19 listopada 2018r. Imieniny: Elżbiety, Seweryny, Salomei
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Relacja z wyjazdu szkoleniowego do Norwegii - Krzysztof Żochowski

W pierwszym tygodniu grudnia 2009 uczestniczyłem w szkoleniowym wyjeździe do Norwegii, reprezentując Powiat Garwoliński.

Wraz z trzema innymi powiatami mazowieckimi i trzema powiatami Lubelszczyzny Powiat Garwoliński wszedł bowiem w skład „Grupy Wymiany Doświadczeń” działającej pod auspicjami Związku Powiatów Polskich. Celem działania tej grupy jest wymiana doświadczeń dotycząca funkcjonowania służby zdrowia w naszych powiatach. Ze składu tej grupy zostałem wraz z dyrektorem Dariuszem Hankiewiczem ze szpitala w Radzyniu Podlaskim wytypowany do zapoznania się z funkcjonowaniem norweskich szpitali. Projekt finansowany jest ze środków Norweskiego Mechanizmu Finansowego.  Norwegia, nieporównywalnie biedniejsza od Polski przez całe stulecia, po drugiej wojnie światowej wyprzedziła nas ekonomicznie, i dzieli się dziś z nami wiedzą o organizacji życia.

Moje związki z Norwegią mają dość długą historię. Spędziłem w tym pięknym królestwie ponad rok, najpierw w latach studenckich pracując na wakacjach na farmach. Potem czterokrotnie miałem okazję odbywać staże medyczne w szpitalu Innherred Sykehus w mieście Levanger, w prowincji Północny Trøndelag. Pobyty w tym szpitalu dały mi doświadczenia, które wykorzystuję w mojej pracy zawodowej do dziś. Przez wiele lat byłem aktywnym członkiem Towarzystwa Przyjaźni Polsko – Norweskiej (Polsk – Norsk Vennskapforenig). Uczestniczyłem również w kursach języka norweskiego, czego podsumowaniem było zdanie egzaminu wyższego stopnia z języka norweskiego dla cudzoziemców na uniwersytecie w Trondheim w 1997r. (Norsk for utledninger høyre nivå).

W skład naszej „norweskiej” grupy wchodziło siedem osób działających w różnych obszarach aktywności samorządowej. Problematykę medyczną reprezentowaliśmy we dwóch z dyrektorem Dariuszem Hankiewiczem.

Nasi koledzy zostali zaproszeni przez lokalne norweskie samorządy, a ja i Dyrektor Hankiewicz pozostaliśmy w Oslo.

Po przeprowadzonych przed kilku laty reformach szpitale norweskie uległy nacjonalizacji i nie są, jak to było przed kilku laty, prowadzone przez jednostki samorządu terytorialnego. Aktualnie są więc one finansowane z budżetu centralnego, a nie – powiedzmy - powiatowego. To odmienne rozwiązanie organizacyjne spowodowało, że nie mogliśmy być skierowani do konkretnego samorządu lokalnego. Nasi gospodarze z norweskiego związku gmin (KS), mieli problem, aby uzgodnić z administracją szpitali miejsce do którego zostaniemy skierowani. Niestety nie udało się zorganizować możliwości odwiedzenia szpitala pełniącego podobną funkcję do szpitali, którymi zarządzamy.

Tu mała dygresja. Norwegia różni się od Polski specyfiką geograficzną i społeczną. Na obszarze podobnym do obszaru Polski, ale rozciągniętym na 2000 kilometrów, żyje 4 miliony Norwegów. Widać stąd, że gęstość zaludnienia w krainie fiordów jest mniejsza. W tej sytuacji Norwegowie stworzyli sieć szpitali powiatowych udzielających pierwszej pomocy i pomocy w prostych przypadkach, a do leczenia specjalistycznego - duże szpitale o skoncentrowanym kapitale sprzętowym i kadrowym, do których dowozi się pacjentów z całego królestwa. Centralnymi ośrodkami medycznymi są Oslo, Bergen, Trondheim i Tromso. Toteż pod pewnymi względami Norwegia nie może być dla nas przykładem do naśladowania.

Koszyk świadczeń medycznych jest szeroki, ale nie pełny, za niektóre terapie pacjenci muszą płacić z własnej kieszeni. Na przykład wizyta u specjalisty kosztuje ok. 250 koron norweskich - NOK. (1 korona ≈ 50gr). Leki są odpłatne indywidualnie do pewnej granicy. Jeżeli się ją przekroczy resztę pokrywa państwo. Niektóre terapie np. leczenie cukrzycy są w pełni finansowane z budżetu.

Personel medyczny kształci się w Norwegii i na całym świecie za kredyty studenckie, spłacane po studiach.

