17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Śladem doktora Jędrzejczaka

http://www.czasgarwolina.pl           Co czytać na wakacjach? Marcin Jędrzejczak, chłopak z Koszar, swą literaturoznawczą pracę doktorską obronioną na UW napisał na temat powieści Filipa Dicka. Pójdźmy za nim.

           Dick może kojarzyć się mało poważnie, efekciarsko, hollywoodzko. (Wszak najbardziej znany obraz filmowy nakręcony na podstawie jego książki to „Raport Mniejszości” z Tomem Cruisem.)

           Jednak Marcin Jędrzejczak potraktował w swej pracy powieści tego szalonego autora science–fiction z pełnym szacunkiem, jako rozprawy o istnieniu i sensie istnienia korespondujące z książkami Dostojewskiego, Kartezjusza, Platona. Poszedł więc śladem opinii Lema, który jako pierwszy zwrócił uwagę Polaków na wysoką wartość – wydawanych w tanich, papierowych okładkach – książek amerykańskiego  autora. Marcin Jędrzejczak eksponuje personalizm odnajdowany w walce bohaterów Dicka z pętającym człowieczeństwo osób wszechwładnym, uzbrojonym w upiorne metody podporządkowywania i manipulacji państwem. Toteż w jego pracy doktorskiej wiele odniesień do filozofii tomistycznej Karola Wojtyły.

           Kto wie, czy poznanie książek Filipa Dicka nie jest potrzebne jako zasygnalizowanie „problemów istotnych” młodzieży duszącej się w łatwiznach i na płyciznach pop-kultury. W czasie mojej  młodości Witkacy, Miłosz, Lem przeprowadzali młodych czytelników na wyższy poziom świadomości, z którego wyraźniej widać technikę postępu w zniewoleniu człowieka, w odbieraniu mu duszy. Dla dzisiejszej młodzieży może to być Dick.

           Toteż namawiam, by zajrzeć do jego książek latem Roku Pańskiego 2011, gdy  propaganda głównego strumienia mediów osiągnęła poziom papki dla idiotów.

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski


http://www.czasgarwolina.pl„… Rzeczywistość stale wymykała się Dickowi z rąk. Napisał, że rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestajemy o tym myśleć. Piękne, ale to znaczy, że prawda ujawnia się zawsze za naszymi plecami (Platon się kłania).

Co do Boga zaś, to Dick szukał go przez życie z niezwykłym zaangażowaniem. Błąkał się przy tym po polach herezji, grzebał w New Age’owskich śmietnikach idei, jak przystało na mieszkańca szalonej Kalifornii i swojego czasu. /…/

Jedna z jego najlepszych powieści nosi tytuł UBIK (od łacińskiego ubique czyli wszechobecny) i mówi o świecie, który bez dotknięcia Boga zaczyna się rozpadać. To namiętne poszukiwanie Boga jest motywem przewodnim całej twórczości Dicka, a podobno Jezus powiedział: Jeżeli mnie szukasz, to znaczy, że mnie znalazłeś./…/

Lech Jęczmyk, Wstęp do książkowej edycji pracy doktorskiej Marcina T. Jędrzejczaka „Philip Kindred Dick”. (Wydawnictwo Wyższej Szkoły Przymierza Rodzin)

.