21 listopada 2018r. Imieniny: Janusza, Marii, Konrada
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Żniwa i medialna nierzeczywistość

http://www.czasgarwolina.pl.

Na przedmieściach Garwolina rozpoczęły się żniwa. Od nich zależy nasze jedzenie na przyszły rok (a może myślisz Czytelniku, że nie?).

Żniwa mają charakter przemysłowy - nie angażują rodzin w pracy na polach, co kiedyś uświadamiało ludziom zależność od natury; nasz związek z rodową ziemią - ojcowizną; i dobro wegetacji roślin. Nie odbieramy więc przy nich ważnej lekcji w naturalnym środowisku człowieka, w świecie wsi. A jednak mimo zmiany łan zboża pozostaje piękny i przyjemnie jest patrzeć na zbiory dokonywane przez ostatnich garwolińskich gospodarzy i rolników z sąsiednich wsi. (Ciekawostka - garwoliński piekarz mówił mi, że nasze zboża są używane jako pasze, zaś nasze pieczywa wypiekane są z importowanych zbiorów zbóż i mąki z nich właśnie.)

Nie tylko dlatego, że żniwa stały się czynnością mechaniczną TV, radio, gazety i wielkie portale internetowe nie informują o nich w ogóle, jakby były nieważne. Jak znaleźć w nich dane o produkcji stali? We wszelkich wieściach dominują tematy wirtualnej gospodarki epoki łatwego pieniądza i kreujących go banków: pełno informacji o "przyjęciu przez państwo płatności bankowych spreadów za frankowiczów", "wahaniu kursu akcji holdingów na giełdzie w Warszawie", i "rankingu państwa u nowojorskich opiniodawców".

Ot, medialna nierzeczywistość, w którym spekulacyjne wartości nowotworowej rzeczywistości ustalane są podczas reformacji nieustającej. Łatwe kredyty papierowych pieniędzy bez pokrycia w złocie na deficytowe inwestycje w "ekologię", "sprawiedliwość społeczną", i "przyszłość", i "przeszłość". Matrix piętrowych kłamstw potrzebnych naszym bankierskim właścicielom świata mediów i partii politycznych.

Wyjedźmy chodź na chwilę z coraz bardziej otaczającej nas nierzeczywistości.

Lepiej będzie otworzyć książkę Plutarcha sprzed dwóch tysięcy lat i poszukać łagodnej a cierpkiej prawdy o świecie. Plutarch zamiast udowadniać nam, że Grecy walczyli w Rzymianami o demokrację i prawa gejów pisze prosto, że chodzi o władzę i pieniądze. Prawdziwą królewską władzę. Prawdziwe, złote pieniądze. Prawdziwą sztukę zachwycającą królów i żebraków. Wtedy wszystko jawiło się jako prawdziwe. Decyzje władców opisane są jawnie jako decyzje ułomnych ludzi, a nie pochodne "postępu" dyktowanego przez "Ducha Dziejów". Dlatego opowieści z tamtego świata są jasne.

Zacznijmy od fragmentu a propos opinii dzisiejszych opozycjonistów; opozycja kontestuje wydatki rządu na program 500+, a nie wspomina swego programu budowy stadionów, ścieżek rowerowych na całej długości Wisły a nawet szalonego planu urządzenia olimpiady w Polsce.

A jak to kiedyś było z kupowaniem poparcia ludu?

