Apateiści?

sty 18, 2026

 Paweł Chmielewski ze strony Polonia Christiana (pch24.pl) rozpowszechnia pojęcie stworzone przez niemieckiego księdza, pojęcie oznaczające ludzi, którzy nie tylko nie wierzą w Boga, ale w przeciwieństwie do ateistów XIX i XX wieku nie przeżywają ateizmu jako przykrości swojej egzystencji, ale są z nim bardzo szczęśliwi. To pojęcie to apateiści. Paweł Chmielewski najwyraźniej uwierzył, że apateiści zdominują świat.

 Jednak sprawy rozpowszechnienia „apateizmu” nie należy rozpatrywać jakby właśnie objawiła się teraz. Wielu myślicieli XIX i XX wieku zapowiadało zmianę rozumienia życia jakiej dokona nowoczesność i widziało ją jako katastrofę człowieczeństwa – toteż zwano ich katastrofistami.

 To ocalały przed gilotyną Francois Rene Chateaubriand (ludzie będą żyć szczęśliwie „z ryjem zanurzonym w paszy”); Teodor Dostojewski z zebrań socjalistów wiedzący o planowanym przekształceniu umysłów na pozbawione zdolności odczuwania tragizmu istnienia; białogwardzista ostatniego cara Stanisław Ignacy Witkiewicz widzący u ludzi kres zdolności dostrzegania metafizycznej dziwności istnienia wyrażanej w religii, sztuce i filozofii; przepowiadający mechanizację ludzi Aldous Huxley – autor „Nowego Wspaniałego Świata”; Stanisław Lem przepowiadający w „Powrocie z Gwiazd” pokolenie odmóżdżonych i znarkotyzowanych szczęśliwych ludzi przyszłości, czy Filip Dick którego bohaterowie w świecie ludzi zniewolonych przez globalne państwo zachowują duchową moc daną z zewnątrz świata.

 Paweł Chmielewski nie analizuje wcale podstawy funkcjonalnej „apateizmu”, tak jakby był on wolną decyzją świadomych ludzi. Tymczasem cały współczesny aparat ogłupienia szkolnego, medialnego, prawnego ustawiony jest tak, by kierować ludzi na zjełopienie, by ich formować na bezproblemowe poddanie się doraźnym zachciankom laickiej władzy zależnym od – powiedzmy na przykład – giełdowej ceny gazu i soi albo domniemanego przeludnienia.

 Sto lat temu żona Włodzimierza Lenina Nadjeżda Krupska poleciła usunąć z sowieckich bibliotek książki filozofów i myślicieli przeszkadzających w uformowaniu człowieka sowieckiego. Nie tylko Platona i Arystotelesa, nie tylko św. Augustyna czy Emanuela Kanta, ale nawet Fryderyka Nietzschego, który był ateistą tragicznym. Profil jaki nadała edukacji jest i dziś profilem szkolnictwa! To przymusowe spłycenie umysłowe nazwane zostało przez Mikołaja Gomeza Davilę sprasowaniem mózgu, a przez wspomnianego Witkacego – właśnie zjełopieniem.

 Chociaż 60 lat temu sfalsyfikowano teorię Darwina, jaka na miejsce stwórczego Logosu ustawiła w ludzkiej wyobraźni Absurd, to w szkołach ciągle nauczana jest jako objawienie zajmujące miejsce opowieści o sensownym stworzeniu świata. To u podstaw myślenia podważa fundament o zasadniczym sensie istnienia i skłania ludzi do pocieszania się źle pojętą maksymą „Chwytaj dzień”.

 Dzisiejszy dobrobyt zbudowano na dobrach duchowych zebranych w przeszłości i wzroście produkcji zawdzięczanej naukom przyrodniczym wyprowadzonym z filozofii klasycznej. Ale na horyzoncie widać jego kres – ludzie pierwotnie mający mocą odziedziczonych przyzwyczajeń zdolności poświęcenia oraz pracowitość i uczciwość, w zdumieniu patrzą na młode pokolenie, które nie zamierza martwić się, troszczyć się, brać odpowiedzialność, walczyć o przyszłość. To nie trwała przemiana, tak długo być nie może, taka postawa wiedzie do bankructwa, upadku, schyłku i rozpoczęcia na gruzach przeszłości fazy wzrostu nowego cyklu. Chrześcijaństwo przetrwało upadek Rzymu bez psucia się z jego psuciem i bez ucieczki chrześcijan do rezerwatów wielorodzinnych.

