16 listopada 2018r. Imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Przed wyborami o potrzebie urbanistyki

     Przed wyborami samorządowymi wielu młodych ludzi przygotowuje się do funkcji radnego gminy, miasta lub powiatu. Specjalnie dla nich, tym razem szczególnie tych spoza Garwolina, chciałbym napisać o najważniejszym a niedocenianym obowiązku rad - planowaniu przestrzennym.

     To, że podczas kampanii wyborczej problematyka urbanistyczna jest nieobecna w dyskusji obywatelskiej nie świadczy o tym, że jest nieważna albo tak oczywista, że nie podlega dyskusji, ale raczej o tym, że przeciętni wyborcy nie dają się nią zainteresować, a nieświadomi kandydaci uważają ją wręcz za zawracanie głowy, albo co gorzej - inicjatywę czyjejś prywaty.

     Powtórzmy. Najważniejszą pracą władz samorządowych jest planowanie przestrzenne. Przestrzeń jest bowiem miejscem realizacji inicjatyw ludzkich i zarówno anarchia jak i tyrania przepisów dotyczących możliwości jej zagospodarowania prowadzi do degradacji rozległych obszarów, w których kryje się potencjalnie wielka wartość. Na przykład z winy anarchii dochodzi do degradacji działek sąsiadujących z niewygodną inwestycją (powiedzmy - oborą na przedmieściu o zdolnościach przyjęcia dzielnicy bloków) lub z winy nietrafnie i zbyt restrykcyjnie przekwalifikowanych kwartałów terenu dochodzi do zamrożenia ich rozwoju (np. określenie jako ekologicznych terenów o zdolności stania się dzielnicą domków letniskowych). Degradacja ta zaś przyczynia się do więdnięcia właścicielskiej klasy średniej, odstraszania potencjalnych inwestorów i ogólnego zastoju miasta czy gminy.

     Skąd bierze się konieczność określenia funkcji przestrzennej dzielnicy? Dlaczego złe miałoby być zupełnie nieskrępowane gospodarowanie na nich indywidualnych właścicieli? Wolności nie wolno używać tak, by szkodzić innym ludziom. "Wolność twojej pięści ograniczona jest bliskością mojego nosa." Nie wolno więc wbrew dobru sąsiadów wybudować inwestycji, która całkowicie pogrzebie walor majątkowy ich parceli. Trzeba podporządkować się więc sensownej urbanistycznej dyscyplinie. W zamian za to, że jako właściciele gruntu podporządkujemy się planowi uzyskujemy pewność, że i nasz sąsiad mu się podporządkuje i nie zaszkodzi z kolei nam. Po wtóre: jakość projektu urbanistycznego buduje ład i sens życia, jak każdy porządek wokół nas.

    http://www.czasgarwolina.pl(O tym więcej w "Starszych tekstach" Czasu Garwolina zawierających począwszy od 16.09.2012 liczne wypisy z kultowej książki urbanistycznej i architektonicznej Christophera Alexandra "Język wzorców").

      Tak oto prawo zagospodarowania przestrzeni pełni funkcję niegdysiejszego prywatnego właściciela miasta lub wsi, który kierował sensowną rozbudową swej miejscowości jako całości przestrzennej.

     Niezwykle niebezpieczne jest zaniechanie planowania przestrzennego - bo w przestrzeniach bez prawa planistycznego w oparciu o pojedyncze rozprawy administracyjne powstają inwestycje nieskorelowane ze sobą. Dają one chaotyczny pejzaż domków, hal, składów złomu, lasków, dzikich wysypisk i zaparkowanych na wieczność starych ciężarówek.

     Nie należy więc dać się zwieść tym samorządowcom, którym żal pieniędzy na sporządzanie planów. Dla Garwolina który ma miejski budżet roczny 50 milionów złotych, to znaczy o tysiąc razy większy od garwolińskiej rodziny, wydanie 200 tysięcy złotych na plany nie jest dużym wydatkiem, tak jak dla rodziny nie jest dużym wydatkiem 200 złotych. Oszczędzanie na planach to oszczędzanie na sensie.

     Nie należy uznawać racji tych, którzy nie chcą nowych planów, by nie rozpoczynać budowy nowych dzielnic związanej z kosztami budowy ulic, placów, parkingów, itd. podczas gdy za publiczne pieniądze budują popisowe obiekty chwały populizmu. To tak, jakby żałowali pieniędzy na zakup butów dla dzieci, żeby kupić im bilety do cyrku.

