16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Kolejność rzeczy w demokracji

 Stany Zjednoczone dążyły do zagwarantowania sobie pełni możliwości politycznych na świecie dopóki Chiny, Indie, Rosja nie zdołają zrównoważyć swych gospodarek i armii z ich gospodarką i armią.

 Trwały przygotowania do zwasalizowania Rosji poprzez wyparcie jej ze stref wpływów (np. Libia, Irak, Syria, Ukraina). Jej zwasalizowanie zostałoby użyte do przeciwstawienia się Chinom (globalny konkurent USA) i Iranowi (lokalny konkurent Izraela).

 Jednak podczas wojen o Syrię i Ukrainę USA nie odniosły błyskawicznego zwycięstwa i ugrzęzły w konfliktach. Rosja nie przegrała, mało tego, doszło do zawiązania koszmarnego sojuszu Rosja-Chiny-Iran. Świat stanął na krawędzi wojny nuklearnej, na nieszczęście dla nas, mogącej rozegrać się na terytorium Ukrainy i Polski.

 Państwami nie rządzą prezydenci i premierzy, ale sztaby służb specjalnych, które, zależnie od potrzeby, na stanowiska rządowe wysuwają politycznych aktorów odgrywających role korzystne dla ich państw. W erze atomowej nie można dopuścić, by do "czerwonego guzika" broni atomowej dorwał się demokratyczny wariat.

 Możemy więc domyślić się, że kiedy do sztabu anglo-amerykańskiego dotarło, że świat stanął na krawędzi wielkiej wojny, zapadły decyzje o zmianie taktyki, o wymianie polityków firmujących dotychczasowe działania i zmianie struktur instytucjonalnych zorganizowanych do tych działań. Skutkiem tej decyzji było wycofanie Wielkiej Brytanii z UE i zmiana ekipy w Waszyngtonie.

 Uwaga! Wielka Brytania nie występuje z Unii Europejskiej, bo naród w referendum zagłosował za Brexitem, ale naród zagłosował za Brexitem, bo został do tego przekonany przez mass-media na polecenie swego niewidzialnego sztabu. Pamiętacie Państwo, jak tydzień przed referendum opublikowano teatralne pytanie królowej Elżbiety do ministra swego rządu : "- Proszę podać mi trzy powody dla których mielibyśmy pozostać w Unii?". Brytyjczycy musieli zrozumieć, co im wypada czynić, szczególnie ci funkcyjni, których grupa przeważa wyniki głosowań między dwiema sztucznie spolaryzowanymi częściami społeczeństwa.

 A deklaracja Donalda Trumpa, porównująca wybory prezydenckie w USA - ni w pięć, ni w dziewięć - do referendum brytyjskiego? "Mój wybór to będzie Brexit+++"! To wskazuje na wspólny sztab decyzyjny w obydwu sprawach.

 Kto ma telewizję satelitarną nc+, i zagląda do anglojęzycznej chińskiej telewizji CCTV, ten w dniu wyborów w USA widział nieustanie powtarzaną relację ze spotkania premiera Rosji Miedwiediewa z premierem Chin Li. Ot, taki znak: "Jak wpuścicie na fotel prezydenta rzeczniczkę uszczęśliwienia świata rockefellerowską religią Nowego Światowego Ładu ze stolicą w Waszyngtonie, to będzie wojna".

 Tak więc polityka USA zmienia się nie dlatego, że naród wybrał Donalda Trumpa na prezydenta, ale dlatego że sztab zmienił politykę, naród przekonano i wybrał Trumpa.  Tego Trumpa, któremu wcześniej pozwolono dorobić się 4 miliardów dolarów.

 Tak wygląda ład przyczynowo-skutkowy w demokracjach, taka jest kolejność rzeczy. Więcej szacunku dla nas, zwykłych ludzi, było a monarchiach, w których nie wciągano nas w decyzje w sprawach, na których się nie znamy.

 Katolicy jednak mogą się cieszyć, że w USA przegrał obóz finansujący "Wiosnę Kościoła" - diaboliczną organizację domagającą się w Kościele kapłaństwa i sakramentów dla homoseksualistów, czego nie robili nawet Lenin i Hitler - prawdopodobnie - homoseksualiści.

                                                                                                           Andrzej Dobrowolski

 

P.S. Czytelnikom, których razi określenie "Trumpowi pozwolono się dorobić 4 mld $" zwracam uwagę, że wszyscy bajecznie nowo-bogaci Amerykanie, nawet jeżeli są nominalnie katolikami, finansują fundacje depopulacyjne - m.in. wspierają ośrodki aborcyjne. Łatwo domyślić się, kto podpisał im "żyro na wekslu" kredytów na rozwój firm, i komu okazują wdzięczność.











 


Prezydent USA jako młode Trumpiątko, przy symbolicznej makiecie.

(zdjęcie z Internetu.) 


(Mój komputer stale podkreśla słowo Trump jako słowo z błędem, a słowa Clinton - nie. Ale zabawa!)

.