Pomimo zamożności, ze względów ekonomicznych, wąskie dziedziny medycyny nie są w małej Norwegii reprezentowane i na niektóre rodzaje terapii pacjentów kieruje się za granicę, najczęściej do Wielkiej Brytanii.

Zwraca uwagę bardzo przyjazny stosunek personelu do chorych, który zresztą jest charakterystyczny dla tego społeczeństwa. W mojej ocenie Norwegowie są z natury bardzo życzliwi. Zgoda na leczenie jest udzielana ustnie. Ludzie sobie ufają i obca im jest docierająca niestety do nas z za oceanu fala lęku przed wzajemnymi roszczeniami.

Fundamentem wydolności i uczciwości norweskiego socjalizmu wydaje się być trwająca jeszcze mocą odziedziczonych przyzwyczajeń moralność protestancka zrośnięta z twardymi i prostymi regułami życia na Północy. Co stanie się z nimi w przyszłych pokoleniach?

Zasadniczymi punktami programu naszego pobytu było odwiedzenie trzech szpitali w Oslo, oraz seminarium poświęcone funkcjonowaniu norweskiego systemu opieki zdrowotnej na stołecznym uniwersytecie. Naszym opiekunem w trakcie pobytu był doktor Mons Lie – kierujący działem kontaktów zagranicznych w Uniwersyteckim Szpitalu Ullevål w Oslo.

Rozpoczęliśmy część merytoryczną naszego pobytu od zapoznania się z funkcjonowaniem Uniwersyteckiego Szpitala Ullevål w Oslo. Jest to największy, wieloprofilowy szpital w Skandynawii, jakby skrzyżowanie szpitali przy ulicy Lindley’a i Banacha w Warszawie. Szpital Ulleval obejmuje swoja opieką ok. 1,2 mln obywateli wraz ze szpitalami w Hedmark, Oppland Akershus i Ostfold. Położony jest blisko centrum, na terenie 52 ha. Ma 1200 łóżek i zatrudnia 8600 pracowników, w tym 940 lekarzy i 2400 pielęgniarek. Rocznie leczy ok. 45 000 pacjentów i udziela ok. 400 000 porad w obrębie swoich 70 oddziałów i 50 poradni specjalistycznych. Roczny budżet szpitala sięga kwoty ponad 9,5 mld. koron. Historycznie szpital ma swoje korzenie w roku 1880. Rozbudowywany przez lata łączy nowoczesność i funkcjonalność. Duże wrażenie wywarł na mnie dział pomocy doraźnej, a także centrum powiadamiania ratunkowego zawiadującego służbami ratownictwa medycznego na terenie całej aglomeracji Oslo. Byliśmy również w Oddziale Kardiologii Interwencyjnej, gdzie mogliśmy przedyskutować sposób funkcjonowania tego działu w Norwegii i porównać norweskie rozwiązania organizacyjne z naszymi polskimi. (Spotkaliśmy tam Polkę, która przebyła ostry epizod wieńcowy i szczęśliwie powracała do zdrowia.)

Głównym punktem następnego dnia było spotkanie z profesorem Geir’em Joner’em, który w swojej pracy naukowej zajmuje się ekonomią funkcjonowania norweskiej służby zdrowia. Jego wielowątkowy wykład, sięgający do historycznych, społecznych i kulturowych uwarunkowań, które doprowadziły do aktualnego stanu funkcjonowania norweskiego system opieki zdrowotnej, dał okazję szerokiego spojrzenia na to zagadnienie.

            Po seminarium nasz gospodarz pokazał nam szpital Rikshospitalet. W dawnym systemie był to jedyny szpital państwowy. Rozmach, ogrom i nowoczesność! Ta nowoczesna w bryle architektonicznej placówka położona na wzgórzach nad Oslo, (nad którą króluje  tylko położona nieopodal skocznia narciarska  w Hollmnekolen), jest głównym szpitalem zajmującym się transplantologią. Ilość ich stale rośnie od 340 w roku 2006 do 417 już rok później. Obecnie ich liczba przekroczyła 550. Mimo to okres oczekiwania  na przeszczep nadal utrzymuje się na poziomie ok. 140 dni. Placówkę odwiedza  rocznie ponad 400 000 pacjentów (tak w szpitalu jak i w przychodniach). Stanowi ona jedną z głównych baz szkolenia dla studentów różnych kierunków oraz lekarzy i lekarzy specjalistów. Rocznie jest to ponad 1700 osób. Szpital Uniwersytecki Rikshospitalet ma wiodącą rolę w Norwegii pod względem działań w kierunku organizacji ochrony zdrowia  i badania efektów leczenia  Prowadzi  w przybliżeniu 40 % medycznych  badań nad zdrowotnością i efektami leczenia  norweskich szpitalach. W 2007 w Rikshospitalet założonego dwa nowe Centra Jakości: Chorób Nowotworowych i Immunologii, a na współpracy  Uniwersytetu  w Oslo i Centrum - oparto innowacyjne technologie leczenia raka. W 2007 Szpital Rikshospitalet  został mianowany Narodowym Centrum Badań nad Rakiem.

