17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Jak Marek Dobrowolski kryzys Trybunału Konstytucyjnego przepowiedział

   W centrum politycznego życia Polski znalazła się kwestia dobrego określenia składu sędziowskiego Trybunału Konstytucyjnego.

   Dziesięć dni przed wyborami kwestię możliwej problematyczności statusu sędziów TK poruszył publicznie - prawdopodobnie jako pierwszy krytyk - nasz garwoliński rodak dr Marek Dobrowolski. Tekst w Gazecie Prawnej nosił tytuł "Prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem ślubowania nowych sędziów TK" (16.10.2015).

    Warto przeczytać fragmenty jego wypowiedzi, bo należy ona do nielicznych gdzie klarownie napisano o istocie błędu PO-PSL. Oto one:

   /.../   Wybór podczas ostatniego posiedzenia kończącego swą kadencję Sejmu (8 października 2015 r.) pięciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego budzi kontrowersje natury politycznej i zasadnicze zastrzeżenia prawne. Przypomnijmy, iż ustępujący sędziowie TK zakończą piastowanie swych funkcji dopiero po wyborach parlamentarnych (trzech 6 listopada 2015 r., pozostałych dwóch sędziów z początkiem grudnia 2015 r.).

    A więc po zamknięciu urn wyborczych o 21.00 w dniu 25 października 2015 kiedy sejm nowej kadencji już istnieje. Gdyby głosowanie odbywało się przez system komputerowy wysyłający dane do centralnego komputera, który wyświetliłby o 21.00 rezultaty na tablicy wyników na gmachu Sejmu, a wybrani na parlamentarzystów kandydaci oczekujący pod gmachem parlamentu weszli na sale obrad, to zastaliby na urzędzie tych pięciu urzędujących sędziów, którym pozostało jeszcze kilka tygodni służby. A praktycznie rzecz biorąc - posłowie kończącej się kadencji nie mógli wiedzieć, czy inauguracja nowej kadencji nie odbędzie się 4 listopada, wybierali więc całą piątkę "na zapas". - AD

   W kategoriach politycznych decyzję posłów trudno więc interpretować inaczej niż jako swoistą uzurpację uprawnień przynależnych Sejmowi przyszłej kadencji. Nie sposób bowiem oprzeć się wrażeniu, iż celem działania sejmowej większości było zapewnienie sobie wpływu na obsadę foteli sędziowskich kosztem parlamentu, jaki zostanie ukształtowany w najbliższych wyborach.

/.../ Zgodnie z postanowieniami konstytucji Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów wybieranych indywidualnie przez Sejm na dziewięć lat (art. 194 ust. 1). Przy czym sformułowanie „wybierani przez Sejm” należy rozumieć jako Sejm, na kadencję którego przypada koniec kadencji sędziego ustępującego, a nie jako „jakikolwiek Sejm”. W przeciwnym razie można byłoby pytać retorycznie, dlaczego obecny skład parlamentu nie mógłby wybrać także np. kolejnego sędziego (na miejsce tego, którego kadencja kończy się w kwietniu 2016 r.). /.../

   W każdym razie zasada, zgodnie z którą wyboru nowych sędziów TK dokonuje Sejm, w trakcie funkcjonowania którego następuje zakończenie kadencji sędziów ustępujących, nie była dotąd kwestionowana. Co więcej, wydawała się racjonalna i oczywista. Nowa ustawa [sprzed wyborów - AD] o TK tę zasadę podważyła.

/.../

   Galimatias prawny statusu TK panował, jak się okazuje, "od zawsze", a nie jest owocem grudniowych zmian. Posłuchajmy jakie pułapki twórcy TK sami na siebie zastawili.

