18 listopada 2018r. Imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Dwa sądownictwa

         Dwoje bliskich mi garwolińczyków uczestniczyło ostatnio w sądowych sprawach spadkowych. Jedna dotyczyła spadku po Polaku z USA (rozsądzał ją sąd amerykański), druga po dobrodusznym krajanie z sąsiedztwa (rozsądzał ją polski sąd).

         Oczywiście do obydwu spraw doszło dlatego, że spadkobiercy nie byli zgodni co do proporcji podziału majątku zmarłego, lub co do zgody na przyjęcie konkretnych nieruchomości. Sens istnienia sądów opiera się właśnie o to, że nawet dobrzy ludzie mają różne zdania co do oceny spraw, i sąd musi - ku niezadowoleniu którejś ze stron - ustalić rozwiązanie.

         Polak z USA zostawił testament w oparciu o który jego kancelaria notarialna ustaliła podział majątku i rozesłała zawiadomienia do spadkobierców (rodzina, chrześniacy, przyjaciele), informując o możliwości odwołania się od niego do sądu. Jeden ze spadkobierców z rodziny nie zgadzał się z wysokością swego udziału, odwołał się do sądu próbując udowodnić, że otrzymał znacznie mniej niż powinien. Pomimo jego niezłomnego przeświadczenia o własnej krzywdzie, amerykański sędzia oddalił jego skargę i podtrzymał podział z testamentu. Werdykt był  b e z a p e l a c y j n y. Sprawa trwała 3 miesiące.

        Krajanin pozostawił majątek dzieciom na współwłasność (niestety!). Ponieważ majątek stanowią lepsze i gorsze nieruchomości należałoby je wycenić, rozdzielić według wartości, lub zlicytować wszystkie lub niektóre z nich, aby stworzyć łatwo podzielną pulę pieniądza. Jednak przeprowadzenie tej operacji nie powiodło się w trzech instancjach polskich sądów w ciągu 4 lat. (W tym czasie zmarł jeden ze spadkobierców.) Po kasacji wyroków sądów dwóch pierwszych instancji sprawa znów wróciła do pierwszej instancji. 

                                                                                                Andrzej Dobrowolski

.