące spadku religijności, zaniku cnoty czystości, wyższej oceny pracy kobiet przy biurowych papierach lub w fabryce przy taśmie produkcyjnej niż wychowania dzieci (brrr!), ukierunkowuje pięknie żyjących prostych ludzi w stronę bycia – na wzór aktorek i cyników ze służb specjalnych – ludźmi „eleganckimi” o duchowości Seweryna Blumsztajna.

             Dlaczego Davila wspomina dawne poniżanie chrześcijaństwa na gruncie etyki?

             Przeciwnicy religii deprecjonują ją najpierw sprowadzając ją tylko do poziomu etyki, a potem zarzucając, że poleca ona swym wyznawcom być dobrym, by zyskać własne zbawienie, a nie dla samego bliźniego. To argument mylący, bo pomija zasadniczą rolę przeświadczeń metafizycznych człowieka, z których etyka wypływa.

            Żeby być uczciwym, trzeba najpierw być. Tymczasem w świecie chaosu i przypadku wszystko co jest, nie ma waloru istnienia poważnego, wszystko wydaje się względne, ledwie umowne. Nie tylko dobro i zło, ale samo bycie i nie bycie człowiekiem, kobietą, mężczyzną, itd. „Jeśli Boga nie ma to jaki jest ze mnie kapitan?” zauważa metafizycznie bohater Biesów Dostojewskiego, a inny dodaje wniosek etyczny „Jeśli Boga nie ma, wszystko wolno”. Wiara w Boga - poprzez sankcjonowanie przez Niego świata jego stworzeń i żywiołów - jest wstępnym warunkiem podjęcia w życiu tematu dobra i zła, bo nadaje człowiekowi przeświadczenie o poważnym istnieniu prawdziwych ludzi i prawdziwego świata. (Dokładnie opisał to Leszek Kołakowski w Horror metaphysicus).

„Jeśli Jednego nie ma, nic nie ma.”- Plotyn

             Indywidualni przeciwnicy chrześcijaństwa odpierają to mówiąc, że mają takie czy inne powody by być dobrym mimo świadomości kruchego charakteru „międzyludzkiego świata” istniejącego przypadkiem, chwilę, w absurdalnym kosmosie. Ale pragmatyka życiowa prędzej czy później skłania ich czy ich uczniów do przyjęcia poglądów służących wygodzie i przedłużaniu swego życia. Bo jeśli - prawdę mówiąc – człowiek jest sumą swych zachowań, a nie istotą od Boga, to po co dramatyzować usypianie starców i chorych, albo kasowanie płodów pozostałych po in vitro?

             Kiedy należałoby zmienić zdanie co do etyk ateistycznych? Gdyby istniała doświadczona ateistyczna szkoła etyczna - z jakąś ateistyczną metafizyką określającą niepodważalny status osoby – która broniłaby człowieka każdego z osobna przed aborcją i eutanazją, czy innymi krzywdami popełnianymi „z ważnych względów społecznych”. Byłaby ona świadectwem możliwości wysuwania poważnych postulatów etycznych przez przeciwników religii. Takiej szkoły nie znam. Te zaś żywotne dziś (Antykościół) chcą przyzwolenia na wygodne i bezproblemowe życie istot silniejszych, np. prezesów towarzystw ubezpieczeniowych albo partii socjalistycznych kosztem ludzi krańcowo chorych, których opiekę należałoby zwrócić rodzinie, (oczywiście nieobrabowanej do cna przez ubezpieczalnię i państwo), zamiast namawiać ich na eutanazję przy zachowaniu „systemu opieki społecznej”.

              Co mówi o eutanazji tradycja helleńska, na którą lubią powoływać się wolnomyślicielscy przeciwnicy chrześcijaństwa? Oto oryginalny tekst Przysięgi Hipokratesa.

              „Przysięgam na Apollina, lekarza; na Asklepiosa, Hygieę i Panaceę; oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle mej możności i zdolności będę dochowywał tej przysięgi i tego zobowiązania.

               Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim swem mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swych braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu.

            Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.

           .
Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

             Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

             Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.

             Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mię los przeciwny dotknie.”

              Hipokrates żył w V wieku przed Chrystusem (jednocześnie z Sokratesem). Był lekarzem i kapłanem boga medycyny – Asklepiosa. (Jakże on przypomina mojżeszowego „miedzianego węża”!)

