7 sierpnia 2020r. Imieniny: Doroty, Kajetana, Donata
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Zgadnij, gdzie zastosowano najpierw ...

 W sumeryjskim mieście Ur, gdzie cztery tysiące lat temu urodził się i wychował Abraham (biblijny patriarcha, który z Semitów wyodrębnił Izrael) kwitła przedsiębiorczość stosująca metody i organizację, jakie do dziś rządzą światem. Zajrzyjmy do książki "Wieki brązu i żelaza".

                                                                                                        Andrzej Dobrowolski


 

 Teksty klinowe odkryte w Ur, Larsie i innych miastach południowej Mezopotamii rysują przed nami obraz rozwiniętego handlu dalekosiężnego, jego organizacji i zaskakująco nowoczesnych instrumentów finansowych. Mezopotamscy kupcy stosowali różne mechanizmy, dzięki którym mogli finansować i zabezpieczać swoje przedsięwzięcia. Aby zgromadzić kapitał w wielu przypadkach musieli łączyć swe siły i tworzyć swoiste spółki, by prowadzić szeroko zakrojone przedsięwzięcia handlowe.

 Kupcy ze starego sumeryjskiego miasta i portu Ur nad Zatoką Perską często wypływali na morze i handlowali z Dilmun [dziś Bahrajn] i Maganem [dziś Jemen]. Sprowadzali stamtąd głównie miedź, a także towary przywożone aż z Doliny Indusu [dziś Pakistan]. Codziennie dziesiątki statków przypływały do nabrzeży w Ur lub odpływały na pełne morze, by dostarczać wielotonowe ładunki do miejsc przeznaczenia.

 To właśnie w wielkim ośrodku handlu morskiego jakim było Ur, pojawiły się na początku II tysiąclecia przed Chrystusem nowe sposoby prowadzenia interesów. Przedsiębiorcy organizujący wyprawy handlowe potrzebowali doświadczonych, sprawnych kapitanów statków i marynarzy, a także agentów handlowych rezydujących na stałe w dilmuńskich portach. Aby sfinansować takie przedsięwzięcie należało zebrać kapitał. W tamtych czasach nie używano jeszcze pieniądza w formie monet, więc kapitał gromadzono w postaci srebra, zboża, oleju tkanin, i innych towarów. Aby opłacić koszty jednej wyprawy handlowej należało zgromadzić srebro, zboże i inne towary pochodzące z wielu źródeł. Kupcy zawierali zatem spółki i brali pożyczki, aby sfinansować przedsięwzięcia handlowe. Jedna z tabliczek klinowych znalezionych w Ur zawiera zapis takiej transakcji:

 "2 miny srebra, 5 gur oleju sezamowego, dla ekspedycji do Dilmun, by kupić tam miedź, jako kapitał dla spółki Lu-Meślamtae i Nigsisanabsa pożyczyli od Ur-Ninmara. Kiedy ekspedycja powróci bezpiecznie, on [kredytodawca, wierzyciel] nie uzna strat handlowych. Oni [dłużnicy] wspólnie uzgodnili, że wypłacą Ur-Ninmarowi 4 miny miedzi za każdy szekel srebra, jako sprawiedliwą cenę. Wspólnie zaprzysięgli to na króla. Przed Sin-Ilim, Sin-Aśaredem, Sin-Mutabilem, Sin-Śu.; pieczęcie świadków. W miesiącu Addaru, 12 dnia, w roku w którym zbudowany mur Zarbilum."

 Widać, że mamy tu do czynienia z rodzajem spółki, zawartej w celu sfinansowania i osiągnięcia zysków z wyprawy handlowej. Należeli do niej handlowcy organizujący wyprawę, oraz kredytujący ich finansista udzielający im części kapitału w zamian za udział w zyskach z transakcji zawartych w czasie wyprawy. Była to najprostsza metoda ograniczania kosztów inwestycji, zmniejszenia niepewności i dywersyfikacji ryzyka, a także podziału zysków poprzez stworzenie wspólnego funduszu finansującego dane przedsięwzięcie.

 W przypadku cytowanej umowy kredytodawca nie mógł obciążyć dłużnika za straty handlowe powstałe w czasie ekspedycji. Mógł się domagać zapłaty jedynie w przypadku szczęśliwego zakończenia podróży statku handlowego. Zwykle to ryzykujący kupcy byli odpowiedzialni za straty handlowe w trakcie wyprawy. Z innych zachowanych na glinianych tabliczkach umów wynika, że udziały w zyskach z przedsięwzięć handlowych często sprzedawano zainteresowanym inwestorom, którzy dzielili zyski i straty stosownie do swojego wkładu. Był to zatem rodzaj spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, zawieranej na potrzeby realizacji dużej transakcji handlowej, wiążącej się z ryzykowną, dalekosiężna wyprawą.

