Izabela Czartoryska o sposobie zakładania ogrodów

gru 30, 2021

 Po upadku Polski w roku 1795 polscy arystokraci, ci dobrzy i ci źli, zajęli się zakładaniem ogrodów wokół własnych rezydencji. Jedni w ten sposób leczyli bolesne rany, inni – konsumowali tak srebrniki za zdradę. Nieodległe od nas parki w Kozłówce, Nałęczowie, Puławach, Otwocku są gorzką a piękną pamiątką tych lat.

 Pod choinką czekał na mnie reprint książki Izabeli Czartoryskiej, Pani z Puław, należącej do domu pierwszej familii Polski lat 1750-1850 – rodziny Czartoryskich i Poniatowskich. W zgodzie z filozofią łagodnego polskiego Oświecenia, tak różnego od rewolucyjnego obłąkania Francuzów, napisała najlepszą polską książkę o ogrodach.

 Inspirację do pasji ogrodnictwa dała jej podróż do Wielkiej Brytanii, zapoznanie z ogrodami Szkocji. Po co tam jeździła? Negocjować z bankierami świata przywrócenie polskiej państwowości? Bo chyba nie po to, by od Brytyjczyków, a nie Włochów czy Francuzów, brać sprawdzone wzorce piękna. Ale jednak znalazła tam drogę dobrego życia w zgodzie z zastanym ładem, a nie wbrew niemu.

 Posmakujmy myślenia i stylu naszej Pani Sąsiadki z Puław.

 Jej portrety pochodzą z lat 1770 i 1831.

 

 

 AD

 

O sposobie zakładania ogrodów

 Kto posiada kawałek Ziemi, kto lubi Wieś i mieszka w niej, kto nakoniec chce zakładać ogród, ustroić mieysce, w którym mu życie swoie pędzić; powinien na to mieysce patrzeć, iak na przyjaciela: naypierwej go poznać w naydrobniejszych szczegółach, przywiązać się do niego, umieścić w nim sposoby używania go w każdej porze, w każdym wieku, ukrywać wady, ukazywać przymioty, nigdy go nie opuszczać, zawsze mu pomagać, a nakoniec iść za gustem nayprostszym, to jest najbliższym Natury.

 Naypierwej zdaje się, że mieyscowość należy przedkładać na położenie. Bo widok prędzey znudzi, chyba że iest szczególny i rzadki: maiąc go wiecznie pod okiem, musi się sprzykrzyć. Zbiór zaś pięknych drzew, czystey wody, zieloności buyney, grunt przyzwoity do sadzenia przyiemnie, do prowadzenia dróżek, tysiączne podaje sposoby, które sprzykrzyć się nie mogą.

 Trzeba tedy obrać mieysce na Dom i Ogród przez się naypiękniejsze, nayobfitsze. Widoki zaś, kiedy są w bliskości, wpuszczać zręcznie, żeby Chodzącego zadziwiały; a nawet dla Właściciela były celem przyiemnym  i zawsze nowym, kiedy ie postrzega czyli spomiędzy gęstych krzewin, czyli schodząc z pagórka, czyli między górami: tedy można mówić, że wdzięczą całą krainę i wabią codzień, bo nigdy nie znudzą. Iak prędko się mieysce obierze, trzeba (że tak rzekę) wistoczyć się w to nowe tworzenie, i pracować koło niego podług sposobności mieysca i swoiei.

 Bo nic smutnieyszego, iak ogromne dzieła, których opuszczenie i nieporządek okazuią, że zaczęte bez rozsądku, giną przez niedostatek, często jeszcze oszpeciwszy, co pierwey było. Wielkie takie nieszczęście, kiedy mieysce przez się piękne, dostanie się w ręce Bogacza, którego gust zły i fałszywy. Ten zapewne nayszczęśliwsze położenia naygorzey zepsuie. Zgniecie Ziemię ciężarem swoiey nieumieiętności; a dumnie pewny, że błądzić nie może, kaleczy i psuie naturę przez cały bieg życia swoiego.

Po obraniu mieysca, naywiększa ozdoba w sadzeniu Ogrodów, naywiększa ich piękność zawiera się w dobieraniu drzew, Krzewów i Roślin; to iest, w przystosowaniu cieniów, zieloności, kształtu, kwitnienia, wysokości i gatunków.

 Iuż wszyscy poznali, że nadto regularny Ogród, ulice proste, ogrodzenia wysokie, obcinane drzewa, wymuszone ich kształty, że to, mówię, póty tylko bawi, póki się robi: a Ogród takowy, raz skończony, tak zbrzydnie Właścicielowi, że sam się nie postrzegając, ustawnie szuka innej przechadzki; do Ogrodu nie zayrzy, idzie do lasu, w pole, na Trakt, albo do Wsi. W lesie znayduie w gęstwinie cień, odmiany rozliczne, dróżki co raz nowe; w polu go mur nie otacza, wysokie zagrody nie tamuią mu widoku, na Trakcie spodziewa się czegoś nowego, a we Wsi spotyka ludzi, bydło i tysiączne odmiany.

