22 lipca 2018r. Imieniny: Magdaleny, Bolesławy, Marii
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Choroba egalitaryzmu

         Wielu sympatycznych ludzi w Garwolinie uważa, że różnica możliwości materialnych jakie dają ludziom płace, istniejąca między tymi pełniącymi bardzo obciążające funkcje, a tymi pracującymi na najprostszych a mało odpowiedzialnych stanowiskach powinna wynosić maksymalnie 20%. Jak to mi tłumaczono z przejęciem: dyrektor nie powinien zarabiać więcej niż 1600 złotych, jeśli robotnik zarabia 1300 zł. To samo miałoby dotyczyć etatowego kancelisty i wolnego przedsiębiorcy.

         Takie wyznania są ostrzeżeniem przed tym, czym byłaby demokracja puszczona na żywioł - swojskim komunizmem. Zamiast pomarzyć o tym, by dyrektor pomnożył swe zarobki dwukrotnie, a robotnik swoje - trzykrotnie, myśl ludowa równa w dół dużych i małych. Bohaterowie równości społecznej mają twarze Jerzego Stuhra śpiewającego "ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent" i Izabelli Cywińskiej śpiewającej song "Ludzie po sobie nie sprzątają!" Dobremu rządowi nie wolno słuchać takich postulatów równości.

         Przypomnijmy sobie, czym różni się praca przedsiębiorcy od pracownika etatowego w oparciu o wymyślony przykład.

         Pracownik etatowy Jan Abacki zarabia 2000 złotych miesięcznie, także podczas urlopu i zwolnienia lekarskiego. Ponieważ podczas urlopu i zwolnienia lekarskiego nie ponosi strat (np. leżąc w łóżku podczas grypy nie musi opłacać składki na ZUS jak "prywaciarze"), to można przyjąć, że kiedy pracuje to zarabia 2500 złotych.

         Załóżmy, że dodatkowym dochodem pana Abackiego jest wynajęcie swego drugiego mieszkania za 1000 złotych miesięcznie. Razem, kiedy pracuje, zarabia 3500 zł.

         I oto zjawia się kolega, który namawia go na otwarcie interesu. Jak ocenić sens takiej zmiany?

         Na otwarcie tego interesu trzeba 250 000 złotych, a więc spieniężenia mieszkania (albo zaciągnięcia oprocentowanego rentą kapitałową kredytu). Zmiana sektora pracy wymaga również rezygnacji ze świadczeń socjalnych. Najgorsze zaś jest to, że prywatny interes niesie ryzyko niepowodzenia, utraty zainwestowanych pieniędzy, i bezrobocia.

         Jeśli więc decydować się na tę zmianę - jeśli ma cechy prawdopodobnego sukcesu - to przy perspektywie wyraźnie lepszych niż etatowe dochodów. Na przykład - 6000 złotych miesięcznie. Przy perspektywie 4000 złotych - nie warto ruszać się do nowej inicjatywy. Dochód przedsiębiorcy składa się więc i z pensji pracownika, i renty kapitałowej, oraz premii za ryzyko i nagrody za lata strat.

         Premier Leszek Miller wprowadzając dobry podatek liniowy dla przedsiębiorców pozwolił im zachować premię za przedsiębiorczość.

                                                                                                               Andrzej Dobrowolski

Zamiast ilustracji: Jerzy Stuhr i Izabella Cywińska.

.