 Nie powinno nas dziwić, że właśnie takie formy działalności gospodarczej pojawiły się w południowej Mezopotamii w początkach środkowej epoki brązu(tj. na początku II tysiąclecia przed Chrystusem). Mieszkańcy Sumeru i Akadu już od dawna dysponowali zaawansowanymi narzędziami matematycznymi, a co za tym idzie metodami księgowości, doskonalonej przez setki lat.

 Kupcy wyruszający w daleką, często bardzo niebezpieczną drogę z cennymi towarami potrzebowali odpowiedniego finansowania i zabezpieczenia. Karawany mogły trafić na bandytów, a statki zatonąć podczas sztormu. Trudny teren i bariery celne tworzone przez obcych władców były równie wielkim zagrożeniem. Ryzyko utraty życia i towaru było więc spore. Handlowcy potrzebowali zatem zarówno kredytu, jak i rozłożenia ryzyka na większą liczbę osób.

 Kupcy, którzy często nie byli w stanie zgromadzić odpowiedniej ilości kapitału, musieli polegać na kredycie. Kolejny tekst z XVIII stulecia przed Chrystusem mówi o organizowaniu i finansowaniu ekspedycji handlowej do Dilmun: "5 szekli srebra jako pożyczka tadmiqtu D. pożyczył od X. Zwróci srebro w momencie, który zostanie określony. Powyższe przysiągł on na króla. 1 mina srebra, z której 1/2 [...] 1/2 miny srebra [...], na zakup 'rybich oczu' i innych towarów w czasie ekspedycji do Dilmun. N. pożyczył od Idin -[...]. Po szczęśliwym zakończeniu podróży przywiezie towar za srebro i zadowoli inwestora. Inwestor nie uzna strat handlowych. To poprzysiągł na króla."

 Kupiec wspomniany w tym tekście musiał zaciągnąć pożyczkę w srebrze, by zorganizować wyprawę do Dilmun po perły. Pożyczka określana słowem tadmiqtu była preferencyjnym kredytem, udzielanym na specjalnych zasadach i nieobciążonym odsetkami. Inwestor musiał być zatem przyjacielem, lub krewnym kupca, skoro zgodził się na finansowanie przedsięwzięcia na tak korzystnych warunkach. Kupcy tacy jak Ea-nasir, z którego archiwum pochodzą cytowane wyżej dokumenty, wozili do Dilmun głównie tkaniny i srebro, za które kupowali miedź pochodząca z Maganu, która była tam kilkukrotnie tańsza.

 Ea-nasir organizował liczne ekspedycje handlowe z portu Ur do Dilmun. Umiał organizować wielkie ekspedycje handlowe dopraszając do ich finansowania nieraz nawet pięćdziesięciu inwestorów, którzy zainwestowali w całe przedsięwzięcie swoje srebro i towary. Oprócz miedzi partnerzy biznesowi Ea-nasira przywozili z Dilmun duże ilości kamieni półszlachetnych, przypraw i wyrobów rzemieślniczych. Część tych towarów wyspiarze z Bahrajnu importowali z Doliny Indusu, więc mieszkańcy Mezopotamii nie musieli już pływać tak daleko na wschód. Ea-nasir miał swoich stałych agentów w Dilmun.  Wśród inwestorów, którzy finansowali jego przedsięwzięcia był nawet sam król.  Pałac chętnie uczestniczył w zyskach potentata z Ur, podobnie jak dużo późniejsi władcy nowożytnych państw europejskich inwestowali swoje pieniądze w działalność kompanii handlowych[uczestnictwo króla tworzy niebezpieczeństwo stanowienia praw korzystnych dla interesów króla, np. ogłoszenia abolicji długów w odpowiednim dla króla momencie - przypis AD]. Świątynia boga księżyca Nanny w Ur także stawała w rzędzie inwestorów czerpiących zyski z interesów prowadzonych przez Ea-nasira. Nawet drobni ciułacze: rolnicy, rzemieślnicy, sklepikarze i robotnicy mogli zainwestować kilka szekli srebra lub miedzi. Firma Ea-nasira stała się więc czymś w rodzaju funduszu inwestycyjnego, dostępnego dla każdego, kto był w stanie wnieść swój wkład.

