14 listopada 2018r. Imieniny: Rogera, Serafina, Agaty
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Intryga wokół Marszu Niepodległości?

            Wokół Marszu Niepodległości organizowanego przez radykalnych narodowców i młodzież wszechpolską, a wspieranego przez szerokie spektrum prawicy, lewica rozpętała histerię już kilka dni przed 11 Listopada. Gazeta Wyborcza pozwoliła sobie nazwać tę inicjatywę aktem faszystowskim i uprzedziła, że do Polski wybierają się antyfaszyści z Niemiec, aby przeciwstawić się Polakom. Był to sygnał wyraźnie zniechęcający zwykłych Polaków do udziału w pochodzie zagrożonym burdami.

             Ponieważ w ubiegłym roku w Marszu wzięło udział 3 tysiące osób, to w tym roku organizatorzy rzucili hasło „11 tysięcy na 11 Listopada”.

             W dniu święta w południe doszło do pierwszej awantury – podała na swej stronie Rzeczpospolita – lewacy z udziałem Niemców zaatakowali Polaków spieszących na uroczystości w strojach napoleońskich. Potem bojówkarze schronili się w kawiarni Nowy Wspaniały Świat należącej do lewicowej Krytyki Politycznej (Sławomir Sierakowski), dotowanej przez III RP. Zwracam uwagę, że Krytyka Polityczna wdzięczna władzom, które przydzieliły jej tanio miejski lokal na Nowym Świecie i wspierają ją dotacjami, bez których w przeciwieństwie do pism prawicowych nie egzystowałaby, mogła pilotować działania grupy antyfaszystów na dyskretne życzenie tych władz, jeśli chciały one prowokacyjnie oczernić Marsz Niepodległości. (W lokalu Krytyki Politycznej policja znalazła skład pałek, kastetów i gazu łzawiącego - przypis z 15.11).

           O 15.00 na placu Konstytucji  zebrało się 10 tysięcy osób, ale – według relacji Korwina-Mikke – drugim dziesięciu tysiącom policja utrudniła dołączenie do pochodu. (Ludzie ci szli za pochodem bocznymi ulicami, i dołączyli doń na placu Dmowskiego, gdzie wraz z kolejnymi uczestnikami zebrało się około 30 tysięcy ludzi.)

            Właśnie o 15.00 na placu Konstytucji (gdy na plac dotarła już informacja, że „Niemcy biją Polaków”) policja przekazała prowokacyjnie brzmiąca wieść z Ratusza, że zgromadzenie na placu Konstytucji jest nielegalne! Nieliczni uczestnicy starli się wtedy z policją raniąc kilku z nich – byli to prowokatorzy albo chuligani z grona prawicy. Jednego z nich, uderzonego przez policję, zalanego na twarzy strużkami krwi mass media pokazywały z upodobaniem – można było odnieść wrażenie, że jego eksponowanie było celem relacji TV. Marsz jawił się przy takich relacjach jako zadyma, a nie święto Polaków spokojnych a niezależnych od układu rządzącego w III RP.

           Ruszył Marsz - 99% uczestników demonstracji przeszło spokojnie, w znakomitej rodzinnej atmosferze, pod pomnik Dmowskiego na placu Na Rozdrożu – zrelacjonowała strona Frondy. Poszli jednak inną trasa niż ustalona z Ratuszem, bo ... na ulicy Marszałkowskiej pozwolono rozłożyć się obozem lewackiej kontrmanifestacji, jakby Hanna Gronkiewicz Waltz chciała wojny! (SLD przytomnie zażądało w Sejmie wyjasnień w tej sprawie - przypis z 15.11).

           Pod pomnikiem Dmowskiego, przy światłach pochodni i rac, zebrała się największa grupa uczestników. Tam doszło do bijatyki. Fatalnie zachowywała się policja, Fronda podaje, że komendant podał policjantom komendę „lejcie wszystkich jak popadnie”. Nic dziwnego, że ład demonstracji upadł. Podpalono wóz transmisyjny znienawidzonej przez prawicę TVN. Policji udało się jedno: uniemożliwiła lewakom bezpośrednie zakłócanie legalnego marszu prawicy.

             Cel manifestacji – kilkudziesięciotysięczny udział w manifestacji - został zrealizowany.
 
            Prezydent Bronisław Komorowski jest synem kolegi z wojska generała Wojciecha Jaruzelskiego, a jego małżonka – córką funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa. Dlatego proszę się nie dziwić, że sekwencja wydarzeń podczas Marszu Niepodległości przemawia do mnie jako ukartowana intryga tworząca przekaz dla ludu: „Strzeż się manifestacji patriotycznych, bo dostaniesz pałą w łeb”. Na pewno uczestniczyli w niej także autentyczni chuligani, ale i władza zrobiła wiele, by ich sprowokować i nadać wydarzeniom teatralny charakter, który posłuży za pretekst do ograniczenia wolności obywatelskich.

            Wkrótce po zakończeniu Marszu Niepodległości Komorowski zapowiedział zaostrzenie reguł organizacji zgromadzeń.

            Idzie kryzys. Wygląda na to, że ludzie władzy nauczeni w pracy służb specjalnych instrumentarium szantażu, groźby, prowokacji, pałowania, manipulacji i propagandy realizują przygotowania do kryzysu tak jak umieją. O uproszczeniu i zmniejszeniu podatków, zwolnieniu kilkuset tysięcy niepotrzebnych urzędników, zakazie deficytu państwa i samorządów, itd. – ani słowa. 

                                                                                                           Andrzej Dobrowolski


foto - fronda.pl



















Film pokazujący jak bije prowokator na Marszu Niepodległości - http://www.youtube.com/watch?v=tWCXBoodFTk


„Jakie doniesienia składamy do prokuratury? Dwa:

1) W sprawie "Krytyki Politycznej" - która sprowadziła i hołubiła brunatnych faszystów z AntiFy

2) W sprawie Policji, która bezprawnie i brutalnie przeszkadzała manifestantom w dotarciu na miejsce zbiórki i próbowała nie dopuścić do połączenia się otaczającej mnie grupki z korpusem Marszu. /…/

Jest tragedią dla partii Prawa, że musi występować przeciwko Policji. Jednak w normalnym państwie policje stoją na straży Prawa - a w państwach faszystowskich i socjalistycznych - są pachołkami rządzących klik - i przy okazji odreagowują to poniżenie pokazując, kto ma "Władzę".”

                                                                                           Janusz Korwin-Mikke, blog

.