22 listopada 2018r. Imieniny: Cecylii, Marka, Maura
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Prace polowe a mysie kłopoty

           Z wiosną ruszyły prace polowe na przedmieściach. Jest sucho, więc traktory wyjechały na rolę.

           W tym roku czajki – jakby przewidziały wczesną obecność maszyn – nie założyły w bruzdach pól gniazd. Traktorzyści w ubiegłych latach zatrzymywali się od czasu do czasu podczas pracy i przenosili w swych spracowanych łapskach pisklaki czajek w bezpieczne miejsca. Teraz nie muszą.

           Można się tylko domyślić, że zwierzęta na stałe zamieszkałe w Garwolinie mają kłopoty. Na przykład myszy. Niech o tym opowie wiersz – chociaż lamentuje nad kłopotami mieszkaniowymi myszy przed zimą, a nie po niej, i mówi o gorszej niż obecnie mysiej sytuacji.

                                                                                                                                 A.D.

 

DO MYSZY

Z okazji zniszczenia jej nory

Przy orce w listopadzie 1785

 

Maleńki, cichy, bojaźliwy stworze,

Ileż popłochu w piersi twojej gorze!

Cóż się tak zrywasz, czemu w swojej norze

                        Dalej nie drzemiesz?

Myślisz, że życie twoje też rozorze

                         Morderczy lemiesz?

 

Przykro, iż na tej człowieczej przewadze

Cierpią Natury jednoczące władze,

Iż, kiedy pługiem o norkę zawadzę,

                               Nie zauważysz,

Żem też śmiertelny i twój w każdej pladze

                                    Ziemski towarzysz!

 

Ja sam nie wątpię, że żyjesz z kradzieży;

I cóż? Chudzinie tez się coś należy;

Porwać ze stogu kłosek? Bądźmy szczerzy –

                                         Żadna to zbrodnia:

Zostanie dość, bym miał bochenek świeży

                                             Na stole co dnia.

 

Lecz z domku twego została ruina!

Licha ziemianka, nawet bez komina,

Wszakże osłona przed zimnem jedyna:

                         Z jakich mchów sklecisz

Nową? Za późno: zły Grudzień zaczyna

                              Mrozem dąć przecież!

 

Widziałaś gołe jałowe ścierniska,

Wiedziałaś dobrze, że zima już bliska:

Skulić się w cieple suchego siedliska

                                       Miałaś nadzieję

Gdy trach! Pług stalą przeraźliwa błyska,

                                       Zniszczenie sieje.

 

Te źdźbła i liście, które wiatr rozmiata,

Znosiłaś z czterech krańców swego świata;

I dzisiaj taka za twój trud zapłata:

                               Przetrwać bez schronu

Zimę, gdy mżawka siąpi lodowata,

                                   Grunt w bieli szronu?

 

Lecz, Myszko, innych też nadzieja łudzi;

Przewidywaniem mózg próżno się trudzi:

Przemyślne plany i myszy, i ludzi

                                      W gruzy się walą,

Nasze zapały zawód zwykle studzi

                                         Zwątpienia stalą.

 

Rada bądź, że cię jedynie dotyka

Czas teraźniejszy; spójrz, co mnie spotyka,

Człowieka, który, gdy wzrok w przeszłość wnika,

                                                 Błędów się wstydzi,

A gdy spogląda w przyszłość

                                                 W mroku nie widzi!

 

Robert Burns (tł. St. Barańczak)

 http://www.czasgarwolina.pl