16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Garwolińskie kleszcze roznoszą boreliozę
      Czy wiecie Państwo, że garwolińskie kleszcze roznoszą boreliozę? Tak właśnie jest. Ta podstępna choroba zakaźna zrazu jest nieodczuwalna, ale kiedy rozgości się w organizmie człowieka może go pogrążyć w nieustającym zmęczeniu i zatruć życie. Trudno ją zdiagnozować. W zaawansowanym stadium, już po ujawnieniu, poddaje się co najwyżej zaleczeniu, ale nie wyleczeniu.

      Nadszedł więc czas, że ukąszenie przez kleszcza - nawet jeżeli nie wywołało rumienia wokół rany - należy traktować już wstępnie jako zarażenie chorobą, i natychmiast zgłosić się do lekarza chorób zakaźnych. Uprzedzam Państwa, że wielu medyków nie przyjmuje do wiadomości wagi zagrożenia boreliozą i możecie się spotkać z ich strony ze zbagatelizowaniem zgłoszenia. Trzeba szybko odnaleźć właściwego lekarza.

      Ponieważ jego znalezienie może zająć Państwu tygodnie pozwolę sobie podać Wam adres strony internetowej dobrego specjalisty z otwockiego szpitala zakaźnego doktora Piotra Kurkiewicza. Prowadzi on prywatną praktykę w warszawskich Alejach Jerozolimskich, naprzeciwko gmachu dawnego Smyka.

    Jeśli musielibyście czekać na przyjęcie u niego, lub innego specjalisty kilka dni, to tymczasem rozpocznijcie profilaktycznie terapię antybiotykową nowoczesną formą doksocykliny, która ma nazwę Unidox. Dwa razy dziennie tabletkę 100 mg przez 4 tygodnie. Resztę, zależnie od rodzaju objawów towarzyszących ukąszeniu, zleci zakaźnik.

      Mam nadzieję, że ta rada pozwoli być "mądrym przed szkodą" rozwiniętej choroby choć jednemu Czytelnikowi lub jego znajomemu. Oby!

       W świecie medycznym trwa spór jak przebiega borelioza i jak ją leczyć.

    Rządowe programy opieki zdrowotnej funkcjonujące w świecie socjaldemokratycznego Zachodu (USA, Francja, Polska) oparte są na założeniu, że borelioza nie jest chorobą trudną do wyleczenia. Jeden antybiotyk ma tu za zadanie wytępić w trzy tygodnie wszystkie bakterie w organizmie pacjenta. Nawroty objawów choroby traktowane są jak "zespół poboreliozowy" o podłożu autoagresji (chorobliwe uczulenie na komórki własnego ciała).

     Lekarze praktycy i naukowcy przeciwni tej koncepcji uważają, że bakterie boreliozy potrafią przetrwać zbyt krótką terapię jednym antybiotykiem jako cysty, i na stałe opanować człowieka, po latach pustosząc jego ciało. Dlatego zalecają leczenie - jak w gruźlicy czy trądzie - przynajmniej dwoma antybiotykami przez długie miesiące. Lekarze ci podważają również wiarygodność tanich testów krwi świadczących o obecności bakterii i ostrzegają, że ich ujemne wyniki dają pacjentom fałszywe poczucie zdrowia, a firmy ubezpieczeniowe rozgrzeszają z odmowy finansowania długiego leczenia i wypłaty rent. Ci lekarze założyli międzynarodowe towarzystwo naukowe ILADS. Do nich należy doktor Piotr Kurkiewicz. . (Niemiecka służba zdrowia postępuje zgodnie z zasadami ILADS.)

     Kto ma rację? Zaciekawionych odsyłam do francuskiego filmu "Borelioza, cicha epidemia" emitowanego w kanale Planete +. Również amerykański film "Under our skin"  zamieszczony na stronie internetowej dr Kurkiewicza pozwala wyrobić sobie opinię na ten temat. O pretensjach "indywidualnych" pacjentów zaniedbanych (?) w "społecznym" leczeniu ubezpieczalnianym można poczytać również na "forum boreliozy" na stronie Gazety Wyborczej.

         Uczulam opiekunów dzieci zabierających je do lasu, na łąki pełne wysokich traw, do parku, że należy je odpowiednio ubierać i "perfumować" repelentami.

                                                                                                                      Andrzej Dobrowolski


.