25 września 2018r. Imieniny: Aurelii, Kleofasa, Władysława
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Dom kultury zabytkiem

 Strona Wirtualny Garwolin poinformowała, że budynek domu kultury w Garwolinie został przez mazowieckie władze wojewódzkie uznany za zabytek.

 Przypominamy - dom kultury został wybudowany w Garwolinie przez władze komunistyczne w latach 1953 - 55, a więc 61 lat temu.

 Zlokalizowano go na działce zabranej rodzinie śp. Jerzego Piesiewicza. Do budowy użyto cegieł ze zburzonych podczas wojny Garwolina i Warszawy - to ważny symbol. Jego budowie towarzyszył autentyczny entuzjazm i zaangażowanie mieszkańców nie roztrząsających ukrytych podtekstów działania władzy, w tym samym czasie mordującej w więzieniach przeciwników sowietyzacji. (Ja tego entuzjazmu i zaangażowania nie krytykuję, tylko opowiadam o technice rządzenia dla pozyskiwania poparcia ludu i realizacji celów społecznych władzy.)

 Polityczna intencja stworzenia domu kultury jako alternatywy świeckiej dla Kościoła nie została zrealizowana - po odwilży roku 1956 profil działania domu kultury nie był otwarcie wrogi wobec religii. Jego obecność dobrze służyła i służy Miastu.

 Dom kultury ma piękny plan pałacu, którego Garwolin w przeszłości nie miał - jest w nim przestronna sień, ładne schody na piętro, sala balowa (widowiskowa i taneczna) z szatnią, biblioteka; a na piętrze widna galeria sztuk plastycznych, gabinet dyrekcji i kawiarnia; poza tym dziedziniec i ogród. W podziemiach i na poddaszu znalazło się wiele pracowni dla amatorów sztuk wszelakich.

 Widać w jego planie i realizacji, że jego Architekt był człowiekiem wysokiego ducha, obdarowującym nas ideą sprawdzoną przez tysiąclecia. Komuniści chcieli Nowego, Architekt dał Ponadczasowe.

 Dom kultury jest jednym z kilku fragmentów Garwolina budowanych według planu powojennej odbudowy. Miało to być miasto dwupiętrowych kamienic z placami, rynkami, pasażami, zielenią. Jego kształt podpowiada, jak ładne mogłoby być, gdyby przestrzegano tego urbanistycznego projektu.

 Po 1975 i przyłączeniu Garwolina do województwa siedleckiego innowacje przeprowadzano w domu kultury swobodnie. Najpierw zaślepiono okna sali i galerii dyktami sklejki, zredukowano do funkcji widowiskowej funkcję wielkiej sali. Potem doprowadzono do tego, że na miejscu galerii malarstwa znalazło się centrum informacji lokalnej, galerię przeniesiono do ... kotłowni w piwnicy, a że ta jest mała, duże wystawy organizuje się ... w salach przy pływalni.

 Decyzja przyznania statusu zabytku spotkała się z niechęcią władz miejskich, bo krępuje swobodne decydowanie właściciela o kształcie architektonicznym ośrodka, i co za tym idzie, o jego funkcjach. Jest więc dobra okazja by zastanowić się jaki jest sens państwowego nadzoru eksperckiego nad prywatnymi, instytucjonalnymi i samorządowymi właścicielami dóbr rzutujących na dobro sąsiedzkie i narodowe w całości.

 Pewne aspekty życia są węzłowo ważne dla swych społeczności. Dlatego ogranicza się prawo własności i użytkowania tak, by złe decyzje właścicieli nie doprowadziły do zła powszechnego: chaosu przestrzennego, powodzi, epidemii, zniszczenia świadectw kultury i historii, itd. Oto przykład:

 Dzielnice gmin i miast powinny mieć opracowane miejscowe plany zagospodarowania, przyporządkowującej każdej z nich jakąś funkcję (np. mieszkaniową) a wykluczającą przeciwstawne (np. przemysłową). To ogranicza właścicieli działek, ale z drugiej strony gwarantuje im, że sąsiad nie popsuje wartości ich działki budową niechcianego obiektu (np. wielkim magazynem towarów). Czy władze samorządowe chętnie tworzą takie plany? Nie, bo i wójtowie i burmistrzowie są przez te plany ograniczani! Zaistnienie tych planów (również przed-planistycznego studium) to zaistnienie rządów prawa nad rządami władz lokalnych, którym już po uchwaleniu prawa może przyjść do głowy pomysł sprzeczny z nimi i przez to niemożliwy do realizacji.

 Tak więc przepisy i prawa opracowywane przy udziale ekspertów są dobre właśnie dlatego, że krępują "genialne" pomysły władzy. (Władza demokratyczna rządzi nie swoimi, ale tylko wspólnymi/niczyimi dobrami i nie ponosi osobistej odpowiedzialności za złe konsekwencje działań - toteż preferuje rozwiązania łatwe, błyskotliwe, kosztowne i nieopłacalne. Prawo powinno im to utrudniać!) Prawo w Polsce nie jest takie złe, i gdyby było egzekwowane, to mądrze powstrzymywałyby władyków przed sobiepaństwem. Ale czy ono obowiązuje? Niestety nie.

 Po pierwsze - eksperci formułujące eksperckie przepisy i decyzje niekiedy źle wypełniają obowiązki, o czym jeszcze wspomnę . Po wtóre - eksperci mają swoich przełożonych, urzędników wysokiego szczebla politycznego. To oznacza, że kto zna tych przełożonych może załatwić zmianę stanu prawa wedle swej woli.  Takie mechanizmy sprawiają, że eksperci zamiast przeciwstawiać się błędom - sankcjonują je. Bo jeśli sprowokowany nadzór nie odrzuca złych pomysłów, to dla obywateli to znaczy, że "nie są one złe", a ich autorzy "mają rację". (Pisałem o tym w przeszłości wiele razy jak eksperci przeczyli swoim własnym wcześniejszym orzeczeniom).

 Czy więc tym razem eksperci "wytrzymają" kontrargumentację wobec statusu zabytku dla domu kultury? Wątpię. To mogłoby zagrozić planom kolejnych zmian w budynku, a nawet sprowadzić konieczność przywrócenia pierwotnych planów i funkcji, niewygodnych dla wpływowych ludzi.

 Za gest opieki nad zabytkiem wypada jednak podziękować wojewódzkiemu konserwatorowi. Warszawskiemu, a nie siedleckiemu, który prawie pozwolił prawdziwe, stuletnie schody neobarokowej kolegiaty wymienić na nowe, wyprodukowane z przemysłowo szlifowanego kamienia. (A teraz rozważa wymianę jej okien na drewniane.)

                                                                                                             Andrzej Dobrowolski

Powojenny plan odbudowy Garwolina

http://www.czasgarwolina.pl.

.