19 listopada 2018r. Imieniny: Elżbiety, Seweryny, Salomei
Gospodarz strony: Andrzej Dobrowolski     
 
 
 
 
   Starsze teksty
 
Magazyn na książki
Dowiedziałem się od dziennikarza, zbierającego materiały do artykułu, o zaostrzeniu problemu magazynu na książki w bibliotece miejskiej (mieszczącej się na parterze domu kultury). Pani dyrektor biblioteki zasygnalizowała mu, że kilkanaście tysięcy woluminów – tych starszych, tych rzadko wypożyczanych – nie ma miejsca na godne składowanie. Jeśli będą składowane na strychu, to zniszczeją.

Domyślam się, że bezpośrednią przyczyną takiej wypowiedzi było przyznanie przez burmistrza Mikulskiego „białego domku” do zadań domu kultury, na cele muzykującej młodzieży. Ponieważ pani dyrektor biblioteki od dawna liczyła na przejęcie „białego domku” dla biblioteki, o czym była mowa na ubiegłorocznym posiedzeniu komisji spraw społecznych, to teraz ze zdwojoną mocą akcentuje swój problem.

Inną alternatywą dla kwestii magazynu książek byłaby realizacja burmistrzowskiego projektu dobudowania do domu kultury budynku o pow. 120 m. kw. mieszczącego na dole 12 kabin toalety miejskiej, a na górze pomieszczenie skomunikowane z bryłą domu kultury, które mogłoby być magazynem książek. My, radni, nie zgodziliśmy się jednak na realizację tego projektu, bo był drogi (ok. 400 tys. zł), psuł otoczenie domu kultury, i kreował za dużą toaletę. (Proszę wybaczyć ironię - gdyby doszło do jego realizacji byłoby to niezwykłe połączenie sacrum i profanum – kultury wysokiej na piętrze i potrzeb niskich na parterze).

A teraz poważnie. Wydatki miejskie winny być sensowne. Żeby były sensowne, winny być ujęte w logiczny plan. Plan winien całościowo i długofalowo rozwiązywać problem. Na przykład: w ciągu najbliższych lat biblioteka będzie potrzebowała dodatkowo 400 m. kw. powierzchni magazynowej, pomieszczeń socjalnych, sali spotkań autorskich, sali informatycznej - i w związku z tym, że nie można takiej rozbudowy przeprowadzić przy domu kultury, wokół którego przestrzeń jest zapełniona, trzeba myśleć o stworzeniu nowej biblioteki. Albo inaczej: jeśli zakładamy, że czytelnictwo będzie się kurczyć, to księgozbiór winien zmniejszać się i przybierać profil potrzebny dla wąskiej grupy czytelników, a nadmiar książek należy rozdać szkołom, domom opieki, itp.

Natomiast rozwiązywanie problemów na zasadzie doraźnego pozyskiwania magazynków, dobudówek i kanciapek to marnowanie pieniędzy. Filozofia „złotej rączki”, samodzielnego nieprofesjonalnego rozwiązywania problemów, budowania komórek za domem i przedszkola na stadionie – „żeby oszczędzić na kosztach placu i zapłacie dla architekta” – jest marnotrawna.

Czekamy na pomysł logicznego rozwiązania problemu.
Sławomir Michalik