16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Łaskarzew – wodociągi, Garwolin – basen, Borowie – stary kościół

          Lewicowy Tygodnik Siedlecki przygotował ciekawe wydanie swej gazety na długi weekend rozpoczynający maj. Autorką jego „garwolińskich i podgarwolińskich” tekstów jest pani Justyna Janusz.

W Łaskarzewie toczy się spór o poprawę kondycji miejskiego systemu wodociągowo-kanalizacyjnego („Wojna o wodę”). Pani Burmistrz Lidia Sopel-Sereja chciałaby – wzorem Borowia – powierzyć prywatnemu dzierżawcy zarządzanie tym systemem, co miałoby doprowadzić do doinwestowania sieci kwotą około 1,5 miliona złotych, za którą można by wybudować stację filtrów uzdatniających wodę i rozbudować sieć kolektorów (np. przyłącze Szkoły Podstawowej nr 2). Pomysł pani Sopel-Serei popiera były lewicowy burmistrz grodu nad Promnikiem pan Waldemar Larkiewicz. Prywatyzacja zarządzania systemem miałaby służyć polepszeniu jego działania, a nie generowaniu zysku na łatanie budżetu miejskiego uwikłanego w nieprzemyślane inwestycje – tę swoją uwagę dedykuję garwolinianom.

Dziennikarka TS eksponuje argumenty za prywatyzacją, ale nie podpowiada czytelnikom istotnych kwestii wpływających na ocenę szczegółów pomysłu. Czy prywatyzacja zostanie poprzedzona ekspertyzą obiektywnej firmy konsultingowej? Czy nastąpi na drodze bezprzetargowej? Czy zabezpieczy majątek miejski przed wyeksploatowaniem? Czy firmą, która przejmie zarządzanie siecią będzie firma najlepszego oferenta spośród wielu poinformowanych firm, czy jedyna lokalna firma, np. z zaplecza politycznego władzy? Takie uzasadnione w polskiej rzeczywistości obawy mogą mieć i łaskarzewianie, i opozycja w radzie miejskiej z jej byłą przewodniczącą panią Beatą Kozikowską, pominiętą w artykule TS, a przecież odwołaną po nasileniu krytyki projektu bezprzetargowej dzierżawy systemu wodnego.

W Garwolinie – jak mówi następny tytuł - „Za rok będzie gorzej” ze zdolnością kredytową Miasta. W tym roku dług miejski osiągnie 33,16%, a od przyszłego wolno będzie zwiększyć zadłużenie do … 34%! To znaczy, że właściwie nie będzie go wolno zwiększyć! Dziennikarka przytacza wypowiedź burmistrza Tadeusza Mikulskiego: „ … Niewątpliwie te decyzje wpłyną negatywnie na rozwój miast. Nie wiem jak będzie wyglądała nasza sytuacja. Już od siedmiu lat radni nie zdecydowali się na podniesienie podatków, mimo moich czterokrotnych wniosków. Teraz nie będzie można wziąć kredytu. Na razie skupiamy się na budowie basenu, który jest teraz najbardziej kosztowną inwestycją.”

Tekst wygląda mi na przygotowanie garwolinian do przykrego rozczarowania polityką miejską, i próbę przesuwania odpowiedzialności za ewentualne załamanie finansów miejskich na radnych opozycyjnego Stowarzyszenia dla Garwolina. Tymczasem gdy 20 czerwca 2010 odbyło się w Garwolinie referendum w sprawie „czy traktować budowę basenu priorytetowo – i budować go szybko, czy nie – i cierpliwie czekać na dotację”, to Tadeusz Mikulski zachęcał w swej ulotce do głosowania na TAK. Motywując to twierdził, że sytuacja finansowa Miasta jest dobra, i pieniędzy wystarczy nie tylko na basen, ale i na prowadzenie innych inwestycji miejskich. Jest coraz bardziej widoczne, że wprowadził garwolinian w błąd.

Wkrótce po referendum prawie wszystkie inwestycje zostały de facto zdjęte ze ścieżki realizacyjnej (przeciwpowodziowy zbiornik retencyjny, szatnia piłkarska, sala gimnastyczna przy Piątce, przedszkole przy Al. Legionów, rondo na Sienkiewicza, budowa wielu ulic, itd.), a teraz okazuje się, że pieniędzy może zabraknąć nawet na sam basen.

To burmistrz Tadeusz Mikulski i jego pracownik w wydziału finansowego Urzędu Miasta podpisali w imieniu Miasta umowę z wykonawcą basenu, co obrazuje wzięcie przez nich odpowiedzialności za stwierdzenie zdolności finansowania inwestycji przez Miasto Garwolin. Mam pretensję do relacji Tygodnika Siedleckiego, że o tym nie mówi. Czyżby TS próbował osłaniać Tadeusza Mikulskiego?

Tekst „Opóźnienie na basenie” przedstawia troskę burmistrza Tadeusza Mikulskiego o terminowość budowy basenu, który – o czym TS nie pisze - basen miejski zlokalizował podczas IV kadencji samorządu w strefie bezpośredniego zagrożenia powodziowego na nadrzecznych gruntach Wilgi, odradzanych dla budownictwa w Studium Kierunków i Uwarunkowań Rozwoju Przestrzennego Garwolina ze względu na prawdopodobieństwo występowania tam gruntów nienośnych. Dziennikarka zrelacjonowała, że opóźnienie w budowie basenu spowodowane jest dodatkowymi badaniami gruntu jakie zlecił burmistrz Mikulski, ze względu na krytykę lokalizacji przez opozycję.

Ja domyślam się innych motywacji, wszak krytyka lokalizacji znana jest burmistrzowi od 5 lat. Właśnie dlatego już 5 lat temu zlecił specjalistyczne odwierty weryfikujące nośność gruntu.  Niestety dały one dwuznaczny wynik, bo zawierały ostrzeżenie, że ostateczna ocena podłoża będzie możliwa dopiero po wykonaniu wykopów pod fundamenty. Te wykopy właśnie wykonano. Skoro t e r a z  Pan Burmistrz zlecił dodatkowe badanie gruntu, to zapewne grunt na odsłoniętym poziomie nie jest jednoznacznie odpowiedni.

Przypominam – w roku 2010 odwołano budowę szatni piłkarskiej w pobliżu miejsca pod basen, bo projekt nie był dostosowany do „torfowego” stanowiska pod szatnię.

Na zakończenie przeglądu tekstów TS coś z Borowia. Wójt Wiesław Gąska doprowadził - za zgodą Kościoła - do pozyskania pieniędzy na remont starego, nieczynnego już kościoła adoptowanego na cele kulturalne. Niechże ocaleje świątynia, w której modliliśmy się z naszymi Dziadkami! Ma w sobie wiele metafizycznego uroku.

                                                                                         Andrzej Dobrowolski, SdG
Poniżej ulotka burmistrza T. Mikulskiego z czerwca 2010.

















































.