16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Jak sterowano kampanią wyborczą - opinia A. Dobrowolskiego

             Od wielu miesięcy narastało wśród wielu z nas przeświadczenie, że cztery sejmowe partie stworzyły w III RP system korporacyjny szczelnie zamknięty dla partii konkurencyjnych. Jego ramy tworzą finansowanie partii politycznych i kontrola mediów przez służby specjalne. Wewnątrz niego mogło dochodzić do piekielnych awantur, przesunięć poparcia i roszad w rządzie, ale dla nowych partii parlament pozostawał nieosiągalny. Do kampanii wyborczej potrzeba ogromnych pieniędzy, a te mają z kasy państwa tylko te parlamentarne. Również zasady dostępu do mediów publicznych sprawiają, że partie pozaparlamentarne nie mają możliwości publicznej oceny polityki jako małe, a nie mają jej, bo nie mają dostępu do mediów i dlatego są małe. Błędne koło zwane przez cyników stabilizacją sceny.

               Jednak nie wszystko można w świadomości zbiorowej wysterować. Poczucie rozpadu państwa, którego samolot prezydencki spada na ziemię a winnych po stronie organizującego wyjazd rządu nie ma; doznanie spadku poziomu dochodów realnych związanego z drożyzną; kompromitacja pierwszych emerytur z OFE wypłacanych w wysokości 15 zł miesięcznie; świadomość blamażu budowy dróg; wielkiego zadłużenia państwa; głupiej reformy oświaty; rozkwitu biurokracji - nakręciło w świadomości zbiorowej potrzebę zasadniczej zmiany – potrzebę na tyle dużą, że przekraczała siłę rażenia świergolących o sukcesach pięknych pań z telewizji - mówiących do rodziny Kiepskich i ich sąsiadów, czyli do mas wyborców.

                Pojawiło się więc miejsce dla nowej partii. „Grupa trzymająca władzę” - której istnienie jest dla mnie realne - stanęła przed wyborem: można tę potrzebę albo zepchnąć pod próg świadomości zbiorowej, albo dać jej ujście poprzez stworzenie niby-kontestatorów, którzy zagospodarują poczucie uzasadnionego gniewu, a nie zagrożą elicie.

               „Grupa trzymająca władzę” – tego domyślam się - wybrała tę drugą drogę. Najpierw wyeliminowano partie identyfikowane jako kontestatorzy, a potem podsunięto wygodną dla układu alternatywę. Na to wskazuje rozwój wydarzeń.

               Największy polski kontestator, były wicepremier Andrzej Lepper zmarł śmiercią tragiczną – znaleziono go powieszonego w jego biurze. Prokuratura oceniła ten akt jako samobójstwo. Nie wierzę jej.

               Państwowa Komisja Wyborcza zaskoczyła prawicowe partie nowym systemem sprawdzania podpisów, w którym nie tylko pesel popierających obywateli musiał być wpisany czytelnie, ale ich podpis – także. Tak wycięto partię pobożnego Marka Jurka – Prawicę Rzeczypospolitej. Ponieważ Kongresowi Nowej Prawicy nie udało się tak zagrodzić drogi, to jedną z jego list przetrzymano kilka dni, a kiedy ją sprawdzono i zatwierdzono KNP nie miał możliwości zarejestrowania list w całym kraju i nie dostał czasu antenowego w TV. Prawo nie dawało możności zaskarżenia decyzji PKW! Sondażowe noty korwinowców spadły z 4% do 1%. Wszystko jak widać zostało przewidziane już na etapie planowania .

                Działające jakby na rozkaz media w ostatniej fazie operacji informowały, że PJN nie osiąga progu 5%, a Ruch Poparcia Palikota – nagle „wystrzelił w sondażach” i ludzie zobaczyli, jakoby jednymi kontestatorami z szansami byli ludzie RPP! I bez większego namysłu zagłosowali na nich! I o to chodziło! RPP skanalizował ludzkie niezadowolenie, i to na sposób europejski – antyklerykalnie, proaborcyjnie, prohomoseksualnie. Jakby 10 zł na tacę kładzione dobrowolnie co niedzielę było rzeczywistym problemem, a przymusowe 1000 zł miesięcznie na ZUS z którego młodzież nigdy nie zobaczy ani grosza, przez co emigruje – nie.

               Produkt jakim był Ruch Poparcia Palikota został wypromowany i sprzedany z sukcesem, zapełniając wolne miejsce na rynku. Janusz Palikot otrzymał gratulacje Jerzego Urbana, kolegi generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka.

              Garwolinianin Piotr Tylkowski z RPP zebrał 580 głosów pomagając realnie w uzyskaniu mandatu dla lidera swej listy, a przecież przed wyborami został przez Janusza Palikota nazwany niepełnosprawnym umysłowo. Konia z rzędem temu, kto potrafi to zinterpretować bez negatywnej oceny demokracji.

              Ja tu ani nie chwalę, ani nie ganię sterowania demokracją, czy jej kierunku – tylko opowiadam, że istnieje. 

                                                                                                           Andrzej Dobrowolski

.