„Podrzędna bóstwa są echem Boskich kroków”- M. Davila

              W miastach-państwach Grecji zapanowała wtedy demokracja, a to zawsze oznacza stopniowe odrzucanie przykazań kultury i respektu dla wymagań religijnych w imię wygody ludu i bezproblemowego panowania nad nim demokratycznych elit; cynicznych z konieczności, a nie z wyboru. Z faktu, że Hipokrates skodyfikował w swej przysiędze zakaz pomocy lekarzy przy aborcji i eutanazji wynika, że takie czyny zaczęły się szerzyć w jego czasach. Jego przysięga jawi się jako REAKCJA na demokratyzację życia i jej degrengoladę cnót.

               Innym, najbardziej znanym REAKCJONISTĄ stał się Sokrates. Przeciwstawił się on ateńskiej demokracji, bo zakwestionował „boskość” demokracji, jej demagogię, sofistykę jej elit, pogardę dla Prawdy. Wielka Rada Aten skazała go na śmierć (56% głosów za, 44% głosów przeciw).

               Inspiracja niezłomnej postawy Sokratesa, tak jak u Hipokratesa, była religijna. Wysłannik Aten do wyroczni Apollina w Delfach zapytał ją, kto jest najmądrzejszym z ludzi. Odpowiedziała mu, że Sokrates. Pragnienie by zweryfikować lub sfalsyfikować ten zaskakujący wyrok, kazało Sokratesowi poddawać w wątpienie swą własną mądrość. To doprowadziło go do filozofii niezależnej od ludzkich mniemań.

„Reakcja zaczyna się w Delfach.”- M. Davila

              Zamiast zakończenia: uczniem Sokratesa był Platon, uczniem Platona Arystoteles, uczniem Arystotelesa Aleksander Macedoński. Król królów.

               Lewica pojęła, że skuteczniej zniszczy świat starych wartości nie poprzez dyktaturę, ale przez demokrację. Niechże Kościół o tym wie.

                                                                                                       Andrzej Dobrowolski

 

Post Scriptum o żonglerce sondażami

              Tygodnik Najwyższy Czas podał, że doradcy Baracka Obamy zalecili mu wprowadzenie przymusu rozdawania pracownikom przez pracodawców (również katolickich) bezpłatnych środków antykoncepcyjnych, bo uznali, że z sondażu podającego, iż większość katoliczek stosuje antykoncepcję, wynika, że nie szanują one nauki Kościoła, więc zagłosują na Obamę.

              To mylny wniosek, bo można uznawać ideały, a nie potrafiąc im sprostać popełniać grzechy. Jednak świadomość grzechu jest dobra, bo powstrzymuje grzesznika przed najgorszymi czynami i ogranicza jego popełnianie w przestrzeni publicznej, przez co zły uczynek nie staje się złym przykładem. Bo daje kompas moralny, dzięki któremu można nawrócić się.

             Zapewne dlatego we wszystkich religiach istnieją rytuały oczyszczenia świadczące o powszechności konieczności takiego ułożenia relacji między ideałem a człowiekiem.

             Chrystus umarł właśnie dla odkupienia grzeszników, którzy wiedzą, że źle czynią, a mimo to to czynią. Barack Obama jest chrześcijaninem, a tego nie rozumie? Nie zna modlitwy ze słowami „i nie wódź nas na pokuszenie”? A może kłamie z kamienną twarzą jak straganiarz z bazaru w Dar-es-Salam, gardzący w skrytości okpionym Europejczykiem, który po prostu uwierzył mu jak dżentelmenowi?

              Jego totalitarne państwo wtrąca się nawet do łóżkowych spraw obywateli? O co mu chodzi – żeby na przerwie śniadaniowej pracownicy firmy kopulowali ze sobą? To rozbijanie rodzin spajanych przecież i „prawem na wyłączność łoża”! To depersonalizowanie ludzi! Toż to diaboliczny pomysł!

              Czy ja dobrze pamiętam, że kandydaturę Obamy wymyślił Zbigniew Brzeziński? Jeśli tak, to czy mamy polskiego następcę Feliksa Dzierżyńskiego?

                                                                                                                                         A.D.

 

„Dla faszysty wszystko mieści się w państwie i poza państwem nie istnieje nic ludzkiego, nic duchowego, ani nic takiego, co posiada jakąkolwiek wartość.
Państwo jest absolutem, wobec którego jednostki i grupy są czymś względnym.”

Benito Mussolini - „Doktryna Faszyzmu”, 1932

Encyklopedia Britannica, hasło faszyzm

.