17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Wyznanie Anieli Merkel
   Kanclerz Niemiec Aniela Merkel wyznała publicznie, że jej inspiracją życiową jest chrześcijaństwo.

      To zaskakujące wobec faktu realizacji kontrkulturowej rewolucji przez państwo niemieckie.

     Prawo Niemiec zmieniono i stanowi ono tymczasem, że homoseksualiści mogą legalizować swe związki. To fałszywy sygnał, zły mem dla zwykłych Niemców, że są to związki normalne, a przecież są biologicznie bezpłodne, i kulturowo przeciwwskazane - wychowywane w nich dzieci nie poznają wzoru Adama i Ewy.

     Przedszkola i szkoły niemieckie hołdują anty-biblijnej tezie, że płeć człowieka jest wartością kulturową (a nie biologiczną), a że kultura jest złym  w m ó w i e n i e m  szkodzącym człowieczeństwu ludzi (a nie słowem stwórczym  b u d u j ą c y m  człowieka), więc trzeba ją zwalczać, wprowadzając sztucznie wykoncypowany wzorzec  s t e r y l n e j  równości. Rozbraja się przy tym wrodzony wstyd dzieci i uczy się je nieskrępowanego zaspokajania i współżycia. (Tak jak w USA w latach sześćdziesiątych, w "Widzeniach nad Zatoką San Franscisco" opisał to Miłosz.) Sodoma i Gomora.

   Minister spraw zagranicznych Niemiec był homoseksualistą publicznie obnoszący się związkiem ze swym partnerem. A przecież kulturowa reprymenda dla homoseksualizmu - np. w formie dowcipów o gejach - jest dobrym ukierunkowaniem osób biseksualnych na życie heteroseksualne. Zaś odrzucenie manifestowania swego homoseksualizmu świadczy o świadomości szkodliwości rozpowszechniania własnej przypadłości.

    Pani kanclerz Niemiec publicznie stwierdziła nawet, że zalecenia papiestwa dla rodzin są anachronizmem, nie respektując rozdziału polityki od wiary-kultury. (No, to może wynikać z protestanckiego nacjonalizmu, który odrzucił katolicki uniwersalizm).

   Czy więc Aniela Merkel świadomie kłamie realizując "kontr-kulturkampf", czy pojmuje chrześcijańską kulturę na takim poziomie abstrakcji i tak odmienioną, że jedynym grzechem zdaje się jej niepłacenie podatków, za które państwo demoralizuje dzieci? Ani to, ani to.

http://www.czasgarwolina.pl      Wydaje mi się, że znam odpowiedź na to pytanie bo jako młody człowiek poznałem młodzież Niemieckiej Republiki Demokratycznej, a Aniela Merkel to "dziewczynka" z NRD. Nigdzie w świecie nie spotkałem ludzi o tak rozdwojonej jaźni. Chłopcy i dziewczęta z komunistycznych Niemiec panicznie bali się władzy marksistowskiej i żyli w totalnym zakłamaniu. Deklarując wiernopoddańcze wyznawanie komunizmu i widząc zło systemu popadali w egzystencjalną schizofrenię blokującą ich wewnętrznie przed wyciąganiem wniosków z naocznych doświadczeń przeczących religii marksistowskiej.

      Trzy przykłady.

 

   Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. W internacie szkoły zawodowej w Garwolinie, w jego świetlicy oglądaliśmy w TV razem z dziećmi enerdowskiej wycieczki zawody lekkoatletyczne. I oto bieg wygrał Niemiec z Niemiec Zachodnich! Młoda dziewczyna wybuchła oburzeniem:

- Oni wygrali!

- Ależ to też Niemiec, nie cieszysz się?

      I wtedy dziewczyna znieruchomiała. Czy nie wiedziała co ma powiedzieć żeby nie podpaść? A może zdumiała ją uwaga, by więź narodową stawiać nad więź komunistyczną? Czekała zastygła w przerażeniu na to co się stanie. Niemiecki wychowawca szczęśliwie dopowiedział: - Niech zwycięża najlepszy! Spojrzeliśmy sobie z uśmiechem w oczy, i konfuzja rozwiała się w powietrzu.

 

       Podczas zwiedzania garwolińskiej kolegiaty dziewczynki i chłopcy z uwagą oglądali nasz kościół. Ku naszemu zaskoczeniu jeden z chłopców klęknął przed freskiem objawienia Matki Boskiej i zaczął się modlić. Ale po chwili w panice obejrzał się do tyłu, i przypomniał sobie, że jest z wszystkimi na wycieczce! Więc zaczął parodiować modlitwę, nerwowo chichocząc, płonąc ze wstydu, śmiejąc się do kolegów, ale i powracając wzrokiem ku postaci na chmurze. A potem wstał z nic-nie-widzącym wzrokiem i dołączył do wszystkich.

 

      Podczas harcerskiej rewizyty w NRD zwiedzamy niemieckie miasto. Podchodzimy już do trzeciego kościoła, na którym wisi tablica, że jest zamknięty, bo grozi zawaleniem. Mówię do kolegi:

- Ot, taki sposób walki z religią.

- Oczywiście - potwierdza mój kolega, lewicowiec.

      A nasza sympatyczna niemiecka tłumaczka nagle spurpurowiała ze złości krzyczy:

- W NRD jest konstytucyjna wolność wyznania, kto chce chodzi do kościoła!

      Odpowiedzieliśmy jej uśmiechem litości.

 

         Tak im prano mózgi, dziesiątki razy przekraczając próg pruskiego drylu.

      Aniela Merkel była jedną z nich. Jej ojciec był pastorem, który łączył chrześcijaństwo z respektem dla NRD.

    http://www.czasgarwolina.plTo, że werbalnie wspiera ona chrześcijaństwo a jako kanclerz demontuje kulturę chrześcijańską wydaje się być przedłużeniem starego nieszczęścia.

                                                                                                           Andrzej Dobrowolski





.