17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Zmanipulowane zebranie

           Kolejną patologią życia samorządowego może być zmanipulowane zebranie obywatelskie.

         Człowiek skłonny jest uznać za prawdziwy pogląd uznany przez większość ludzi w jego otoczeniu za prawdziwy. Korzystając z tego można manipulować opinią społeczną poprzez suflowanie jej wygodnych dla władzy albo przeciwników władzy przekonań jako „oczywistych”.

         Prosty eksperyment psychologiczny pokazuje działanie tego mechanizmu. Psycholog i czterech statystów umawiają się co do odegrania pewnego spektaklu mającego skłonić badanego człowieka do uznania nieprawdziwego stwierdzenia za prawdziwe. Psycholog rysuje na tablicy odcinki „a” i „b” – odcinek „a” jest lekko, ale wyraźnie, dłuższy niż „b”. Przed tablicą ustawia się 5 krzeseł, na czterech siadają czterej statyści udając, że nic nie wiedzą o intrydze co do mającego nastąpić przedstawienia. Psycholog wychodzi na korytarz i prosi przypadkowego przechodnia o wzięcie udziału w eksperymencie jako ostatniemu brakującemu z pięciu uczestników.

          Przed tablicą siedzi pięciu uczestników i psycholog pyta: który odcinek jest dłuższy? Piąty uczestnik myśli sobie: „oczywiście „a” jest dłuższy niż „b”.

         Ale pierwszy odpowiadający mówi: „b”. „Chyba ma problemy ze wzrokiem” – myśli nasz bohater. Drugi mówi: „b”. „O, drugi oryginał!” – myśli nasz bohater. Trzeci mówi: „b”. I wtedy nasz bohater wpada w zakłopotanie „Zaraz, może jednak pomyliłem się?”. Czwarty mówi: „b”. „No tak, wydawało mi się, teraz i ja widzę że „b” jest dłuższy”. I odpowiada jako piąty: „b”.

         Tak można „ustawić” zabranie obywatelskie. Kiedy w społeczności rodzi się potrzeba zebrania w jakiejś palącej kwestii, intryganci którzy obawiają się niekorzystnego rozwoju sytuacji na zebraniu przygotowują się do jego rozegrania. W tłum ludzi wprowadzeni zostają podstawieni ludzie z przygotowanymi wypowiedziami. Prowadzący zebranie prowadzi je tak, by udzielać głosu „swoim” ludziom, a po kilku wypowiedziach przekonujących, że „nie jest tak źle, trzeba tylko poprawić pewien drobiazg”, z autentycznie oburzonych ludzi uchodzi powietrze i zaczynają się zastanawiać, czy nie za bardzo wściekli się z powodu dla którego przyszli na zebranie.

          Sam byłem kiedyś uczestnikiem takiego zebrania rozpoznającym "aktorów" z przygotowanymi kwestiami.

Andrzej Dobrowolski, SdG