 „Apateiści” są produktem epoki. W naturze nie występują. Warunki dla wzrastania ich kolonii na pożywkach socjalu są sztucznymi regułami zasilania spoza ich produktywności. Nie są dla chrześcijaństwa źródłem zła – to dzieci-kwiaty nieodpowiedzialne za siebie! Nie ma co z nabożną troską pytać ich o poglądy – nic mądrego nie powiedzą, przemówi przez nich epikurejski frazes.

 Moim zdaniem taki kierunek analizy sytuacji jest właściwy.

 Czekajmy na reakcję wobec systemu i bunt w obozie przeciwnika, który wybuchnie gdy starych ludzi będzie zabierać się do obozów grupujących na przetrzymanie starości do eutanazji w wieku 85 lat. Czy idąc na śmierć będą uśmiechać się „rozumiejąc” że społeczeństwo „musi” ich uśmiercić? Być może. Bo przecież rezygnacja z aksjomatu religii humano-laickiej jaką jest socjalizm i powrót do życia w rodzinach wielopokoleniowych jest „nie do pomyślenia” dla ludzi według laicyzmu uformowanych. Wydaje mi się, że jednak znajdzie się ktoś, kto powie NIE, i lawina buntu ruszy…

 My tego systemu nie obalimy, ale pocieszmy się trzeźwą myślą Mikołaja Gomeza Davili: „Wieża Babel upada sama.”

***

 Tymczasem róbmy co się da.

 Dla oceny sytuacji ważne są nie tylko fakty które zaistniały, ale także te które nie zaistniały a zaistnieć powinny. Zwróćmy uwagę na zdumiewającą bezczynność instytucji katolickich.

 KUL powinien przyznać doktorat honoris causa Denisowi Noble’owi który neodarwinizm obalił, a na wszystkie kościoły rozesłać banery „Darwinizm upadł – światem rządzi Logos a nie Absurd.” Powinien również zgłosić kandydaturę Noble’a do Nagrody Nobla. To działanie należy wesprzeć reklamami Denisa Noble’a w tv i na bilbordach.

 Taka akcja byłaby względnie tania (w porównaniu z budową kolejnego szacownej siedziby katolickiej), a zasiałaby ożywczy ferment wśród wielu ludzi. „To świat jednak ma ukryty sens, skoro istoty żywe mają możność samodoskonalenia się?”.

 Za jakiś czas akcję tę trzeba powtórzyć propagując zdumiewające odkrycia astronomii i fizyki kwantowej, Wielki Wybuch i precyzyjne dostrojenie parametrów Kosmosu. Niech zabrzmią hasła sprzeczne z naukami szkół i oświeceniowymi autorytetami.

 Dlaczego KUL nie robi tego lub czegoś podobnego? Jest tak mierny?

 Ktoś powie, że to pomysł naiwny. W sytuacji przewagi przeciwnika należy jednak podejmować ryzyko.

***

 Dlaczego Paweł Chmielewski nie proponuje takiej lub podobnej walki? Czyżby uważał, że Kościół jest sparaliżowany przez ludzi, którzy na to nie pozwolą? W czasach Edwarda Gierka milion Polaków przyjechało na spotkanie Jana Pawła II, a teraz niemożliwa jest taka demonstracja pod nuncjaturą z hasłem obrony jego nauki?

 Bo przecież smutek jest bezpodstawny. Nasi przeciwnicy to przemocowi bandyci działający przez przymus państwowy (spróbuj człowieku na maturze napisać, że darwinizm upadł!). Jego pomysł, żeby obrońcy chrześcijaństwa poszli drogą rezerwatów rodzin Amiszów jest zgodą przeniesienie do muzeum. Źródła Zachodu są nieskażone i biją kryształową wodą! Opowieści Abrahama i Platona o sensownym stworzeniu świata, logika i metafizyka Arystotelesa obecne we wszystkich naukach, indywidualistyczne prawo rzymskie Ulpiana i chrześcijańska Ewangelia grzechu przebaczalnego są czyste. Ekonomia tradycyjnej rodziny monogamicznej wygrywa z ekonomią kolektywnej chmary ludzkiej. Także w państwach BRICS. Respektując te składowe cywilizacji Zachodu kontynenty przygotowują grunt grecko-rzymski dla rozumienia chrześcijaństwa.

 Nasza sztuka jest najpiękniejsza. Piękno nie pyta o zgodę i nie prosi na kolanach o dialog z ludźmi, którzy chcą odmóżdżenia nas – ludzi z „Planety Małp”.

 Andrzej Dobrowolski

Zatruta studnia

jako pocztówka i pieśń o truciźnie zjełopienia

gospodarz strony Andrzej Dobrowolski