17 listopada 2018r. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Elżbiety
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Krzywe zwierciadło >Rzeczpospolitej<

http://www.czasgarwolina.pl     Opinię wiarygodnego źródła informacyjnego polskiej inteligencji, w tym prowincjonalnych prawników opiniujących inicjatywy samorządowe i - niestety - doradzających w zarządzaniu nimi[1], ma dziennik Rzeczpospolita. Ponieważ nosi cechy prawicowe, od znaku królewskiego orła poczynając a kończąc na ostentacji szacunku dla prawa (a nie woli kapryśnego ludu), uważany jest za medium prawicowe. Niesłusznie - jest lewicowy. Najbardziej zaś w dziale opisującym sprawy samorządu.

     Niepisanym założeniem dziennikarzy "Rzepy" jest uznanie, że samorządy wolne są od zepsucia politycznych układów bo ludzie w nich "sami rządzą a nie są rządzeni"; uznanie, że samorządy są gospodarne i dalekowzroczne. To założenia demokratyczne, a nie republikańskie.

     Logiczną konsekwencją przyjęcia tych założeń jest przedstawienie diagnozy kłopotów "dobrego" samorządu mówiącej, że ma on zbyt małą swobodę finansową (?) i że powinno poluzować się ograniczenia prawne inicjatyw gminnych (!). Większość porad gazety dotyczy obsługi zasiłków, dotacji, benefitów, spec-programów czyli tak zwanego dbania o biednych, a nie tworzeniu mechanizmu ich awansu do klasy średniej.

     Najciekawsze jest jednak to, czego Rzeczpospolita nie pisze w komentarzu do życia prowincji.

    "Rzepa" nie prezentuje jako wzorcowych przedsięwzięć niepublicznych dobrze wypełniających rolę instytucji samorządowych, i stwarzających przez to argumenty za redukcją zakresu rządu lokalnego (prywatne przychodnie, przedszkola, szkoły, linie transportowe, parkingi, noclegownie, itd.), i przemawiających za redukcją rządu niepotrzebnego zdrowiejącemu społeczeństwu obywatelskiemu dosłownie w każdej dziedzinie życia.

    "Rzepa" nie pisze o generalnej stronniczości polskich sądów, a te przecież dzięki pretekstowi realizacji "interesu społecznego" preferują racje samorządów wymierzone w jednostki, czy też w zadłużane pokolenie dzieci. To przeczy rządom prawa.

     W "Rzepie" nie spotkałem argumentów za zakazem deficytu budżetowego.   Ani rozważań o tym dlaczego należałoby wprowadzić obowiązek zebrania składki społecznej na realizację nienajważniejszych inicjatyw lokalnych (hale sportowe, stadiony, korty, baseny, teatry, galerie, ścieżki ekologiczne, pomniki). Samorządowy dział "Rzeczpospolitej" nie honoruje katolickiej zasady pomocniczości państwa: państwo powinno pomagać, a nie wyręczać. A przecież zadekretowanie wycofania samorządów z pewnych działów życia gmin spowodowałoby wejście w tę niszę inicjatyw prywatnych, którym zagwarantowanoby brak nowej dotowanej konkurencji (żłobki, przedszkola, kamienice socjalne, itp.).

      Dziennik milczy o tym, że prawo winno wymusić stosowanie hierarchii zadań gminnych, przez którą nie wolno byłoby budować za pieniądze publiczne pomnika gminnej chwały przed sporządzeniem planów zagospodarowania przestrzennego, albo kolejnej hali sportowej przed stworzeniem łącznika drogowego.

      "Rzeczpospolita" nie pisze zbyt wiele o tym, że należy wprowadzić ograniczenie czasu rządów wójtów i burmistrzów do dwóch kadencji, jak poucza kanon republikanizmu. Szkoda tu miejsca na argumentację.

       Dział samorządowy Rzeczpospolitej to ideologiczny wychowanek teorii socjaldemokratycznej, a nie republikańskiej. Zasadą jest w nim myśl, że Polacy przez następne sto lat będą biedakami, którym trzeba za publiczne pieniądze kupować nawet huśtawki, a nie wolnymi ludźmi z pensją 7000 zł miesięcznie na rękę, którzy będą robić składki na cele, w których sens wierzą sami (tak jak budują świątynie). A co najważniejsze - będą podejmować inicjatywy obsługi społeczności lokalnej w ramach działalności prywatnej, nagradzane w przypadku trafności zyskiem.

       Głównym klientem papierowego wydania gazety są samorządy. To nakręca spiralę myślenia lewicowego w magistratach.

                                                                                                          A. Dobrowolski



[1] Dlaczego doradzanie prawników w zarządzaniu gminami jest złe? Bo - praktycznie rzecz biorąc - przez nich przeprowadza się w zarządzaniu następujące rozumowanie:

- Mecenasie, czy budowa teatru gminnego jest sprzeczna z prawem?

- Nie, nie jest.

- A więc nie jest to zły pomysł, chociaż ... zaraz, zaraz ... czy ten cel był wpisany do przyjętej w ubiegłym roku strategii rozwoju gminy?

- Nie, to świeża myśl.

- Czy w związku z tym grożą nam sankcje prawne za budowę takiego teatru?

- Nie, strategia  n a  s z c z ę ś c i e  nie wiąże nas ostatecznie.

- A więc to nie jest zły pomysł, skoro wolno go wykonać. Więc budujmy! Dziękujemy mecenasie.

- Od tego tu jestem, aby władza znajdowała możliwości realizacji swych działań. - mówi prawnik i czytelnik "Rzeczpospolitej".

                                                                                                                                                             AD

.