18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Bez szlachty, bez rzemieślników, prawie bez gospodarzy

           W roku 2014 minie ważna rocznica. Setna rocznica wybuchu I Wojny Światowej.

           Wojna ta stała się przełomem w cywilizacji w Polsce i Europie. Dwa czynniki sprawiły, że nastąpiły po niej zmiany: polityczny, bo zwycięzcy (USA) poparli demokratyczne formy rządów w powojennej Europie; i technologiczny – bo przemiany przemysłowe przyspieszone przez działanie wojennej machiny ograniczyły rękodzielnicze, czyli rzemieślnicze formy produkcji towarów i usług oraz zaszkodziły małym gospodarstwom rolnym.

           Polska demokratyczna wyłoniona z rozpadających się monarchii wkrótce po wojnie przystąpiła do reformy rolnej. Upadły duże gospodarstwa rolne będące bazą dla prowincjonalnych elit – szlachty. Reforma rolna była działaniem wbrew tendencji rynkowej, bo właśnie duże gospodarstwa mogły stać się dobrze zarządzaną bazą rolnictwa przemysłowego. Mieszkańcy wsi mogliby stać się chętnymi pracownikami rozbudowywanego przemysłu w miastach. Reforma rolna zatrzymała więc na czas pokolenia feudalny stan wsi, choć osłabiła dwory. Panowie, z racji tradycyjnej powinności i siły ekonomicznej nawykli do inicjatyw lokalnych, po 1924 stracili moc działania. Ostatecznie wygnano ich z ich gniazd w 1944 roku. Odtąd żyjemy do dziś bez elity.

           Rozwój przemysłu zdusił rzemiosło. Przykładem niech będzie to, że Garwolin nie stoi już kożuchami, z których znany był przed wojną bardziej niż Nowy Targ. Gdyby nie świadome zniszczenie rzemiosła przez PRL (czego nie uczyniono w NRD), przynajmniej część rzemieślników mogłaby – zachowując oryginalną, chlebową technologię wyprawy skór – przejść na poziom drobnego przemysłu i zachować w ograniczonej skali produkcję naszych herbowych wyrobów. Ale bez wątpienia zalew rynku towarami przemysłowymi i tak diametralnie zmieniłby proporcje wolnych zawodów.

           Technologia produkcji rolnej sprawiła, że do uprawy gruntu zaczęto używać maszyn, to wyeliminowało potrzebę utrzymania na wsi wielu pracowników rolnych. Zatrzymani 90-70 lat temu rolnicy mieszkając na wsi, podjęli z czasem zajęcia w przemyśle, administracji, handlu – większość widzianych przez nas zagród nie funkcjonuje jako gospodarstwa rolne. Prawnuki poddanych cara nie są już wolnymi gospodarzami, ale pracownikami najemnymi zależnymi nie tyle od naturalnych koniunktur, ale polityki państwa, gmin, korporacji.

            Krajobraz społeczny ziemi garwolińskiej w roku 2011 jest zasadniczo odmienny niż w 1911. Jak w całym świecie i u nas zmiany te oceniane są i jako postęp, i jako upadek.

           Zaznaczyć tu chciałem tylko jedną zmianę – jesteśmy w większości pracownikami w cudzych firmach i instytucjach, a nasi dziadkowie byli u siebie wolnymi gospodarzami, mistrzami, panami. A to formuje nas jako ludzi odmiennie.

Andrzej Dobrowolski