 

Żywot Pyrrusa

króla Epiru (dzisiejsza Albania)
fragment

http://www.czasgarwolina.pl,

 

"/.../ Demetrios w końcu poniósł klęskę w Syrii. Wtedy znowu Lizymach, czując się pewnym siebie, ponieważ znikąd nie groziło mu niebezpieczeństwo, od razu ruszył przeciw Pyrrusowi, który w tym czasie obozował pod Edessą. Napadł na jego transporty żywnościowe, zagarnął je i przez to przede wszystkim postawił go w bardzo trudnym położeniu. Następnie słowem i pismem namawiał najznakomitszych Macedończyków do odstąpienia od Pyrrusa, wyrzucając im, że obcokrajowca, pochodzącego z odwiecznych niewolników Macedonii, wybrali sobie na pana i władcę, a wypędzili z Macedonii przyjaciół i zaufanych samego Aleksandra! T ą  d r o g ą  w i e l u  p r z e c i ą g n ą ł  n a  s w o j ą  s t r o n ę, aż Pyrrus z przestrachu wycofał się z Macedonii z samymi już tylko wojskami epirockimi i sprzymierzeńczymi, tracąc Macedonię tak samo, jak ją nabył.

Stąd widać, jak władcy nie mają prawa obwiniać masy ludowe za ich chwiejność i kierowanie się korzyścią. Tłumy robiąc to, naśladują tylko ich samych, mistrzów wiarołomstwa i zdrady, których zasadą jest największa korzyść przy najmniejszej trosce o sprawiedliwość."

http://www.czasgarwolina.pl.

 
A teraz o marnym losie starożytnych Stańczyków w demokratycznych radach i na dworach monarchów.

"Tak zatem Pyrrus musiał zrezygnować z Macedonii i wrócić do Epiru, gdzie los łatwo pozwalał mu żyć w spokoju, używać bogactw beztrosko i panować nad krajem. Ale takie życie, bez zadawania klęsk drugim i bez własnego niebezpieczeństwa ze strony innych, wydało mu się nudne jak morska choroba. Podobnie jak Achilles nie umiał znosić bezczynności.

                                         ... ale się gryzło w nim serce

w tej bezczynności i tęsknił za wrzawą wojenną i bitwą.

Szukając więc okazji do nowych wystąpień - znalazł ją Pyrrus w wojnie Rzymu z Tarentem. Tarent  n i e  b ę d ą c  w  s t a n i e  p o d o ł a ć  t e j  w o j n i e ,  a n i  j e j  p r z e r w a ć ,  z  p o w o d u  z g u b n e j  a k c j i  i  z u c h w a ł o ś c i  p r z y w ó d c ó w  l u d u , postanowił zaprosić Pyrrusa do wojny i oddać mu w niej główne dowództwo; bo był on w tym czasie najmniej ze wszystkich władców zajęty, a miał sławę najlepszego stratega. Sprzeciwiali się temu otwarcie niektórzy ze starszych i rozumniejszych obywateli, ale musieli ustąpić przed wrzaskiem i naciskiem stronnictwa prowojennego. Inni, widząc to wszystko, nie przychodzili w ogóle na posiedzenia rady.

Jeden zaś dobrze myślący człowiek, imieniem Meton, tego właśnie dnia, w którym odnośnej uchwale miano nadać moc obowiązującą i zgromadzony już lud pozajmował miejsca, włożył sobie na głowę wieniec z jakichś zwiędłych kwiatów i z małą pochodnią w ręku, niby pijany prowadzony przez najętą do tego klarnecistkę, przyszedł na zgromadzenie w wesołym nastroju. I jak to w tłumie bywa, gdy w rządach ludowych nie ma ładu, jedni przyjęli ten widok oklaskami, inni śmiechem, ale nikt go nie kazał usunąć. Tej kobiecie kazano nawet grać, a jemu śpiewać i wyjść na środek przez zgromadzonych, i tak Meton udawał, jakoby to wszystko chciał uczynić. Ale gdy nastał moment ciszy, zaczął przemawiać: "Obywatele Tarentu! Dobrze robicie, że nie bronicie ludziom, mającym po temu ochotę, bawić się i radować, dopóki nam wolno. Jeżeli więc macie rozum w głowie, korzystajcie i wy wszyscy jeszcze z wolności!  B o  g d y  P y r r u s  z j a w i  s i ę  w  m i e ś c i e,  i n n a  w a s  c z e k a  d o l a, inne życie i inny los.

