18 lipca 2018r. Imieniny: Erwina, Kamila, Wespazjana
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Achilles i profanacja

 W każdym społeczeństwie pojawiają się psychopaci z rozkoszą profanujący subtelną, ale budującą wiarę; rzeczywiste, ale bezbronne prawdy; dobre, ale kruche wzorce.

 W obozie Greków pod Troją był to szpetny i złośliwy Tersytes. Popatrzmy, jak go w końcu uciszył Achilles.

                                                                                                           A. Dobrowolski

 

Wprowadzenie do tematu

 

"Starożytni w historycznym lub mitycznym bohaterze, w Aleksandrze lub Achillesie, widzieli model życia ludzkiego. Wielki człowiek był paradygmatyczny, a jego istnienie - przykładowe.

Natomiast patronem demokraty jest człowiek pospolity.

Demokratyczny wzorzec bezwzględnie musi być pozbawiony jakiejkolwiek cechy godnej podziwu."

*

"Kobiece oblicze - zanim rozpadnie się w konwulsjach - kondensuje się w momentalną wieczność."

*

"Zło nie zwycięża tam, gdzie dobro nie stało się mdłe."


                                                                               *


"Od Homera do Yeatsa plebejskie wartości wegetowały na przedmieściach humanistyki - jak uciemiężeni proletariusze. Obecna literatura została napisana przez Tersytesa."

*

W romańskim średniowieczu jednoczą się Ewangelia oraz Iliada.

 

Mikołaj Gomez Davila

 

http://www.czasgarwolina.pl.

 

                                                              Achilles i profanacja

 

 Zaledwie wiatr zdołał rozwiać dym unoszący się ze stosu Hektora, a już równina Skamandra zabielała od niezliczonych namiotów.  Nie byli to Trojanie - oni nie wychylali się już poza mury i nie mieli nawet prawa do tego. Taki był warunek, jaki im postawiła w zamian za udzieloną pomoc wojenną nowa ich sojuszniczka - Pentesileja, królowa Amazonek.

 Dzielna drużyna rycerek z dalekiej Temiskiry nad Termodontem nie zapomniała swoich dawnych najazdów i zuchwałego oblężenia Aten i nie przebolała niepowetowanej utraty pasa królowej Hipolity. Od owych wypadków dwa pokolenia zdążyły juz zstąpić do grobu; czasy przyniosły nowy rozkwit świetności i wnuczka zmarłej Hipolity zapragnęła zmierzyć swe siły z bohaterami helleńskimi. Przymierze z Priamem było jedynie pozorem, chociaż najzupełniej prawowitym; celem zaś istotnym - chęć zemsty za Hipolitę.

 Nie tylko płeć, wszystko było nowe w tym nadbiegłym zastępie. Ani śladu wozów czy ciężkich zbroi - Amazonki walczyło konno na drobnych, lecz bardzo wytrzymałych wierzchowcach, ciosy odpierały małymi, wypukłymi tarczami, a zadawały je, oprócz dzid, dwusiecznymi toporkami, którymi posługiwały się ze zdumiewającą zręcznością i wprawą. Ale jeszcze dziwniejsza była ich niespotykana pogarda śmierci.  Niemało ich padło w przednich szeregach zaraz pierwszego dnia bitwy - widok ten ani na chwilę nie stropił następnych. Z drugiej strony, walcząc z piechotą miały bezwarunkową przewagę, tym bardziej że dla nich koń był także pewnego rodzaju bronią; na rozkaz stawał dęba i całym ciężarem przednich nóg spadał na nieprzyjaciela.

 Już zaraz pierwszego dnia wyparły Achajów poza Skamander.  Dzień następny pozwolił im zawładnąć całym polem bitwy, aż po przystań okrętową. Ale Pentesileja nie była zadowolona. Oczyma szukała Achillesa - i nie znajdowała go. Achilles usunął się od walki z nieznanej nikomu przyczyny. Zawiedziona kazała grać w trąby i oznajmiła, że wynik całej sprawy wojennej uzależnia od wyniku swojego pojedynku z Achillesem; jeżeli on zwycięży, Amazonki oddalą się bezpowrotnie. Przeciwnego zobowiązania nie żądała, bo i bez tego najzupełniej była przeświadczona o powodzeniu.