 Dla czegóż, pytam się, zakładaiąc Ogród, tego wszystkiego weń nie wistoczyć, a przynaymniey po części z nim nie spoić albo nie zbliżyć? Sadząc drzewa, należy naśladować Naturę: kształcić gaje przyjemne, pomiędzy niemi porobić ścieszki. Ładnie obsadzone, prowadza iedne ku Wiosce, drugie do Gościńca, inne na łąki, na ładne widoki, czyli do lasków pobliższych. Z tego się ułoży naymilszy, nayprzyiemniejszy Ogród. Te ścieszki mając cel interesujący, znudzić nigdy nie mogą. Odsłonięcie i dobre użycie widoków, ukrycie granic Ogrodu, a łatwość dla oka przeyścia onych są to (ieżeli można użyć tego słowa) czary, przez które Ogród się powiększa, odświeża, odnawia i zawsze odwdzięcza swoią lubością Właścicielowi, za iego pracę i starania.

 Inaczey w nayrozleglejszym ogrodzie doszedłszy do końca, oko smutnie postrzega rozdział Sztuki z Naturą, do którey przyrównywaiąc  naypięknieysze dawne regularne Ogrody, muszą w imaginacyi więdnąć, a w istocie się sprzykrzyć. Sadzić zaś drzewa z gustem, iedne kupami, drugie oddzielnie, iest to gotować sobie odmiany bez liku, w każdey porze roku, nawet w każdey porze dnia. Drzewa wielkie, stare, iuż na gruncie wyrosłe; rzeczki czyste, szumno płynące; pagórki, doliny: są to Skarby, które trzeba chwytać i szanować.

 Patyki zaś drobne, rzadko sadzone; woda brudna, szczupła i gwałtem na miejscu wiecznie stoiąca; góreczki sypane, rowki pod postacią kanałów; są to przydatki, od których życzę iak najdalej się trzymać. O każdey części ty wymienioney obszernie mówić się będzie w Rozdziałach późnieyszych: tu jeszcze w ogólności przydam, że Natury nigdy przymuszać nie trzeba: w każdym mieyscu tego się trzymać śladu, który ona sama oznacza, na przykład: gór nie sypać na łąkach, na dolinach; Grot i Iaskiń nie układać, gdzie kamienia nigdy nie było a Kaskad nie robić, gdzie woda spadku nie ma, i żadney takiey rzeczy nie żądać i nie umieszczać w swoim Ogrodzie, która bez ustawicznej pracy, poprawki czyli wsparcia utrzymać się nie może.

 Drugi przepis równie potrzebny ten iest: żeby nie podwaiać tych samych widoków; nigdy w tym samym Ogrodzie nie stawić dwóch albo trzech Altanek, kliku chałupek, mnóstwa ruin, kościółków, Wieżyczek. Iak prędko ta sama rzecz iest powtórzoną, dzieląc ciekawość, iuż ią zmnieisza. W ogóle skąpo takich dzieł należy używać, trzeba, żeby miały przynaymniey cel i użytek iakowyś, i żeby liczbą swoią nie ćmiły Natury, co nieomylnie stać się musi, kiedy Ogród napchany Altankami i Budowami, do których przyszedłszy, nic innego znaleść nie można, iak wilgoć, paiąki, kurzawę albo ławkę starą, na którey nikt nigdy nie siada.

Toż samo i z Napisami uważać trzeba. Kiedy są trafne, sposobne, przyzwoite do mieysca lub do okoliczności, kiedy są rzadkie,, krótkie i w dobrym guście, każdego zastanawiaią i interesuią: lecz kiedy ie tuzinami sypią, kiedy się po nich ustawnie depcze, kiedy są zbiorem słów a nie myśli, to lepiey, żeby ich nie było.

 Mostki, kładki, ławki i inne przystroienia ogrodowe, równie zręcznie trzeba rozrzucać: nigdy bez celu, nigdy bez przyczyny. Wtedy całkowitość Ogrodu czyli krainy ma związek, harmonią, na którą patrząc, nie tylko oko mile spoczywa, ale nawet Dusza roskosz znaiduye.

Ponieważ sadzenie Drzew pierwszą iest robotą w Ogrodzie, od tego naypierwey zacznę. A nim objaśnię sposób układania onych, kreślić będę niektóre piękności i użytki tych Ozdób Ogrodowych i Siedlisk naszych. Ieżeli sie cokolwiek nad tym rozwodzić będę, spodziewam sie przebaczenia. Ogrody, Drzewa, krzewy i sadzenie ich, wiele dni moich osładzały. Nie raz pod ich cieniem chodząc, żal i troski zmniejszone były: a między kwitnącemi roślinami, chwile zdawały się pogodnieysze. Straciwszy nawet Oyczyznę i Nadzieię; inne zabawy i rozrywki straciły dla mnie wszelkie wdzięki i powaby: ta iedna nieustannie była mi miła i przerywała smutne wspomnienia. Nie raz stare Drzewa przypominały mey pamięci szczęśliwsze czasy: młode sadząc, upatrywałam w przyszłości pogodnieysze Nieba.

 

Izabela Czartoryska

Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów, Wrocław 1805

reprint – www.graf-ika.pl

 

gospodarz strony Andrzej Dobrowolski