   Nie można wykluczyć również, iż analizowane rozwiązanie prowadzi do naruszenia konstytucyjnie określonej liczby sędziów TK. Jeżeli bowiem przyjmiemy, iż samo podjęcie uchwały przez Sejm o wyborze danej osoby czyni sędziego, to po decyzji Sejmu z 8 października 2015 r. skład polskiego trybunału będzie liczyć nie 15, ale 20 sędziów. [Autor tu pisze o stanie rzeczy panującym kilka dni przed wyborami - AD] Jedynym sposobem wyeliminowania takiej sytuacji jest uznanie, iż osoba wybrana przez Sejm zostaje w pełni umocowanym sędzią konstytucyjnym dopiero po złożeniu ślubowania /.../. Ale konsekwencją takiej konstrukcji prawnej jest konieczność przyjęcia tezy, zgodnie z którą dopiero od tego momentu (od dnia złożenia ślubowania) biegnie kadencja sędziego.

   Tyle tylko iż w dotychczasowej praktyce niejednokrotnie to Sejm wskazywał datę rozpoczęcia kadencji nowo wybranego sędziego; opierał się więc na założeniu, że to Sejm czyni sędziego. W świetle tych rozważań niezwykle aktualne staje się więc pytanie o znaczenie ślubowania sędziego TK. Jeżeli ma ono jedynie charakter uzupełniający, to ustawa w zakresie procedury wybierania sędziów TK narusza art. 194 ust. 1 konstytucji przez dopuszczenie do przedwczesnego wyboru nowych sędziów. Jeżeli natomiast złożenie ślubowania decyduje o uzyskaniu statusu sędziego, to analizowane rozwiązanie pozostaje zgodne z konstytucją, a prezydent jest zobowiązany wybrać taki moment złożenia ślubowania przez nowo wybranych, aby konstytucyjnie określona liczba sędziów TK nie była naruszana.

    Powyższe wątpliwości i zastrzeżenia mógłby rozstrzygnąć sąd konstytucyjny, badając procedurę wyboru nowych sędziów TK [wybranych przez PO-PSL - AD]. Tyle że stwierdzenie jej niekonstytucyjności nie prowadziłoby do podważenia dokonanego przez Sejm wyboru. Zgodnie bowiem z art. 190 ust. 3 konstytucji orzeczenia TK wchodzą w życie z dniem ogłoszenia i rodzą skutki prawne ex nunc – [tylko] na przyszłość.

   W ten sposób powstałaby sytuacja paradoksalna: ustępujący Sejm pozbawiłby swojego następcę możliwości wyboru pięciu nowych członków TK, z kolei ów nowy Sejm – na skutek uchylenia przez TK procedury wyboru sędziów – nie mógłby dokonać swoistej rekompensaty owej straty, obsadzając miejsca zwolnione przez sędziów, których kadencje zakończą się w grudniu 2019 r.

   Czy oznacza to, iż prezydent do czasu wyroku TK w sprawie konstytucyjności tej procedury powinien się wstrzymać się z przyjmowaniem ślubowania od nowo wybranych sędziów TK? W moim przekonaniu takie postępowanie byłoby racjonalne, w szczególności jeśli uznamy, iż to moment ślubowania czyni sędziego. Dotychczasowa praktyka zna przypadek wstrzymania na kilka miesięcy ślubowania osoby wybranej na sędziego TK w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości (chodzi o kazus Lidii Bagińskiej, wybranej 8 grudnia 2006 r. i zaprzysiężonej 6 marca 2007 r.). 

   Całość tekstu Marka Dobrowolskiego dostępna jest w Gazecia Prawnej. 

   Gdyby Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność powołania pięciu sędziów przez stary sejm, sytuacja TK byłaby prosta. Perspektywicznie rzecz biorąc - przegrany obóz PO-PSL zyskałby na tym, dając wolne pole do spokojnych rządów PiS.

                                                                                                               Andrzej Dobrowolski

 

 

Marek Dobrowolski jest nauczycielem akademickim KUL, ekspertem Naszego Dziennika i TV Trwam. Mieszka w Lublinie. Wraz z żoną Ewą wychowują trójkę dzieci.

http://www.czasgarwolina.pl.

.