 Pierwsze wieki II tysiąclecia przed Chrystusem był okresem rozwoju kupców z emporium w Ur, prowadzących dalekosiężny handel morski z krajami Zatoki Perskiej. Kupcy działający na własny rachunek, zwani tamkarum, całkowicie przejęli inicjatywę w gospodarce. Mieszkali w bogatej dzielnicy handlowej miasta Ur w centrum miasta. Była ona zabudowana gęsto upchniętymi domami z cegły, w których mieściły się mieszkania, sklepy, kantory i przedstawicielstwa handlowe. To tu urzędowali kupcy i bankierzy, których archiwa złożone z setek glinianych tabliczek zachowały sie aż do dziś. 

 Żyli tutaj tacy potentaci, jak Dumuzi-Gamil, bankier z przełomu XIX i XVIII wieku przed Chrystusem, który miał nie tylko wpływ na handel i gospodarkę, ale w ogóle na życie w tej wielkiej metropolii, jaką było Ur. Dumuzi-Gamil zawarł spółkę z niejakim Szumi-abiją i zajął się spekulacją zbożem i srebrem.

  Pożyczał srebro od jednych klientów, a udzielał kredytu innym. Pożyczył np. 500 g srebra od niejakiego Szumi-Abuma na 5 lat, z rocznym oprocentowaniem wynoszącym 3,8 %. Dumuzi-Gamil obiecał po pięciu latach wypłacić wierzycielowi 300 gramów srebra ze swojego udziału w wysokości 250 gramów. Szumi-Abum sprzedał swoja pożyczkę innym kupcom, którzy mogli teraz żądać zapłaty od Dumuzi-Gamila. Wielu mieszkańców Ur zaczęło pożyczać Dumuzi-Gamilowi  swoje srebro.  Działał on jak bankier, którym faktycznie był. Przyjmował depozyt przy niskich stopach procentowych, by inwestować je potem w dużo bardziej zyskowne przedsięwzięcia. Pożyczał srebro kupcom wypływającym z towarem na wody Zatoki Perskiej. Kapitał uzyskany od Szumi-Abuma zainwestował w miejskie piekarnie, które dostarczały chleb do świątyni Nanny i pałacu królewskiego w Larsie. Bankier został nawet oficjalnym dostawcą zboża dla pałacu królewskiego. Udzielał także krótkoterminowych pożyczek na spłatę należności podatkowych, z których korzystali miejscowi rolnicy i rybacy. Były to pożyczki o bardzo wysokim oprocentowaniu, wnoszącym nawet 20%. Brali je zwłaszcza ci, którzy nie mogli opłacić podatków w terminie, a lichwiarz wyzyskiwał ich bezwzględnie. Dumuzi-Gamil pożyczał długoterminowo srebro ze skarbca świątyni Nanny, a później udzielał kredytów swoim klientom. Kapłani udzielający mu takich pożyczek stymulowali gospodarkę, wypuszczając na rynek srebro, co było równoznaczne ze zwiększaniem ilości pieniądza w obiegu. Takie działania są bardzo podobne do tego, co czyni w naszych czasach amerykański Bank Rezerwy Federalnej, który za pomocą odpowiednich instrumentów reguluje podaż pieniądza na rynku. Oczywiście kapłani i bankierzy nie zawsze osiągali swoje cele. Obrót srebrem, rozwój kredytu i lichwa doprowadzały czasem do powstania bańki spekulacyjnej. Jako że istniały już kwity dłużne i weksle w postaci glinianych tabliczek z odpowiedniki zapisami, ludzie obracali srebrem, którego realnie nie posiadali. Ilość "wirtualnego pieniądza" zaczęła niebezpiecznie szybko wzrastać. W końcu, w 1734 roku przed Chrystusem król Larsy Rim-Sin I ogłosił abolicję podatkową i anulował wszystkie długi w swoim państwie. Wielu kupców i bankierów z Ur zbankrutowało, lub  p r z e n i o s ł o  s i ę  d o  L a r s y,  b l i s k o  d w o r u  k r ó l e w s k i e g o.

 Wielki i prężny ośrodek gospodarczy w Ur był zrujnowany, przynajmniej na jakiś czas./.../

Szymon Modzelewski, Wieki brązu i żelaza

(księgarnia basnjakniedzwiedz.pl)

.

.