     Równie zła jak zaniechanie planowania przestrzennego jest zgoda władzy lokalnej, by każdemu z osobna właścicielowi gruntu iść na rękę i w imię świętego spokoju, nadawać "status prawny" kwalifikujący do takiej zabudowy, jakiej on chce. To daje również efekt chorobliwy, czego przykładem jest peerelowskie dziedzictwo Garwolina: dawne Koszary jako dzielnica mieszkaniowo - przemysłowo - oświatowo - zdrowotno - składowa. I, niestety, nasz kochany Stary Garwolin, gdzie bloki sąsiadują z garwolińskimi chałupami, te z dwupiętrowymi kamienicami, a te z gmachami urzędów przy zatłoczonych uliczkach bez parkingów. Groch z kapustą. Brzydko. A przecież urbaniści opracowali plan dobrej zabudowy Miasta w 1947 roku, tylko zabrakło woli wyegzekwowania go. Ot, słowiańska rozlazłość.

      Poprawne zaplanowanie zabudowy miasta przynosi bogacenie się obywateli. To jest dobre, bo lepiej by nasi sąsiedzi byli zamożni i wolni niż biedni i uzależnieni od łaski władzy. Wtedy ich domy będą zdobić krajobraz miasta, w firmach zamożnych sąsiadów będzie można znaleźć pracę, kiedy ich dzieci wejdą w dorosłe życie to będą miały większe możliwości dobrych działań dla naszych dzieci. Młodym konserwatystom zwracam uwagę, że owoce poprawnej myśli urbanistycznej bardziej wzbogacają mieszczaństwo niż maksymalne obniżenie podatków lokalnych. Od właścicieli, którym władze przekwalifikowały tereny pod zabudowę można oczekiwać, że dobrowolnie dźwigną część kosztów uzbrojenia infrastruktury ulicznej, to i tak im się bardzo opłaca.

http://www.czasgarwolina.pl      Jak powinna wyglądać mapa planistyczna miasta? Płaty dzielnic - na przykład mieszkaniowej jednorodzinnej - powinny być duże. Mogą mieć rozmiary - powiedzmy - 200 na 200 metrów, lub 300 na 800 metrów. Wtedy mieszkańcy jednej dzielnicy nie będą sobie dokuczać użytkowaniem sprzecznym z charakterem swego domostwa. Na przykład nikt im nie otworzy pod domem stolarni hałasującej we dnie i w nocy.

     Jeśli zaś mapa przedstawia pstrokaty wzór działek tu mieszkaniówek, obok przemysłówek, a jeszcze dalej rolnych bądź ekologicznych, to ani chybi rada znajomym przekwalifikowała ziemię na mieszkaniówkę, a wrogom - na "ekologię". Taki plan jest zarodkiem konfliktów sąsiedzkich.

      Jeszcze jedno. Plany zagospodarowania powstają lata. Należy je sporządzić wyprzedzając zgłoszenie przemysłowca czy dewelopera by ziemia dla ich inicjatyw czekała przygotowana do natychmiastowego zagospodarowania. Garwolin może sobie pogratulować, że ma grunty przemysłowe dla dużych fabryk tworzące dzielnicę pro-przemysłową i trzy dzielnice przygotowane dla domów jednorodzinnych. (Przydałby się nowy plan pod dzielnicę bloków, ale taki wyznaczony w oparciu o znowelizowane Studium ...) Nasze Miasto nie jest najgorsze w dziedzinie sporządzania planów dzięki ostatniemu dziesięcioleciu, ale prace nad urbanistyką wyraźnie zatrzymały się w martwym punkcie. Nad dzielnicą przemysłową zaś zawisło widmo degradacji, parcelacji, dysfunkcjonalnej zmiany kwalifikacji.

      Czas Garwolina chętnie opublikowałby teksty kandydatów do władz miejskich, gminnych i powiatowych (jako właścicieli strefy przemysłowej), którzy odnieśliby się do tematyki tworzenia podkładu planistycznego zwanego Studium Kierunków i Uwarunkowań Rozwoju Przestrzennego i samych miejscowych planów zagospodarowania. Zapraszam do takich publikacji, bo wyborcy ze stronnictwa przytomnych chętnie przeczytaliby jak głęboko, kompleksowo, dalekosiężnie kandydaci myślą o wspólnej przyszłości realizującej się w przestrzeni.

                                                                                                     Andrzej Dobrowolski

 

       P.S. W zakładce Starsze teksty, pod datą "październik 2009", znajdziecie Państwo teksty o efektach ćwiczeń urbanistycznych studentów PW wykonanych na mapach Garwolina. Ot, taka mądra zabawa.

                                                                                                         AD

.