Kolejny dzień pobytu zapowiadał się najbardziej obiecująco. Mieliśmy odwiedzić położony na obrzeżach Oslo szpital uniwersytecki Akershus. Pełni on jednocześnie funkcję szpitala klinicznego, jak również szpitala zabezpieczającego potrzeby zdrowotne mieszkańców fylke (to znaczy powiatu) Akershus. Liczyliśmy na to, że właśnie ten szpital będzie najbardziej zbliżony do naszych jednostek – to znaczy do szpitali powiatowych. Okazało się jednak, że był znacznie większy.

           Uniwersytecki Szpital Akershus jest najnowocześniejszym szpitalem w Norwegii i chyba w całej Europie. Jego budowa trwa nadal. Podobnie jak w poprzednich szpitalach rozmach, bogactwo i nowatorstwo rozwiązań dawało poczucie zupełnego oderwania od polskich realiów i wycieczki wehikułem czasu w bliżej nieokreśloną przyszłość. Po zapoznaniu się z uwarunkowaniami funkcjonowania tego szpitala, które omówił z nami jego dyrektor doktor Øyvind Grådal, mieliśmy okazję zwiedzić ten nowoczesny budynek. Szpital ma 515 lóżek w budynku głównym na oddziałach somatycznych włącznie z intensywna terapią i 196 psychiatrycznych w położonym obok starym budynku. Zatrudnia ponad 4000 pracowników. Zapoznaliśmy się z ciekawym systemem klastrów, czyli odcinków na które podzielone są oddziały. Pozwala to w sposób elastyczny wykorzystywać małe odcinki zgodnie z aktualnymi potrzebami a nie według statycznych podziałów na chirurgię, internę itp. Inną innowacją jest systemem poczty pneumatycznej dostarczającej np. próbki badań do laboratorium, czy też dokumenty papierowe w różne miejsca szpitala. Scenerię filmów science – fiction przypominały automaty samoczynnie dostarczające pościel, materiały, bezpośrednio z magazynów na oddziały. Poruszają się same otwierając windy i ostrzegając przechodniów wygenerowanym przez komputer głosem.

Ciekawostka - pokazano nam również zaplecze socjalne dla personelu obejmujące między innymi siłownię i fotele do masażu.

Sale chorych tego szpitala spełniają wszystko, czego pragnie gość dobrego hotelu. Są jedno, lub dwułóżkowe, z łazienkami, własnymi szafami i nawet sejfami, zapleczem wypoczynkowym (fotele). Nasi gospodarze podarowali nam prezentację multimedialną, omawiającą najważniejsze aspekty funkcjonowania Uniwersyteckiego Szpitala Akershus, abyśmy mogli ją przedstawić kolegom w Polsce. Zapraszam do jej wypożyczania.

Kolejny dzień poświęcony był na dyskusję z doktorem Monsem Lie, podsumowującą nasze doświadczenia i porównaniu tego, co mieliśmy okazję zobaczyć z naszymi, polskimi doświadczeniami.

W piątek 4 grudnia spotkaliśmy się z kolegami reprezentującymi inne, niemedyczne obszary działania samorządu i wspólnie z naszą opiekunką z ramienia Związku Gmin Norweskich, Hilde Ravnaas, podsumowaliśmy w siedzibie tego Związku pobyt całej naszej grupy.

            W mojej ocenie, od mojego ostatniego pobytu w norweskim szpitalu w 1997 roku dystans dzielący systemy opieki zdrowotnej w obydwu krajach znacznie się zwiększył.

Jednak w miarę mijających od powrotu dni pojawia się coraz więcej przemyśleń, co do możliwości praktycznego wykorzystania zdobytych w trakcie naszego pobytu doświadczeń.

Jednym z tych pomysłów jest próba nawiązania kontaktów partnerskich przez Powiat Garwoliński z jednym z powiatów norweskich. Dzięki pośrednictwu naszej gospodyni Hilde Ravnaas, upoważniony przez Zarząd Powiatu Garwolińskiego podjąłem próbę nawiązania kontaktu z powiatem Fylke Nord Trøndelag. Jeżeli uda się to zamierzenie zrealizować, to mam nadzieję, że - tak jak w moim przypadku - porównanie dokonań norweskich z naszymi realiami umożliwi garwolińskim radnym powiatowym sprawniejsze zorganizowanie naszego samorządu i lepsze wypełnianie jego funkcji ku pożytkowi nas wszystkich.

Krzysztof Żochowski