18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Mistrzostwa będą uczciwe?

            Podczas transmisji tv mistrzostw świata w piłce nożnej w Korei Południowej i Japonii można było napatrzyć się na nieuczciwość sędziowania.

            Podczas meczów z udziałem gospodarzy mistrzostw sędziowie faworyzowali drużyny gospodarzy. Nasi sprawozdawcy telewizyjni  bezwstydnie tłumaczyli to widzom jako troskę o utrzymanie wysokiej frekwencji na stadionach (tubylców interesuje tylko oglądanie swoich rodaków w kolejnych turach, a nie piękno czystego futbolu). A frekwencja i wpływy za bilety miałyby zrekompensować nakłady inwestycyjne. W ten sposób sprawozdawcy uczyli nas, że nieuczciwość dobrze robi futbolowi.

            Jednak rozmach „planowania” przebiegu tamtych mistrzostw przekroczył zwykłe ustawianie pojedynczych meczów. W fazie pucharowej sędziowie sędziujący mecze wyłaniające przeciwników gospodarzy w następnej turze, niszczyli groźniejszą drużynę, stosując ulubiony numer – wyrzucając z boiska „na czerwoną kratkę” najlepszego zawodnika prześladowanej drużyny, tak mniej więcej między 30 a 40 minutą meczu. To oczywiście pomagało w zwycięstwie drużyny słabszej, a więc bardziej pożądanej jako przeciwnik gospodarzy.  I o tym nasi sprawozdawcy nie wspominali już słowem, zamilczając temat na śmierć.

           Czy podobnie potoczą się mistrzostwa w Polsce i na Ukrainie?

           Sam Stadion Narodowy w Warszawie kosztował minimum 2 miliardy złotych, a porównywalne budowano w Portugalii za 500 mld zł. Podobnym inwestycjom sportowym towarzyszyły inwestycje infrastrukturalne za 100 mld zł. Wielu nie zrealizowano ich w terminie, wiele – po partacku.

          Ktoś zarobił gigantycznie. (Teatr Powszechny skomentował to przedstawieniem Zły według powieści Tyrmanda. Polecam!).

          Jeśli będzie chciał zatrzeć niemiłe wrażenie po tym, to powinien wzbudzić entuzjazm narodowy wokół Euro’2012. Po pozyskaniu sympatii władz UEFA - która w zdumiewający sposób poparła lokalizację mistrzostw w Polsce i na Ukrainie, kiedy biznesmen z Ukrainy lobbował za taką lokalizacją - możliwym wydaje się tak zwany „lobbing” przychylności sędziów dla drużyn gospodarzy. Albo wśród przeciwników, których przekonanoby do przegranej. Albo medyków badających doping. Natura ludzka jest zła, i tylko naiwni wzdragają się przed myślą, że można brać pod uwagę hipotezy nieuczciwości w sporcie.

           Przed nami turniej. Jeśli Polska przegra trzy mecze 0:3, nawet dzieci zrozumieją sens futbolowej festy. Rzymianie pouczali, że „lud chce być oszukiwany, więc go oszukujmy”, ale wmówienie, że taki kosztowny spektakl masochizmu narodowego to sukces może przekroczyć możliwości nawet stylowych pań z telewizji. Czekają nas więc prawdziwe emocje – jak Oni to zrobią, żeby naród opodatkowany na współczesne cyrki kosztem chleba emerytów był z tego zadowolony? Losowanie grupy, w której gra Polska jest pierwszym znakiem, że tak zwane „szczęście” nam sprzyja. Jeśli takich znaków będzie więcej, mogą ułożyć się w logiczną sekwencję. Pożyjemy, zobaczymy.

            Tymczasem w mediach już ruszyła akcja propagandowa wmawiająca radość z sukcesu Euro. We wtorek w Programie Trzecim PR młody redaktor błysnął niezwykłą myślą: „Goście z Zachodu nie widzieli fazy budowy metra w swoich krajach, bo gdy tam ono powstawało, jeszcze nie było ich na świecie. Rozkopana Warszawa może być więc dla nich ciekawym doświadczeniem.” A potem zabrzmiała ładna piosenka zapowiedziana przez lubianego prezentera. O!

                                                                                          Andrzej Dobrowolski 

.