Te słowa trafiły wielu mieszkańcom Tarentu do przekonania. Pomiędzy zebranymi szły głosy, że racje miał ten, co to powiedział. Jednakże ci, którzy znowu obawiali się Rzymian, że z chwilą zawarcia z nimi pokoju zostaną im wydani, powstali z oburzeniem na zebranych, że znoszą spokojnie tak zuchwałe szyderstwa ze strony pijaka. Po czym zebrali się razem i tego Metona ze zgromadzenia wyrzucili.

W ten sposób odnośny wniosek został przeprowadzony i zaraz wysłano do Epiru poselstwo, nie tylko własne, ale i niektórych ludów italskich, z darami dla Pyrrusa i instrukcjami, że "potrzebują znakomitego i doświadczonego wodza; sił pod dostatkiem będzie na miejscu z Lukanii, Mesapii, Samnium i Tarentu, łącznie około dwudziestu tysięcy konnicy i trzystu pięćdziesięciu tysięcy piechoty."

Podnieciło to mocno nie tylko Pyrrusa. Również Epirotom dodało ochoty i zapału do tej wyprawy."

http://www.czasgarwolina.pl.

 
Dzisiejsza wojna - przez to, że istnieją bomby atomowe - przebiega nie zbrojnie, ale szpiegowsko, gospodarczo i propagandowo (wojna informacyjna). I kiedyś działali propagandyści, ale czy gdy trzeba było samego swego mocodawcę do porzucenia planu zdobycia "całego świata", byli zdolni do tego?

"Był na dworze Pyrrusa pewien Tesalczyk, imieniem Kineas, uchodzący za bardzo mądrego. Słuchał jeszcze wielkiego mówcy Demostenesa i spośród mówców swoich czasów sam jeden także najbardziej przypominał go słuchaczom jakby odbicie jego siły i potęgi słowa. W służbie u Pyrrusa nieraz posłował do różnych miast, przy czym sprawdzały się na nim słowa Eurypidesa, że -

                                słowo wszystko wydrze,

to nawet, co żelazem wróg by musiał zrobić.

Toteż sam Pyrrus nieraz mówił, że więcej miast zdobył Kineas swoimi mowami niż on siłami zbrojnymi. I przez całe życie darzył go bardzo wielkim poważaniem, z jego usług najchętniej korzystał.

Otóż Kineas, widząc, że Pyrrus gotuje się do wyprawy przeciw Italii skorzystał raz z pewnej swobodnej chwili i rozpoczął z królem rozmowę:

