16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Nie tylko SdG przegrywa.

     Stowarzyszenie dla Garwolina poniosło klęskę wyborczą w wyborach do Rady Miasta. W nowej piętnastoosobowej radzie znalazł się tylko jeden jego przedstawiciel, podczas gdy w dwóch poprzednich kadencjach - ośmiu, a 12 lat temu - sześciu.

      Pierwszoplanową, choć nie największą, przyczyną porażki są błędy SdG.

   Cztery lata ubiegłej kadencji dały możliwość zaprezentowania różnic w decydowaniu o Mieście, i rozumienia spraw miejskich. Należało te różnice eksponować bieżąco w prasie i Internecie  dzięki czemu wyborcy lepiej kojarzyliby gospodarność i rozsądek z SdG. Na przykład rozwiązanie nielubianej straży miejskiej nie zostało wyeksponowane w roku wyborczym jako decyzja Stowarzyszenia, i wyborcy nie pamiętali o tej zasłudze. Podobnie stało się z zasadniczą różnicą w pojmowaniu kredytowania budowy basenu - esdegowski pomysł "kredyt na krótko z dwumilionowymi odsetkami" był lepszy niż przeforsowany "kredyt na 20 lat z siedmiomilionowymi odsetkami". Różnice te, i takie jak te, utonęły w szumie informacyjnym.

    Wrześniowa ulotka przewodniczącego RM Marka Jańca informująca o kontrowersyjnym projekcie zbiornika przeciwpowodziowego, którego dno ma leżeć powyżej poziomu rzeki, była dobrym przykładem na to, jak należało informować wyborców znacznie częściej.

    Rozbicie koalicji wyborczej SdG i PiS sprawiło, że nie zsumowały się ich głosy i nie zdobyły łącznie 3 mandatów.

     Niedyskrecje sztabu wyborczego doprowadziły - jak to niegdyś już było - do podstawienia kandydatom z SdG kontrkandydatów o identycznym nazwisku, co niewątpliwie odebrało im wiele głosów wyborców niedoczytujących imienia kandydata na karcie wyborczej, co sprawiło, że kolejny kandydat SdG nie uzyskał mandatu.

   Kampania wyborcza przeciwników SdG była lepsza: lepiej przygotowana, wcześniej rozpoczęta, jawiła się jako elegancka, personalna. Można założyć, że gdyby obydwie kampanie były równie wymowne, SdG mogło uzyskać w sumie 5 - 6 mandatów.

       Dlaczego - jak sądzę - nie więcej?

      SdG było w gorszej sytuacji, bo zmieniły się okręgi wyborcze. Teraz są jednomandatowe, co preferuje kandydata znanego dobrze tysiąc-osobowej społeczności dzielnicy, poprzednie trójmandatowe preferowały ludzi powszechniej znanych w całym Mieście, i myślących w większym stopniu o Garwolinie jako całości. To było poprzednimi razy atutem SdG.

   Antymieszczańskim czynnikiem utrudniającym SdG kooptowanie wartościowych kandydatów jest "ustawa Gosiewskiego", skutkująca koniecznością ujawniania majątku, co grozi kandydatom z "klasy średniej" wybuchem zawiści u sąsiadów. Niewątpliwie niektórzy potencjalni kandydaci bali się kandydować z listy jawnie opozycyjnej.

       Marek Janiec - jeśli uwzględnimy prawa socjologii, a nie teoretyczne wykoncypowane reguły demokracji - właściwie nie mógł wygrać z burmistrzem urzędującym od 20 lat. Coraz słabsze wyniki kandydatów SdG na burmistrza (42%, 38%, 36%) odwzorowują zniechęcenie wyborami wyborców antyburmistrzowskich, emigrację elektoratu SdG (tak, tak!) i zanik myślenia wolnościowego u pozostałych.

      A właśnie. Rosnąca pod skrzydłami UE biurokracja i zwiększone podatki sprawiają, że klasa średnia w Polsce gaśnie, a wraz z nią charakterystyczne dla niej myślenie obywatelskie bilansu dochodów i wydatków, oszczędzania i dalekosiężnego planowania. Rośnie sektor państwowy i samorządowy, a także takie firmy prywatne, które egzystencję zawdzięczają zleceniom publicznym. Szczytem marzeń przestało być założenie wolnej firmy, dziś ludzie chcą marnego etatu, i wspierają w głosowaniu jego istnienie - i życie na kredyt samorządu i państwa.

      Co ciekawe, nawet wewnątrz SdG przez 20 lat jego istnienia zmieniliśmy się tak jak cała Polska. Wielu z nas zaprzestało częściowej lub całkowitej własnej przedsiębiorczości i przeszło "na etat". Nasi bliscy pracują częściej w sektorze uspołecznionym. To wpływa na oceny spraw miejskich.

      Czy SdG wróci więc "do gry" jako prawica? Albo czy oddolnie wyrośnie na jego miejscu prawicowe stowarzyszenie młodego pokolenia?

       Dopóki trwa i nasila się bizantynizacja życia - zapewne nie.

                                                                                                                Andrzej Dobrowolski

       Czy wiecie, że ...

 

                          znawca cywilizacji Feliks Koneczny zaliczał Niemcy do cywilizacji bizantyńskiej, a nie naszej, łacińskiej? Zmiana Niemiec, które w myśleniu wiernopoddańczo podporządkowały się rozkazom swej władzy miała dokonać się w XI wieku. Niemieccy cesarze rościli sobie prawo wydawania poleceń papieżowi!

To ważne, bo sprawcą Unii Europejskiej i zarządcą Europy są właśnie Niemcy.


.