26 września 2018r. Imieniny: Justyny, Cypriana, Euzebiusza
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
O myśleniu socjotechnicznym

 Platformerskie władze polskiego miasta Gdańska przeznaczyły publiczne środki na finansowanie procedury in vitro dla gdańskich par. Gdański radny PiS skrytykował słusznie tę decyzję, ale zrobił to źle, mówiąc - cytuję z pamięci radiową wypowiedź: - "ponieważ przeznaczone na to środki finansowe mogłyby posłużyć do opłacenia działań zdrowotnych przynoszących więcej dobra w skali społecznej".

 Uporządkujmy wiadomości na temat władzy i jej powinności.

 Władza powinna wykonywać niezbędne prace, które ze względu na swą naturę nie mogą być samodzielnie wykonane przez ludzi (administracja, prawo przestrzenne, infrastruktura miejska, bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, czek oświatowy dla dzieci). Wszystkim tym, co ludzie mogą robić samodzielnie władzy zajmować się nie wolno (handel, usługi , sport i rekreacja, biura matrymonialne, seksuologia). Dzięki temu następuje uporządkowanie sytuacji - władza ma ograniczony zakres działania przez co może wykonywać je dokładnie, a nie zajmować się wszystkim byle jak mając przy tym pretekst do nieograniczonego spodatkowywania i kontrolowania ludzi. Ludzie zaś mają osobistą swobodę - praktyczną możność rządzenia, panowania nad sobą.

 Leczenie bezpłodności ewidentnie nie należy do sfery władzy rozumianej czy to po rzymsku i katolicku (zasada pomocniczości, a nie wyręczania) czy według klasycznego liberalizmu (ograniczony rząd). Jeśli jakaś władza ma za dużo pieniędzy na prace obowiązkowe, to powinna je odesłać wszystkim podatnikom w kopertach tak jak zrobił to Ronald Reagan, a wtedy ci mogliby wydawać je jak chcą, np. na leczenie bezpłodności. Tego powinien strzec sąd. Poważny sąd oczywiście nie może przyjmować tłumaczenia cwaniaków czy gamoni, którzy twierdzą, że ich roszczenie politycznego załatwienia spraw spoza niezbędnego zakresu jest dobre z ważnych względów społecznych, więc powinno być finansowane przez władze publiczne. Tak to można "uzasadnić" wszystko włącznie z publicznym domem publicznym, wykręcając się od przeprowadzenia dobrowolnej składki wśród inicjatorów konkretnej idei.

 Widać więc, że decyzja "liberalnych" władz Gdańska jest nierzeczowa. To akt strzelisty religii oświeceniowej, podobnie jak aktem takim było wylansowanie i osadzenie na fotelu prezydenta Słupska Roberta Biedronia tylko dlatego, że jest zadeklarowanym gejem. To także happening za pieniądze publiczne. Tak jakby w Gdańsku nie było potrzeby odbudowania odwodnienia chroniącego miasto przed podtopieniami po ulewach.

 A teraz do rzeczy.

 Sposób w jaki gdański pisowiec przeciwstawił się finansowaniu in vitro nie tylko nie odsłania zła decyzji, ale się wręcz w nie wpisuje, tyle, że wskazuje inny sposób uszczęśliwiania ludzi za pieniądze zabrane im pod przymusem. Zamiast zaproponować obniżkę podatków lub wręcz odesłanie pieniędzy podatnikom, by sprawić, że odzyskają panowanie nad samymi sobą, człowiek ten brnie w przedstawienie innej, lepszej socjotechniki.

 Istnieje wspólny mianownik pomysłu publicznego finansowania in vitro i wysokiego opodatkowywania ludzi. Tym mianownikiem jest teza: poszczególni ludzie są bydlętami społecznymi, i jak zootechnik musi dbać o stado krów, tak socjotechnik musi dbać o człowieków. Dla ich dobra doić i strzyc, szczepić/nie szczepić, leczyć/nie leczyć, sztucznie inseminować, implementować im zarodki wyhodowane i wyselekcjonowane w szkle. To teza ateistycznego światopoglądu przyrodniczego, jaka przyświecała komunizmowi i nazizmowi!

 Dla greckiego, włoskiego czy polskiego Europejczyka złem jest nie tylko wylewanie niechcianych ludzi zarodkowych do kloaki albo zamrażanie ich na wieczność (?), ale także opodatkowywanie ponad konieczność. Bo wypracowana własność jest przedłużeniem jedynej na wieczność osoby, pensja z pierwszej połowy roku zabierana na podatki jest częścią tej osoby, jest kawałkiem Jej. Na przykład tą pielgrzymką do Ziemi Świętej, którą właśnie mogła mieć, a już nie będzie miała.

 Ewa Kopacz złamała kompromisową umowę Polaków: lewicowe zniesienie kary śmierci miało współistnieć z szerokim prawicowym zakazem zabijania ludzi zarodkowych. Jej rząd dopuścił in vitro na zasadach wskazanych przez biotechników naginając arystotelesowsko rozumianą metafizykę człowieczeństwa i wypływającą z niej etykę do poziomu technicznego laboratoriów, bez gwarancji dla każdego człowieka zarodkowego na obecność w matce. (To znaczy bez natychmiastowej, nieselekcyjnej implementacji ludzi zarodkowych do łona matki, bez rosyjskiej ruletki w zamrażarce). Pozwolił na to ten cały Trybunał Konstytucyjny.

 O tym się nie mówi. Nie mówi się o odesłaniu profesorów biotechników na ich miejsce. Do stołu w kuchni, obok kucharek i woźnego.

 Ludzie PiS-u winni pilnować się przed "logiką" politycznej poprawności, i trzymać się myślenia rzymskiego i katolickiego.

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski

.