25 września 2018r. Imieniny: Aurelii, Kleofasa, Władysława
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Sejm ograniczy burmistrzowanie?

 Jacek Sasin poinformował, że PiS zgłosi na forum Sejmu propozycję ograniczenia do dwóch kadencji czasu sprawowania funkcji wójta, burmistrza, i prezydenta miasta. Ta nowelizacja prawna miałaby obowiązywać od wyborów samorządowych w 2018 roku. Oczywiście ograniczenie nie obejmowałoby dotychczas sprawowanych kadencji (prawo nie działa wstecz). Propozycję tę popiera Partia Nowoczesna.

 Propozycja PiS jest przypomnieniem klasycznego rozwiązania republikańskiego obowiązującego w starożytnych Atenach i Rzymie od 510 roku przed Chrystusem. Po wygnaniu zdegenerowanych monarchów ówcześni prawodawcy chcieli zapobiec sytuacji zajęcia stanowiska demokratycznego władcy przez człowieka, który stosując metody eliminacji konkurentów, przekupstwa politycznego mas i zastraszenia ludzi niezadowolonych, rozbuduje swe wpływy w społeczeństwie i stanie się praktycznie nieusuwalny, tak jak tyran. Za koniec epoki republiki rzymskiej uważa się moment kiedy Juliusz Cezar złamał zasadę jednej kadencji konsula, i został nim po raz drugi.

 (Inna jest sytuacja monarchii, w której rządzący rządzi swym królestwem, a inna "rzeczy wspólnej", "rzeczy pospolitej" w której rządzący jest tylko "dzierżawcą własności" z której zarządu będzie musiał zdać sprawę właścicielowi.)

 Jest dla mnie oczywiste, że polska prowincja bardzo potrzebuje takiego ograniczenia.

 Perspektywa nieuchronnego końca pracy na stanowisku włodarza wpływałaby zbawiennie na styl i metody rządów - ci sami ludzie których znamy jako bezkarnych ludzi z układu, staliby się ostrożniejsi i bardziej gospodarni.

 Realizacje dużych długofalowych projektów lokalnych musiałyby się oprzeć o sporządzone profesjonalnie plany, przekazywane w realizacji z rąk do rąk następców, i podlegające kontroli niezależnych już od siebie służb, przed momentem przedawnienia karalności złych działań.

 Włodarze gmin nadzorują w Polsce komisje wyborcze - zakończenie rządów "nieustająco panujących" mogłoby ograniczyć przypadki cudów nad urną wyborczą. (A propos - 30 lat temu w USA prezydent Reagan wprowadził komputerowy system głosowania - kiedy dojdzie do tego u nas?)

 W naszej socjalistycznej rzeczywistości gospodarze gmin często są z urzędu największymi pracodawcami w gminie - to rodzi patologie klanowego zatrudnienia i budowania sitw władzy.

 Wykluczenie możliwości pełnienia trzeciej kadencji władzy byłoby dobrym uczynkiem wobec samych ludzi władzy, bo stworzyłoby normalność odchodzenia z urzędu, z którego samemu - przez narkotyczność rządzenia - trudno odejść.

 Przeciwnicy ograniczenia czasu rządów włodarzy samorządowych z PO, PSL, i ruchu Kukiz'15 mają wobec tej propozycji swe kontrargumenty: w małych gminach ma rzekomo zabraknąć kompetentnych ludzi na stanowiska włodarzy; stanowiska te nie będą cieszyły się podobno popularnością wśród ludzi operatywnych, bo ci nie będą chcieli "na ledwie dwie kadencje" wiązać się ze stanowiskiem samorządowym. Stanisław Żeligowski biadał kiedyś nad losem włodarzy kończących publiczna misję, że "nie mają gdzie znaleźć pracy". Co prawda to prawda - niektórzy nic innego oprócz rządzenia nie umieją.

 A tak poważnie. Znam pojedyncze gminy w Polsce, które na omawianym ograniczeniu straciłyby (np. Górzno pod rządami Waldemara Sabaka), ale znaczna większość zyskałaby. Oby ten projekt PiS doczekał realizacji!

                                                                                                           Andrzej Dobrowolski

 

"Nie dawajmy nikomu sposobności do bycia nikczemnym.

Wykorzysta ją."

 

 

Mikołaj Gomez-Davila

.