Jak wypłacać pensję
Od 1 stycznia 2027 pensja minimalna pracownika wyniesie 5000 zł brutto, a do tego pracodawca dopłaci jeszcze 1000 zł do jego ZUS. Razem 6000 zł.
Niestety wypłata pensji netto dokonywana jest przez pracodawcę, który należność dla ZUS i PIT wpłaca za pracownika sam, wraz z częścią „niewidoczną” w pojęciu pensji brutto, czyli tymże tysiącem złotych.
Taki stan rzeczy ułatwia kuglarską sztuczkę wytłumaczenia dlaczego emerytura pracownika jest niska. „Bo pracodawca płacił za małe składki”.
Kiedy dobry król wróci do Polski rozkaże całość nakładów na pracownika przelewać pracownikowi, który raz w miesiącu będzie musiał zajrzeć na konto, zobaczyć te 6000 zł, i obliczoną przez algorytm składkę na ZUS i PIT samodzielnie wpłacić.
Gdyby na bieżąco śledził takie operacje musiałby zrozumieć, że jego składki z 40 lat pracy wypłacane potem przez – statystycznie rzecz biorąc – przez 20 lat powinny dać emeryturę dwa razy większą od składki. A tymczasem emerytury częstokroć są bliskie jednej składce miesięcznej pracownika.
Dlaczego? Bo system nie działa w oparciu o indywidualną zasługę pracownika, tylko kolektywny worek dóbr rozdzielanych po części „według potrzeb”.
30 lat temu Centrum Adama Smitha proponowało, żeby w Polsce wprowadzić minimalną emeryturę obywatelską dla Polaków po 70 roku życia, i dodatkowo umożliwić każdemu oszczędzanie zabezpieczone przed inflacją. To twarde i uczciwe.
AD
gospodarz strony Andrzej Dobrowolski