15 listopada 2018r. Imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Filozofia komunistycznej prokuratury

             Opowiem Państwu o swoim młodzieńczym spotkaniu z prokuratorem.

           Kiedy chodziłem do ósmej klasy szkoły podstawowej na lekcji wychowania obywatelskiego odwiedził nas prokurator z pobliskiej prokuratury.

            Z uwagą przysłuchiwaliśmy się opowieściom gościa, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że w państwie, w którym żyjemy, twarda praktyka życiowa rozchodzi się z piękną teorią praworządności. Ciekawe było to, że słuchając bezpośredniej relacji mogliśmy dowiedzieć się czegoś prawdziwego, to znaczy nieoficjalnego. Była na to nadzieja, bo Pan Prokurator był mężem rusycystki z naszej szkoły, był niezwykle miłym i kulturalnym człowiekiem, zwracał się do nas bez propagandowego zadęcia, jak do znajomych.

            Jednak porcja prawdy jaką Pan Prokurator otwarcie zaprezentował była tak wielka, że aż szokująca. Pan Prokurator powiedział nam, że resort sprawiedliwości istnieje po to, by ... służyć utrzymaniu władzy ludowej. Nie po to by „każdemu oddać co mu się należy” albo „stać na straży przestrzegania prawa”, ale żeby „służyć utrzymaniu władzy ludowej”.

          Pan Prokurator w otwarty sposób zaprezentował nam komunistyczną filozofię resortu sprawiedliwości. Stawanie zawsze po stronie ludzi władzy komunistycznej (a więc i z reguły przeciwko prawicy) było nieukrywaną filozofią ich „sprawiedliwości”.

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski

Zamiast ilustracji:

ROSJA WCHODZI DO POLSKI

 

Przez łąki i miedze, przez miasta i lasy

idą armie konne i piesze, idą konie,

armaty, chłopcy i starzy żołnierze, dzieci,

biegną chude charty, sypie się pierze,

jadą sanie, kibitki, fiakry, moskwicze,

płyną statki, tratwy, pontony,

toną łodzie, parowce, łódki z kory,

lecą balony, rakiety, bombowce,

pociski moździerzy gwiżdżą modne arie,

słychać jęki chłostanych i męskie rozkazy,

pieśni jadą w powietrzu jak nuty stalowe,

ciągną jurty, namioty, napinają się liny

i lniane dygoczą w górze chorągwie.

Biegną kurierzy bez tchu, nieżywi,

pędzą depesze, świece płoną ciemnym fioletem,

śpią dowódcy pijani w niewidzialnych karetach,

szepczą modlitwy popi oddani

i księżyc też idzie w żelaznym pochodzie,

jadą czołgi, miecze, kordziki,

świszczą katiusze jak szybkie komety,

grają piszczałki i bębny skórzane,

przemawiają knuty, wzdychają ciężkie

pokłady promów, inwazji, idą synowie stepu,

muzułmanie, skazańcy, miłośnicy Byrona,

gracze, potomkowie Azji, utyka Suworow,

za nim tańczą usłużni dworacy,

płynie żółta Wołga, śpiewają rzeki Syberii,

wielbłądy stąpają powoli, zamyślone,

niosą piasek pustyni i mokre miraże,

skośnoocy maszerują Kirgizi i czarne

przesuwają się źrenice uralskich bogów,

za nimi szkoły, nauczyciele, poeci, języki,

drewniane dwory suną jak lodowiec,

idą niemieccy lekarze, okłady, plastry,

ranni o twarzach jak alabaster;

idą pułki, dywizje, armie konne i piesze,

Rosja wchodzi do Polski zrywając

pajęczyny, liście, wstęgi babiego lata,

ścięgna, granice, zrywając układy,

mosty, przyjaźnie, więzi i nici,

sznury z suszącą się bielizną,

bramy, spójniki, bandaże, tętnice,

przyszłość i nadzieję;

Rosja wchodzi do wsi nad Pilicą

i w lasy głębokie Mazowsza,

zrywa afisze i sejmy, tratuje drogi,

kładki, umowy, ścieżki, strumyki,

Rosja wchodzi w wiek osiemnasty,

w płacz i w sumienie, w napiętą uwagę studenta

i w błogie roztargnienie rozgrzanych murów,

w łąki pełne ziół i w leśne, nieczytelne dukty,

depcze bratki, rezedę, wyciska w mchu

wilgotnym ślady kopyt, gąsienic i opon,

przewraca kominy, drzewa, pałace,

gasi światła, pali wielkie ogniska

w angielskich ogrodach, mąci czyste źródła,

burzy biblioteki, kościoły, ratusze,

rozwiesza na niebie szkarłatne sztandary,

Rosja wchodzi w moje życie,

Rosja wchodzi w moje myśli,

Rosja wchodzi w moje wiersze.

                                                                     ADAM ZAGAJEWSKI

.