16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Oni w radio

 Popularyzator przyrodoznawstwa w Polskim Radio rozmawiając z prezenterem stacji znów miał okazję do rozpowszechniania swoich poglądów przed milionem słuchaczy, a prezenter nie zadawał mu - choć powinien - kłopotliwych pytań wskazujących na ograniczenia metody poznania jaką prelegent stosuje. (Takie pytania powinny być zadane dla zasady kontrapunktu, a nie żeby podważać całe przyrodoznawstwo.)

 Oceniając reklamowe stwierdzenie sprzedawców drewna twierdzących, że ich towar ma różniące je właściwości od zwykłego drewna, bo pochodzi ze zrębu wykonanego w pełni księżyca, nie tylko zadeklarował, że nie wierzy w takie właściwości (deklaracja takiej niewiary jest uczciwa, bo otwarcie siebie samą nazywa niewiarą, a nie niewiedzą), i rozwinął rozumowanie racjonalistyczne, które mówiło, że powodem dla którego nie wierzy jest to, że nie zna racjonalistycznych tez, dlaczego drewno z pełni miałoby być inne od zwykłego.

 Prezenter stacji powinien był zauważyć, że to, że ten przyrodoznawca w tym momencie nie zna modelu potwierdzonego doświadczalnie, który by zgrabnie tłumaczył odmienne właściwości drewna z pełni, i dlatego był uznawany przez wielu przyrodoznawców  m a j ą c y c h  a u t o r y t e t  w świecie przez co ich poglądy uznaje się za prawdę, co nie znaczy, że taki model nie zostanie kiedyś odkryty, tak jak to było z aspiryną.

 Aspiryna przez 70 lat była używana jako dobry lek sprawdzony empirycznie (doświadczalnie, inaczej mówiąc klinicznie), choć modele tłumaczące je działanie zostały sfalsyfikowane. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, po ogłoszeniu jej działania na prostaglandyny model tłumaczący ich działanie nie został sfalsyfikowany, i zapewne jest poprawny. Tak więc lekarz empiryk, mógł w latach 1925-94 stosować aspirynę znając doświadczalne, empiryczne przesłanki do tego, a nie mając poprawnego racjonalistycznego uzasadnienia. Nie rozumiał a wierzył, i dobrze robił.

 Prezenter radia powinien teatralnie powiedzieć: "przecz z racjonalizmem, niech żyje empiryzm" - to byłby pouczający kontrapunkt!

 Po wtóre - są kwestie, których człowiek nie pozna nigdy, bo są poza horyzontem rozumienia. Przyrodoznawcy wiedzą to z zasady Heisenberga, czytelnicy Platona - z rozważań nad bytem pokazujących istnienie sfery ponadzmysłowej (nad przyrodą) rządzącej przyrodą, z której to wiedzy wiecznej o charakterze matematyki i logiki, wyprowadzono zasady przyrodoznawstwa. Powinniśmy więc akceptować pewne rzeczy niezrozumiałe ale sprawdzone, nawet bez nadziei, że kiedyś zostaną zrozumiane. Prezenter nie powiedział tego prelegentowi tak, by milion słuchaczy to usłyszało.

 I po trzecie. Za 300 lat z naszej wiedzy przyrodniczej będą się śmiać, tak jak my uśmiechamy się czytając teorie przyrodnicze sprzed 300 lat. Dojdzie do zmian paradygmatu? Nowe modele matematyczno-ideowe odkryją przed ludźmi świat jakiego dziś fizycy nie domyślają się? Raczej tak, niż nie.

 I tego też nie powiedział prezenter prelegentowi tak, by milion słuchaczy to usłyszało. I tak oni codziennie młotkują ludzi oświeceniowym racjonalizmem. (Więcej o tym młotku - tu).

 A ja wierzę, że okoliczność ścięcia drewna ma wpływ na samo drewno, bo każda rzecz ma wpływ na wszystko. Magia istnienia. Być może ten wpływ jest malusienieńki, ale jest. Skoro rozmowa dwóch facetów siedzących 60 kilometrów ode mnie popsuła mi śniadanie, to i pełnia księżyca pewnie działa na ciała zabijanych drzew.

                                                                                                        Andrzej Dobrowolski

.