16 lipca 2018r. Imieniny: Mariki, Benity, Dzierżysława
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Akcje i reakcje

 Na ostatnim głośnym spotkaniu partii rządzącej zadeklarowano, że najważniejszym zadaniem dla rządu staje się wspomożenie młodych, niezamożnych rodzin tak, by stać je było na zakup mieszkania. Program Mieszkanie Plus to - najogólniej rzecz biorąc - kredytowanie mieszkania takich rodzin. Oprócz samych młodych rodzin na wsparciu państwa zyskają banki i deweloperzy, co włączą się do programu.

 Skutki ekonomiczne będą proste: nakręcenie koniunktury przez wsparcie jednych firm a odebranie potencjalnych klientów innym wybieranym w warunkach wolnego wyboru; i zniechęcenie niektórych młodych rodzin do przeżycia pierwszych lat w warunkach skromnych, bez fochów, jak to robiły 30 lat temu. Nota bene - sprzyjało to budowie własnego domu jednorodzinnego.

 (Należy być świadomym, że wielu rodzinom obdarowanym mieszkaniem z państwowego programu, zabraknąć może pieniędzy nawet na połowiczny czynsz i połowiczną zapłatę wykupu mieszkania. I co wtedy? Wykwaterować przecież nie wolno!)

 Zwolennik tego programu mógłby jednak powiedzieć - argumentując podobnie jak to robił w Wersalu Dmowski broniąc rządów Piłsudskiego w Polsce - że mimo niekorzystnych skutków ekonomicznych należy go realizować, bo w wymiarze międzynarodowym jest korzystny: skłania młode pokolenie do pozostania w Polsce, mimo pokusy wyjazdu do państw zachodnich, które jeszcze więcej wykładają na podobną pomoc. Skoro sąsiadujemy z demokratycznymi europejskimi państwami bogatego socjalu, a nie prężnego wolnego rynku twardo rządzonej Azji, to przeciw nim stawiamy zapory.

 Istnieje jednak większy problem od kwestii ekonomicznej.

 Brak zdolności kredytowej młodych małżeństw nie jest ani złem, a ni dobrem, tylko znakiem, że nie powinny kupować domu/mieszkania, lecz szukać innego sposobu rozwiązania tej kwestii. Ot, na przykład zamieszkania w starym domu ciotki, obok niej, przy niższym od zwykłego czynszu. Wymaga to wypracowania zgody z ciotką, ułożenia sobie równoległego życia, wypracowania umiejętności bycia szerszą rodziną, więzi świadomej współzależności, sieci takich więzi z dalszymi sąsiadami, dążenia do samodzielnego rozwiązania swych spraw. Pomoc państwa - tu i gdzie indziej - przetnie te nici żywych międzyludzkich zależności, których poznanie otwierało człowieka na pojmowanie złożoności życia i osadzało go w sensownym kosmosie.

 Ludzi nowoczesnych łączy wiara, że dobrobyt, technologia, organizacja, nowe przepisy, papierowy pieniądz czyli "postęp" mogą rozwiązać ludzkie problemy (domyślnie - wszystkie ludzkie problemy, wraz z dramatem istnienia!).

 Liberałowie stawiają na samodzielną ekspresję osób, które poprzez indywidualną karierę zdobędą zdolności "samorealizacji". Mieszczanie zbyt drobni by zaspokoić samodzielnie apetyt na "zbawczy" dobrobyt łączą się pod hasłami socjalizmu, by kolektywnie rozwiązywać problemy egzystencji. Obydwie te idee łączy wiara w naprawę życia człowieka przez dobrobyt: naprawę metafizyczną, moralną, estetyczną ("bieda jest wylęgarnią fałszu, zła, brzydoty"). Ta teza - jako główna teza życiowa - to teza niechrześcijańska. Chrześcijanie nie powinni bać się sprzeciwu wobec nowoczesności, bo ta - jako substytut Opatrzności - jest żałosna.

 A propos - oto wzięta z rzeczywistości anegdota o przekształceniu ludzkiego myślenia jakiego dokonała inżynierska i przyrodoznawcza edukacja propagująca człowieka jako organizm wprowadzona na miejsce myślenia religijnego, kulturowego.

 Rozmowa w pociągu między dwiema zapoznającymi się kobietami:

"- Dlaczego jest Pani taka smutna?

- Zmarło mi dziecko.

- Proszę się nie martwić, jest Pani młoda, urodzi sobie Pani nowe!" 

                                                                                                                     Andrzej Dobrowolski

 

 

             Greckie boginie Demeter i Persefona i śmiertelnik Tryptolemos. Relief z sanktuarium w Eleusis.

http://www.czasgarwolina.pl.

.