"Podobno Rzymianie to dzielni ludzie, Pyrrusie. I wiele bitnych plemion podlega ich rozkazom. Jeżeli bóg nam pozwoli ich pokonać, to jakiż będziemy z tego mieli pożytek?" - Na to Pyrrus: "Pytasz Kineasie o rzecz zupełnie jasną. Nie ma takiego miasta, helleńskiego czy poza Helladą, które by nam sprostało w walce, gdy pokonamy Rzym! Cała Italia znajdzie się natychmiast w naszych rekach, ale jej wielkości korzyści i siły nikt nie powinien przecież znać lepiej niż ty." - Ale Kineas pytał po chwili dalej: A co będziemy robić królu po zdobyciu Italii?" - Pyrrus nie orientując się jeszcze do czego on prowadzi, odrzekł znowu: "Niedaleko stamtąd wyciąga do nas ręce Sycylia, wyspa żyzna i ludna, a do zdobycia bardzo łatwa. Wszystko tam teraz ogarnęła niezgoda, mój Kineasie, i anarchia wśród obywateli, i zawziętość przywódców ludowych od chwili śmierci Agatoklesa." - Na to Kineas: "Bardzo prawdopodobne jest to co mówisz. Ale czy to będzie kresem naszej wyprawy, to zdobycie Sycylii?" - A Pyrrus odparł: "Niech nam tylko bóg da zwycięstwo i szczęście! Będzie to dla nas wtedy tylko wstępna próbą do wielkich przedsięwzięć. Bo któż zdołałby się powstrzymać od Afryki i Kartaginy, skoro będzie to tak bliskie do zajęcia! Nawet taki Agatokles, kiedy musiał potajemnie uciekać z Syrakuz i z jakąś liczbą okrętów przeprawić się za morze omal tego nie opanował. A co tu mówić o tym, że gdy to wszystko zdobędziemy, żaden z dumnych dziś wrogów naszych nie ośmieli się stawić nam czoła!" - Tu Kineas dodał: "Bo rzecz oczywista, że z takimi siłami i Macedonię odzyskasz, i nad Helladą będziesz mógł zdobyć panowanie na zawsze. Ale gdy tego dokonamy, to co potem będziemy robić?" - Na to Pyrrus się roześmiał mówiąc: "Potem? Będziemy z rozkoszą zażywać spoczynku! Dzień po dniu mój kochany, będzie trwać zabawa przy winie, będziemy spędzać czas na rozmowach i wzajemnie się weselić ..." - Tu Kineas wpadł Pyrrusowi w słowa i powiedział: "Jeżeli tak, to cóż nam przeszkadza już teraz, jeśli mamy ochotę używać zabawy i oddawać się razem miłemu spoczynkowi?  B e z  t r u d u  m a m y  p r z e c i e ż  w s z y s t k i e g o  p o d  d o s t a t k i e m, do czego chcemy dochodzić dopiero przez krew, przez gigantyczne wysiłki i niebezpieczeństwa, narażając drugich i siebie na tyle nieszczęść i klęsk!"

Te słowa Kineasa raczej jednak nieprzyjemnie tylko dotknęły Pyrrusa, zamiarów jego nie zmieniły. Rozumiał, jak błogiego wyrzeka się życia, mimo to od myśli spełnienia powziętych nadziei uwolnić się nie umiał."/.../

.

 
Finał wydarzeń odkrył dekadencję Tarentczyków, podobną do naszej dzisiejszej, europejskiej.

"Pyrrus zebrał ich w całość i pomaszerował z nimi w kierunku Tarentu, witany tam przez Kineasa, który na wiadomość o zbliżaniu się króla wyszedł mu z wojskiem naprzeciw.

Król wkroczył do miasta, ale niczego nie przedsiębrał bez woli mieszkańców czy przemocą, póki nie odzyskał reszty ocalałych na morzu okrętów i nie zabrał na nowo pokaźnej części uratowanej armii. Wtedy dopiero widząc, że bez silniejszego nacisku ludność miejscowa nie da się nakłonić do własnej obrony, ani do pomocy drugim w tej obronie, i myśląc sobie, że kiedy on będzie się bił, mieszczanie będą sobie siedzieli w domu i spędzali czas w łazienkach i na rozmowach towarzyskich, zamknął gimnazjony i miejsca spacerowe, gdzie ludzie, wałkując z nudów wydarzenia polityczne, słowami chcieli uprawiać strategię wojenną. Zakazał pijatyki, zabronił publicznych tańców i zabaw w niewłaściwych porach, a ogłosił mobilizacje ludzi pod broń. I przy tym poborze wszystkich zdolnych do służby wojskowej był tak bezwzględny i surowy, że wielu uciekało z miasta, nie przyzwyczajonych do tego, by nimi ktoś w ten sposób rządził."  

"Żywoty sławnych mężów" Plutarch z Cheronei

wyd. Ossolineum de Agostini, 2004

tłum. Mieczysław Brożek


http://www.czasgarwolina.pl.

 
Dziękczynienie za cud wegetacji Grecy składali - wedle swej wiary - Demeter. Słusznie czynili podziwiając Naturę, nie pozwalając "odczarować świata" fałszowi biologii podniesionej bezprawnie do rangi wiedzy absolutnej.

Ilustracje z Internetu.

A. Dobrowolski