 Poszli tedy woje achajscy do Achillesa. Czyż może on nadal trwać w bezczynności, skoro królowa rzuciła mu osobiste wyznanie bojowe i jeżeli jego zwycięstwo może położyć kres całej tej krwiożerczej a niedorzecznej wojnie? Niechętnie uległ im bohater; zupełnie czym innym żyła teraz jego dusza.

 Roześmiała się radośnie Pentesileja widząc, że idzie ku niej upragniony przeciwnik. Zaciąwszy konia ostrogą puściła się na jego spotkanie - i w pół drogi zatrzymała się nagle uderzona jego pięknością.

 - Chodź z nami - krzyknęła mu - do Temiskiry na święto róż!

 Ale Achilles nie patrzył na nią. Szedł przed siebie chmurny, z zarzucona na ramię dzidą. Amazonka podjechała jeszcze bliżej Uparty! Wszystko jedno zresztą, nie zabije go, tylko zrani, a potem zabierze ze sobą jako jeńca. Niestety! Jej oszczep ześliznął się wzdłuż ciała Achillesa, który uchylił się zwinnie spod samych kopyt konia, i w jednej chwili, zanim Pentisileja zdążyła się wyprostować, pchnął ją dzidą pod prawą, nieosłoniętą pierś. Zwisła głowa i ciało królowej. Martwa stoczyła sie do nóg koniowi.

 Teraz dopiero spojrzał na nia zwycięzca - spojrzał i zdumiał się jej jedyną w swoim rodzaju, nieodpartą pięknością.  Taka niezaprzeczalnie była Pallada w walce z Olbrzymami. Stał nad nią, ponuro oparty na oszczepie, z którego ostrza ściekała jeszcze jej gorąca krew. Stało mu w pamięci nocne spotkanie w gaju Apollina Tymbryjskiego; czemu to los kazał mu być katem tak przedziwnej piękności?

 Tymczasem Achajowie zbiegli sie wokół swojego szermierza, wdzięczni za wybawienie od dalszej wojny. Nikt atoli nie odważył sie przemówić do niego ani wszcząć zwycięskiego peanu: szanowali wszyscy jego przygnębienie, lubo nie umieli sobie wytłumaczyć jego przyczyny. Jeden tylko Tersytes przejrzał ją, prawda, że po swojemu. Przecisnął sie skroś skupionych tu szeregów i dotarł do zabitej.

- Nie martw się wodzu - zawołał, jakby szydząc ze zwycięzcy - bezrozumna to rzecz uroda. Popatrz, jak mały krok dzieli ją od szpetoty.

 I za nim kto bądź mógł go powstrzymać, z szyderczym chichotem wbił swoją dzidę w oko martwej piękności.

 W jednej chwili ocknął się Achilles, oczy jego zapaliły się niesamowitym blaskiem.

- Zgiń, gadzino! - krzyknął i uderzeniem mocarnej dłoni powalił najplugawszego w obozie żołnierza obok zwłok najpiękniejszej z kobiet.

 Przeszedł pomruk po cisnącej się gromadzie. Tersytes nie cieszył się sympatią. Wszelka inna kara za jego szkaradny wybryk byłaby na pewno przyjęta z zadowoleniem. Ale tu zabity został człowiek, a krew współobywatela jest źródłem zmazy, bez względu na to, czyja ona i po co była przelana. Achilles odczuł, co się działo w duszach jego towarzyszy broni; z posępnie schylonym czołem opuścił pole swoich bolesnych zapasów i zaszył się namiocie, aby go już więcej nie opuścić. /.../

 Przyszedł tedy Odyseusz do Achillesa. Mądrymi, łagodnymi słowy ją go przekonywać, aby nie nosił dłużej na sobie niezmytej krwi, lecz poddał się ustanowionemu przez Apollina obrządkowi oczyszczenia, przy czym on sam, Odyseusz, ofiarował się być jego czyścicielem. /.../

opowiedział Tadeusz Zieliński

http://www.czasgarwolina.pl.

 Ilustracje z Internetu: Achilles i Pentesileja (Thordvalsena), Odyseusz i duchy.

.