14 listopada 2018r. Imieniny: Rogera, Serafina, Agaty
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Rozpowszechnienie konkubinatu - A. Dobrowolski

             W Garwolinie, jak w całej Polsce, rozpowszechnia się obyczaj wspólnego życia panien i kawalerów jak małżeństwa, bez zawierania małżeństwa sakramentalnego czy cywilnego. Młode pary z Garwolina i sąsiednich wsi żyją w taki sposób i u nas w Mieście, i w Łaskarzewie, i w Warszawie. Zjawisko to narasta od 15 lat, i przybiera charakter powszechny.

          Młodzi ludzie bez obciążeń umożliwiających im związanie się ślubem, wybierają niezobowiązujące zamieszkanie ze sobą pod jednym dachem i wspólnotę łoża. Poza kulturowym i prawnym aspektem różniącym ich związek od generalnie sprawdzonego we wszystkich kulturach przez tysiąclecia małżeństwa, najczęstszą odmiennością ich współżycia jest bezdzietność. Ideologią motywującą wybór takiego życia jest – w deklaracjach otwartych - filozofia życia bez zakłamanych zobowiązań. Ze szczerych rozmów z pojedynczymi konkubentami wynika jednak, że podtekstem akceptacji takiego układu bywa obawa przed odrzuceniem przez partnera, brak planów rodzicielskich, urok takiego związku, manifestacja niezależności od rodziców, wygoda.

           Starsze pokolenie pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków w rozmowach z bliskimi gorzko ocenia postępowanie swych dzieci, nie mogąc pogodzić się z tym, że synowie i córki wyrosłe w ich tradycyjnych domach, same wybierają zły konkubinat. Brak wnuków odbierają jako porażkę życiową.

          Otwarcie konkubinat krytykuje tylko Kościół Katolicki namawiając do zawierania małżeństw, przez które mężczyzna i kobieta oddają się sobie całkowicie, wpisując się w boski ład i w życie przeszłości i przyszłości rodziny ludzkiej.  Nieposłuszeństwo młodego pokolenia nie świadczy tu tylko o dystansie wobec samego Kościoła, ale i Chrystusa, który osobiście małżeństwo błogosławił. Miejsce Jego autorytetu zajmują najwyraźniej wzorce życia aktorów i aktorek.

           Ze strony laickiej zasadniczo nie słychać zachęty do zawierania małżeństwa ani poprzez argumenty biologiczne, ani kulturowe, ani egzystencjalne, czy chociażby ekonomiczne. Albo strona laicka nie traktuje tej kwestii jako problematycznej, albo – mimo tego, że zwie się stroną wolnomyślicielską - wstydzi się zabrać głos współbrzmiący z Kościołem, niczym gombrowiczowska rodzina Młodziaków. A w innych sprawach strona ta umie być bardzo pryncypialna, na przykład w sprawie „małżeństw” homoseksualnych.

          Nie brak głosów pochwalających konkubinaty czynionych właśnie w imię kontrkultury, jako oznakę postępu. Jak zwykle w refleksji tej brak odniesienia do cyklicznie następującej fazy upadku kultur, odradzających się po kryzysie w regule surowego życia (Czy u nas będzie to islam, czy kolejny raz odnowione chrześcijaństwo?).

           Jedyną niereligijną oznaką niepokoju, a właściwie zaniepokojenia sytuacją demograficzną są telewizyjne reklamy namawiające do posiadania dzieci w celu (!) ratowania systemu emerytalnego. (Czy aby reklamy te nie chcą uratowania systemu emerytalnego, który jest główną przyczyną kryzysu, bo gwarantem osobistego bezpieczeństwa na miejsce rodziny ustanawia państwo?)

          Zapisuję w kronice Czasu Garwolina rozpowszechnienie konkubinatu w Mieście, oraz oceny i przemilczenia tego zjawiska.

Andrzej Dobrowolski