17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Nie tylko o cenie biletu na basen w Mińsku - Dariusz Krawczyk

             Jestem garwolinianinem, ale pracuję w Mińsku Mazowieckim. Dlatego mogę podzielić się z Państwem uwagami o funkcjonowaniu nowo otwartego basenu w tym mieście.                   

           Po pierwsze – popatrzmy ile kosztują bilety na basen. Oto link do cennika -  http://www.mosir.org.pl/basen/cennik/ .

           Najważniejsza dla mnie jest stawka widniejąca na pierwszym miejscu – 14 zł za godzinę w porze 16.00 do 22.00, bilet ulgowy o tej porze – 9zł. Kiedy w Garwolinie powstanie basen, to będę mógł z rodziną pójść na basen po południu, po pracy. Ponieważ wyjście na basen to mała wyprawa (pakowanie, wyjazd, przebieranie, prysznic, kąpiel, prysznic, suszenie, przebieranie) to jak iść, to od razu na półtorej godziny. Tak więc za bilety dla dwojga dorosłych i dwojga dzieci zapłacimy 46 zł za pierwszą godzinę i 26,40 zł za dodatkowe 30 minut. Razem 72,40 zł za jednorazową zabawę, integrującą rodzinę i relaksującą po ciężkim dniu.

              Jeśli korzystać będziemy z basenu rodzinnie raz w miesiącu to rocznie wydamy 868,80 zł. Uważam, że to warto. Akceptuję to. To tyle, co kosztuje wyjazd własnym autem nad morze na 2 dni. Wolę wydać pieniądze na korzystanie z basenu u nas, na miejscu.

              Po drugie – wśród moich znajomych z Mińska dominują złe oceny ich basenu, ale to nie dowodzi, że wszystkie baseny są złe, bo tamtejszy basen krytykowany jest poprzez pryzmat porównania z dobrymi basenami! A więc mińszczanie wiedzą, że są i dobre baseny. Wśród komentarzy są bardzo zabawne, polecam link - http://grono.net/mmz/topic/11312818/sl/basen/5/0/229862176/1/ .

             Warto zacytować Kamila Majewskiego - mińskiego internautę, który z ironią tak oto opisuje inwestycję mińskiego burmistrza.

           „Byłem w tym samym czasie co Martin. Ludzi faktycznie mało, tory puste, większość taplała się w brodzikach, które zajmują ponad połowę powierzchni basenu. To akurat bardzo dobrze, bo przecież na basen nie chodzi się już pływać, tylko lansować w wodzie sięgającej pasa.

              Sporą atrakcją jest zjeżdżalnia, która nie działa. Chcąc z niej zjechać nie zapomnijcie zabrać z szatni swoich ubrań, ewentualnie pożegnajcie się ze swoimi kończynami, bo zanim dojdziecie na górę, to wasze mokre ciało ulegnie odmrożeniom, które z kolei skończy się amputacją członków. Temperatura tam nie przekracza chyba 10 stopni. Pól biedy, jeśli macie zielone światło, bo woda w rurze jest ciepła, ale jak zjadą dwie osoby ignorując światełka to potem pali się już tylko czerwone i możecie sobie tak czekać do wiosny aż przyjdą roztopy i was odmrożą. Plusem zjeżdżalni jest to, że na schodach w jednym rzędzie zmieści się więcej osób niż w wannie z hydromasażem.

            Ta jest zaprojektowana aż dla 3 osób (ewentualnie jednego grubasa). Gdy już wygramy los na loterii i uda nam się zająć w niej miejsce, to możemy poczuć na sobie wzrok 100 osób z pobliskiego brodzika zazdrośnie obserwujących nasze ledwo wystające z ponad ziemi głowy. Skoro już udało nam się tu wejść, to najlepiej siedźmy tu całą godzinę, inni niech sobie poczekają. Przy okazji dzięki temu, że nasze głowy są na poziomie podłogi, możemy podziwiać grzybicę stóp ludzi przechodzących obok oraz niezbyt wydepilowane okolice bikini kobiet z pobliskich wsi.

             Dobra informacja dla pływaków - możecie spokojnie przygotowywać się do zawodów bądź poprawiać swoje czasy bez ryzyka, że ktoś ze słupka skoczy wam na głowę - jest to zabronione. Jak ktoś chce poskakać to niech sobie porobi pajacyki pod prysznicem. Słupki służą tylko i wyłącznie względom formalnym - bo co to za basen bez słupków.

            Przez otwarte drzwi od szatni widać korytarz. Zmieniając majty możemy sobie obserwować kto się już przebrał i aktualnie suszy sobie włosy. Jeśli jesteśmy samochodem, to możemy również zobaczyć czy jeszcze stoi.

            Na uwagę zasługują ultranowoczesne suszarki. /…/ Susząc sobie włosy mamy piękny widok na ścianę, parking oraz kościół. Lustra są po drugiej stronie korytarza. Dzięki temu podczas suszenia włosów nie widać naszych zmarszczek i niedoskonałości. Jeśli koniecznie chcemy się sobie przyglądać, to włosy suszymy sobie 2 metry od lustra z kabelkiem idącym zza naszych pleców. Na korytarzu jest zimno, no ale po co mają tam grzać skoro mamy suszarki?

           Do butów zamiast tandetnych, szmacianych worków jak w przedszkolu dostajemy duże, plastikowe torebki jednorazowe. Po ich wykorzystaniu możemy je sobie wyrzucić i zaśmiać się w twarz wszystkim, którzy dbają o tak modną ostatnio ochronę środowiska.

           Siedzenia w holu są zamontowane na tyle wysoko, że siedząc na nich możemy sobie swobodnie wymachiwać nogami. Co z tego, że niewygodnie zmienia się na nich buty. Dzieci mają dodatkową atrakcję - mogą na nie wskakiwać, a właściwie to muszą. I dobrze, niech już od małego wiedzą, że jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć to musisz skakać jak najwyżej.

           Podsumowując, nasz basen może stać się wzorem dla projektów tego typu nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Ultranowoczesne urządzenia, praktyczne wykończenie, światowej klasy design czyni ten obiekt wyjątkowym. I pomyśleć, że to wszystko tylko za 30 mln.”

http://www.czasgarwolina.plWniosek? Żarty żartami, a budowanie basenu trzeba naprawdę powierzyć dobremu burmistrzowi, który nie ma swym koncie sknoconych inwestycji.





Dariusz Krawczyk