16 października 2019r. Imieniny: Gawła, Florentyny, Grzegorza
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Złamanie sekretu gabinetów lekarskich.

 W polskiej służbie zdrowia trwają przemiany organizacyjne przestawiające biurokrację medyczną z poziomu papierowego na cyfrowy, internetowy.

 Wiele tych zmian upraszcza życie. Wystawianie e-zwolnień lekarskich wydaje mi się lepsze od systemu papierowego, choć oczywiście za wzór normalności uważam system amerykański, gdzie chory pracownik sam dzwoni do pracodawcy, żeby dogadać się co do czasu leczenia. To działa naprawdę i zachowuje zdrowe praktykowanie zależności międzyludzkiej szefa i pracownika!

 Być może również startujący system e-recept po okresie "dotarcia" będzie lepszy od systemu recept papierowych. Niestety ma zły aspekt - lekarz będzie mógł  ś l e d z i ć  i  k o n t r o l o w a ć  w Internecie postępowanie pacjenta, np. to, czy wykupił leki; a także to, jakie leki dostał od innych lekarzy, również prywatnych, do których chodzi się po to, by ukryć się przed ludzkim wścibstwem. Tymczasem pacjent powinien mieć gwarancję, że lekarz to jego stronnik, a nie śledczy państwa.

 Aliści jest perspektywa jeszcze gorsza. 1 lipca 2021 roku ruszyć ma system obowiązkowego przesyłania przez wszystkich lekarzy (prywatnych również) do sieci internetowej zapisów "historii choroby i jej leczenia" dotyczącej każdej wizyty każdego pacjenta. Informatycy pracujący nad utworzeniem systemu informatycznego takiej bazy danych poinformowali mnie, że pacjent nie będzie mógł zażądać, aby jego leczenie pozostało tajemnicą gabinetu!

 A więc powstanie państwowa baza informacji o historii chorób każdego pacjenta, co prawda zastrzeżona co do dostępu dla tego pacjenta, jego lekarza i lekarza rodzinnego, ale jednak wyprowadzona poza zacisze gabinetu, w którym pacjent był leczony. To szokująca zmiana! Tak jak spowiedź objęta jest całkowitą tajemnicą konfesjonału, która co do zasady nie powinna być  z d r a d z a n a  nikomu; tak i przebieg leczenia u lekarza był dotychczas objęty zasadą pełnej absolutnej dyskrecji (przysięga Hipokratesa!). Pomińmy wątpliwości technologiczne tego de facto totalistycznego systemu (możliwość zhakowania systemu, wykradzenia danych przez przekupionego przez koncerny farmaceutyczne urzędnika, itd) i pomyślmy o podmiotowości pacjenta, który jest indywidualnością; ma "tożsamość faktyczną poszczególną", nietykalną świętą tożsamość i wolność decydowania o sobie. Brak zgody pacjenta na umieszczenie poza gabinetem opisów jego leczenia winien być niepodważalny!

   Częstą przyczyną leczenia się pacjentów w odległym mieście w prywatnym, kameralnym gabinecie jest chęć całkowitej dyskrecji, trudnej do zapewnienia w małych środowiskach, gdzie medykami są znajomi sąsiedzi. Ja też tak się leczę kiedy choruję. Czy prawo prywatności zostanie odebrane ludziom jak bydlętom hodowanym przez soc-inżynierów, "dla ich dobra", albo co gorsze "z ważnych względów społecznych, choćby personalnie im to szkodziło"?

 Czy prawo państwowe może zmusić pacjenta do publikowania opisu swego leczenia z syfilisu, upławów, bezzębia, urodzenia dziecka oddanego na wychowanie dobrym ludziom, depresji, impotencji i malarii; które po latach może poznać w jego rodzinnym miasteczku - jedyny dostępny tego dnia - lekarz-miejscowy gawędziarz leczący go z anginy?

 Czy powstanie podziemie medyczne w formie "agencji towarzyskich", gdzie lekarz będzie leczył pacjentów poprzez rozmowę przy wodzie sodowej udając, że nie stawia diagnozy i nie zaleca leków dla pacjenta, który z kolei udaje, że opowiada mu "ot, tak sobie" o swych dolegliwościach?

 A może lepiej będzie nie leczyć się wcale?

 Zwolennicy nowego systemu z szerokim uśmiechem niedowierzania przyjmują kontrargumenty dla nowego systemu, jakby słuchali czteroletnich głuptasków z przedszkola, które nie chcą jeść kaszki manny, której dotąd nigdy nie jadły.                                         

                                                                                                              Andrzej Dobrowolski

.